Strona główna » Opinie » KolejoweAbsurdy.pl » Po bilet międzynarodowy przez pół województwa

Po bilet międzynarodowy przez pół województwa

Wydostanie się z Polski pociągiem międzynarodowym to nie lada wyzwanie. Aby tego dokonać, musimy kupić bilet. W 2013 roku, w XXI wieku, dla ponad połowy mieszkańców naszego kraju (przyjmijmy z ostrożnością – co najmniej 20 milionów osób!) próba zakupu biletu międzynarodowego będzie oznaczała stratę od kilku godzin do – w skrajnym wypadku – niemal całego dnia, mnóstwa nerwów i dodatkowych wydatków. A i to bez gwarancji powodzenia. 

Od pamiętnego podziału polskiej kolei na spółki sprzedażą biletów na pociągi międzynarodowe zajęło się głównie PKP Intercity. Przewoźnik ten jeszcze przed kilkoma laty posiadał w całym kraju kilkaset własnych okienek kasowych. Kasy Intercity można było spotkać na większości stacji węzłowych, często niezależnie od tego, czy kursowały przez nią jakiekolwiek pociągi tego przewoźnika (np. Chojnice). Możliwość zakupu biletu międzynarodowego była więc powszechnie dostępna. 

Obraz kolejowej Polski 2013 jest pod tym względem dramatyczny. Według stanu na dzień 1 stycznia 2012 roku, PKP Intercity posiadała wówczas 262 okienka kas i informacji. Dziś, niewiele po ponad 1 roku, ma ich już tylko 179. A liczba ta nieustannie się zmniejsza. Na przestrzeni ostatnich trzech lat przewoźnik zlikwidował ponad 100 własnych kas. Co gorsza, w parze za tym idą również likwidacje kas agencyjnych. Polityka wygaszania popytu trwa w najlepsze. 

Pomijając wywód na temat zasadności zamykania kas na terenie całej Polski, nie sposób nie zauważyć, że w bezczelny sposób likwidowane są kasy nawet na stacjach, na których nadal zatrzymują się pociągi międzynarodowe. A wszystkie, które obsługuje PKP Intercity, są objęte pełną rezerwacją miejsc.

Gdy w 2012 roku minister Nowak inaugurował połączenie EuroCity Berlin-Gdynia-Express, dla Gniezna był to ostatni rok funkcjonowania kasy PKP Intercity. Mieszkańcy i turyści z pierwszej stolicy Polski bilet na słynny pociąg BGE mogą sobie już co najwyżej narysować. Od ubiegłego roku o zakupie rezerwacji na zatrzymujące się pociągi międzynarodowe pomarzyć mogą też mieszkańcy m.in. Legnicy, Żar, Dębicy czy Jarosławia. IC-kasę zlikwidowano też w Zbąszynku. Choć Oświęcim do dziś ściąga turystów z całego świata, ich wyjazd kursującym tam przed północą pociągiem „Silesia” (rel. Kraków-Wiedeń/Praga/Budapeszt) w razie braku wolnych miejsc może skończyć się nocką na peronie (obskurny dworzec jest w nocy zamykany). Gdyby nawet przybyli wcześniej, to w czynnej tam ledwie do godz. 19.30 kasie Przewozów Regionalnych nie załatwią nic. Prędzej niż w 2013 roku bilet międzynarodowy na wyjazd z Oświęcima można było kupić tuż po wojnie. Na następnej stacji tego pociągu, Czechowice-Dziedzice, kasy IC nie ma już od trzech lat. Od niedawna mamy też pierwszą stolicę województwa bez kasy „prestiżowego” przewoźnika (Gorzów Wielkopolski). Przykładów można by mnożyć.

