Wszyscy korzystający z transportu dążą do optymalizacji procesów transportowych, czyli do przerzucania swoich towarów z jednego ośrodka transportowego na drugi. Optymalizując przy tym czas i koszt tego transportu-mówi portalowi NaKolei.pl Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.
NaKolei.pl: Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju bardzo wspiera intermodalne projekty kolejowe. Czy można mówić tutaj o pewnym trendzie europejskim na takie przewozy, czy bardziej o potrzebie wejścia Polski w takie inwestycje?
Jerzy Kwieciński: Bardzo się cieszę, że polskie podmioty, które często były bardzo silnie zorientowane wyłącznie na jeden rodzaj transportu- mam tu na myśli np. nasze spółki transportu kolejowego- zauważyły intermodal. W Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju bardzo silnie obserwowaliśmy to, przeznaczając środki unijne na wsparcie transportu intermodalnego. Intermodal to nie jest jednak trend, lecz absolutna potrzeba w wymiarze światowym. Wszyscy korzystający z transportu dążą do optymalizacji procesów transportowych, czyli do przerzucania swoich towarów z jednego ośrodka transportowego na drugi. Optymalizując przy tym czas i koszt tego transportu. Oczywiście w wymiarze globalnym dominuje transport morski, wodny, bo on przewozi towary na największe dystanse i jest najtańszy. Ale z drugiej strony te towary muszą dotrzeć do ostatniego odbiorcy.
I tu otwiera się szczególna szansa dla PKP CARGO, aby wzmocnić swoją pozycję na rynku światowym?
Tak. To cieszy, że PKP CARGO wchodzi w intermodal, bo jest naszym największym, a drugim w Europie operatorem. A transport intermodalny ma coraz większe znaczenie. I to nie tylko w wymiarze naszym krajowym, czy europejskim, ale generalnie w wymiarze światowym.
Za poprzednich rządów nie interesowano się intermodalem?
Martwiło mnie to, że polskie podmioty, szczególnie te będące pod kontrolą państwa, nie dostrzegały go. A jeżeli dostrzegały, to nic w tej materii nie robiły. Pierwsze projekty były jeszcze finansowane w latach 2004-2006, ale wtedy bardzo ciężko było znaleźć beneficjentów. W poprzedniej perspektywie było ich bardzo dużo, ale co mnie wówczas martwiło, zainteresowanie projektami intermodalnymi było przede wszystkim obecne u podmiotów z kapitałem zagranicznym. Widziały one szansę rynkową dla rozwoju tego transportu.
To znaczy, że spółka CARGO nie chciała wtedy wchodzić w przewozy intermodalne?
Tak, wcześniej spółka CARGO nie była zainteresowana projektami intermodalnymi. Uważam, że to był błąd. W tej chwili na szczęście się to zmienia. Bo tak, jak już wspomniałem, na to miejsce weszły podmioty prywatne, przede wszystkim z kapitałem zagranicznym. One znały tę sytuację ze swoich rynków i w dużej mierze opanowały ten sektor. Widać to wyraźnie na mapie naszego kraju, bo bardzo wiele terminali, które mamy, nie są zarządzane przez polskie podmioty.
Można więc powiedzieć, że sytuacja w końcu normalnieje?
Czy normalnieje? To jest nowy segment rynku transportowego, który bardzo silnie rośnie każdego roku i to w tempie dwucyfrowym. Te projekty dotyczą zarówno infrastruktury twardej, czyli terminali, jak i ruchomej, związanej z platformami, lokomotywami i wagonami. 18 grudnia podpisaliśmy umowy z dofinansowaniem unijnym na prawie 700 mln zł, ale w planach do końca roku mamy jeszcze podpisanie szeregu umów. Będziemy chcieli podpisać jeszcze ok. 30 umów na transporty intermodalne, więc czeka nas jeszcze sporo pracy do końca tego roku. W ich ramach dofinansowanie unijne będzie stanowiło około 4 mld zł.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler

