PKP zbadało, kiedy w WC kończy się papier

Nie wiemy jak długo pociągowe toalety badano i z jakich metod korzystano. Jednakże publicznie podano: PKP przeprowadziło analizę czystości dworców i pociągów. Na tych pierwszych przysłowiowy mop i wiaderko do lamusa odesłano, a w pociągach koniec problemów z brakiem papieru obiecano.
W marcowym numerze magazynu pokładowego „W Podróży” PKP SA wykupiła artykuł promocyjny. Kolejowa spółka-matka postanowiła podzielić się refleksją na temat czystości dworców i pociągów kursujących pod banderą swych trzech liter. Pochwaliła się, że przeprowadziła (zapewne zlecając najlepszym ekspertom) analizę czystości polskiej kolei, której poświęcono „wiele czasu i energii”. Wyniki okazały się zaskakujące.
Czytamy: „Analizy wykazały, że utrzymanie czystości na tego typu obiekcie (dworzec – przyp. red.) to nie tylko mycie okien i posadzek. To również przeprowadzenie – w ściśle określonych odstępach czasowych – zaplanowanych remontów, wymiany zużytych elementów, na przykład tablic peronowych, na które mają wpływ nie tylko czynniki atmosferyczne, ale również upływający czas. Od teraz każdy element infrastruktury będzie musiał być, po określonym czasie, wymieniony lub odświeżony”. Zabrzmiało pięknie. Gdyby tej głębokiej analizy przez ekspertów nie dokonano, na powyższe rewelacyjne okrycia nadal by nie powpadano.
Co więc zrobić, aby lśniło? Odkryć to, co na całym świecie stosuje się od lat. „Już nie wystarczy przysłowiowa szmatka, mop i nieodłączne wiadro. Firmy (…) będą musiały posiadać mechaniczny sprzęt przeznaczony do wielkopowierzchniowych obiektów” – zapowiada PKP.
Dalej wyjawiane są kolejne tajniki. Tym razem dotyczą „mobilnej przestrzeni publicznej”, czyli pociągów (cóż za ładne pijarowskie określenie). „Twoja Kolej wprowadziła nowe standardy – coraz mniej rzeczy ląduje na torach. To zasługa montowanego w WC obiegu zamkniętego”. Tymczasem realia są inne: w wagonach z otwartym WC (których jest większość) już prawie żaden konduktor nie traktuje poważnie pekapowskiego obowiązku zamykania toalet przed wjazdem w perony Wrocławia Głównego czy Warszawy Centralnej. Nie trudno się domyślić, co ląduje na torach.
I crème de la crème wszystkich zmian: „Przeanalizowaliśmy, w którym momencie podróży kończą się tak podstawowe elementy wyposażenia jak papier i ręczniki papierowe i wprowadziliśmy nowy system ich dystrybucji, który zapewnia obecność ręczników i papieru na każdym etapie przejazdu”. Nic dodać, nic ująć. Tylko wsiadać i jechać. Podziwiamy i za słowo trzymamy.
źródło: KolejoweAbsurdy.pl{jcomments on}