Wychwalane przez Intercity nowoczesne kanały sprzedaży (biletomaty, telefon komórkowy, internet) nie stanowią właściwie jakiejkolwiek rekompensaty dla zlikwidowanych kas. W żadnym polskim biletomacie nie kupimy biletu na przejazd za granicę (mimo iż dzięki ich kilkujęzycznemu interfejsowi zagraniczni turyści łatwiej „porozumieliby się” z elektroniczną maszyną niż – na ogół – z jednojęzyczną kasjerką z okienka). Komórkowa aplikacja BILkom nie posiada w swym koszyku zakupów ani jednego pociągu międzynarodowego. Natomiast spośród dostępnych z Polski około 50 dalekobieżnych pociągów międzynarodowych (dane ze strony przewoźnika), bilet internetowy możemy kupić na… ledwie kilka połączeń EC (żeby było zabawniej – tylko w jedną stronę, do Niemiec). To kropla w morzu potrzeb i wystawianie Polski na międzynarodowe pośmiewisko.

Gdy rok temu nadeszła wiekopomna chwila wprowadzenia do sprzedaży internetowej 5 pociągów EC, zamiast milczeć ze wstydu, chwalono się z „sukcesu”. Na billboardach zabrakło tylko kampanii „One way ticket”. Tymczasem na porządku dziennym w pociągach EC są widywani Polacy, którzy okazują bilet internetowy kupiony… w systemie sprzedaży zagranicznego przewoźnika. U naszego „prestiżowego narodowego” jak zwykle się nie da.

Już dziś mamy województwa, w których liczba kas międzynarodowych nie przekracza liczby palców u jednej ręki. Z biegiem czasu będzie już tylko gorzej. O ile zakup u konduktora biletu międzynarodowego na wagon z miejscami do siedzenia nie będzie problemowy (przy dużej frekwencji można jechać nawet stojąco), o tyle na połączenia zestawione wyłącznie z wagonów sypialnych (około połowy pociągów międzynarodowych) będzie obarczone dużym ryzykiem. Do pociągu zostaniemy wpuszczeni tylko wtedy, gdy będzie wolna leżanka (a są szczyty przewozowe kiedy wszystkie rezerwacje zostają sprzedane). Kto o zdrowych zmysłach, wybierając się w podróż zagraniczną, przyjdzie z wielkimi walizkami na peron, licząc na taki łut szczęścia? To tak jakby przewoźnik lotniczy powiedział nam, żeby przyjść na lotnisko tuż przed odlotem samolotu. Jeśli będą wolne miejsca, to będziemy mogli polecieć. Jeśli nie, to „sorry Gregory”. Dzięki tej polityce PKP liczba osób wyjeżdżających za granicę z miejscowości, w których nie ma kas prowadzących sprzedaż biletów międzynarodowych, spadła praktycznie do zera. A wraz z tym ogólna liczba międzynarodowych podróżnych. Nie bez powodu likwiduje się coraz więcej transgranicznych pociągów. I nikt nie próbuje tego błędnego koła zatrzymać. 

Kto chce dziś nabyć taki bilet wcześniej, musi pojechać do dużej miejscowości. Dla niektórych będzie to wyprawa przez pół województwa, strata nawet kilku godzin i kosztów dojazdu (i drugie tyle w przypadku chęci ewentualnego zwrotu lub przebukowania). Łatwiej dziś na prowincji kupić bilet na samolot, niż międzynarodowy pociąg. Aż trudno uwierzyć, że przedstawiony obraz dotyczy… XXI wieku i kraju z Unii Europejskiej.

I tylko kolejowym pijarowcom trzyma się humor. „W programie Twoja Kolej! wiele się dzieje. Zmieniamy się dla Was. Podnosimy jakość naszych usług. Inwestujemy. Ulepszamy. Wypracowujemy nowe rozwiązania”. Czy te słowa nowych władz PKP, zamieszczone na stronie twojakolej.pl, można jeszcze brać na poważnie?

Panie Nowak, Karnowski i Malinowski,

po co na raty? Zlikwidujcie już wszystko. Nie będzie niczego.

 

źródło: KolejoweAbsurdy.pl{jcomments on}

Podobne artykuły