Żeby przepędzić ludzi do busów i samochodów, polscy kolejarze zrobią niemal wszystko. Rozkłady układają tak, by pociągi lokalne odjeżdżały tuż przed przyjazdami pociągów z większych miast. A jadącym w nocy dokładają… planowy postój półtorej godziny. I chwalą: podróżni się wyśpią. My dodajmy: a złodzieje ich okradną. To ostatnie jednak niewiele ich interesuje.
Skala absurdów związanych z rozkładem jazdy pociągów jest tak duża, że przy każdej jego korekcie można by napisać książkę. Choć nie sposób wyłapać wszystkich „kwiatków”, do opinii publicznej co rusz przebijają się niektóre z nich. Kolejarzy wcale jednak nie ruszają – rozkład to rzecz święta i zmienić się go nie da. Albo go akceptujesz, albo nie jedziesz.
Jednym z największych skandali obowiązującego od 9 czerwca letniego rozkładu jazdy jest nocny pociąg TLK Karkonosze rel. Warszawa Wschodnia – Jelenia Góra. Ze stolicy wyjedzie kilkadziesiąt minut wcześniej niż dotychczas, by na stacji Katowice, w środku swojej trasy, odstać planowo… półtorej godziny! (przyjazd o godz. 1.45, odjazd 3.15).
Powody tak długiego postoju są złożone. Rozpoczęła się rewitalizacja odcinka Koluszki – Częstochowa, na którym w godzinach nocnych będą zamykane oba tory. Pociąg pojedzie więc znacznie szybszą trasą, Centralną Magistralą Kolejową, jednak ze względu na trwające i na niej roboty modernizacyjne w porze nocnej, z Warszawy musi wyjechać nie później niż o godz. 22.15. Choć na tym etapie kolejarze powinni włączyć zdrowy rozsądek i poszukać innych rozwiązań, wolą postawić kropkę. W normalnym kraju prezes spółki pasażerskiej skontaktowałby się z władzami zarządcy infrastruktury, by wypracować kompromis dogodny dla swoich pasażerów. Zawsze łatwiej załatwić takie sprawy na najwyższym szczeblu, niż na poziomie szeregowych pracowników. Wśród polskich decydentów najwyraźniej górę bierze przekonanie: ja nie będę tym jeździł, więc co mnie to obchodzi?
Ministerstwo Transportu twierdzi, że „postój wyrównawczy w Katowicach wydaje się rozsądnym rozwiązaniem. Mając na uwadze bezpieczeństwo podróżnych, resort poprosi o zapewnienie obecności patrolu SOK podczas postoju pociągu”. Czy patrol SOK zapewni bezpieczeństwo kilkuset pasażerom? Odpowiedzmy krótkim faktem: dwa dni po otrzymanym cytacie, podróżnemu w TLK Pogórze skradziono w okolicach Katowic ok. 6 tysięcy euro. Mimo tego, że SOK-iści byli w pociągu.
Jak na ironię losu, trzy minuty przed przyjazdem do Katowic pociągu TLK Karkonosze, będzie odjeżdżał stamtąd TLK Pogórze (Kraków-Wrocław). Dzięki takiemu „rozkomunikowaniu” składów, nikt z warszawskiego TLK nie będzie miał szansy się przesiąść. Do Wrocławia dojadą 1,5 godziny później. A żeby było jeszcze ciekawiej, od 9 czerwca TLK Pogórze pojedzie tylko dwa razy w tygodniu. Gdyby kursował codziennie, wystarczyłoby połączyć oba składy w Katowicach. To kolejarzy też nie interesuje. Jak wytłumaczył na Facebooku przewoźnik: wczesny przyjazd do Wrocławia spowodowałby podróżnym… problemy z przesiadką na komunikację miejską. Od kiedy PKP tak przejmuje się MPK?
Do kradzieży w nocnych pociągach na Śląsku dochodzi niemal codziennie. W jadących składach złodzieje muszą się śpieszyć. Teraz tylko zacierają ręce. Na żniwa dostaną półtorej godziny. Taki prezent to dla nich prawdziwa manna z nieba. Wykorzystają go z nawiązką. Można więc stwierdzić: postój dla złodziei.
Powyższe przykłady to nie pierwsze przypadki wydłużania czasu podróży ponad wszelki zdrowy rozsądek. Choć lokomotywę można zmienić w 10-15 minut, taki postój nieraz wydłużano do 50 minut. Słynny był też pociąg TLK Przemyślanin, który przed dwoma laty miał w Krakowie Głównym pół godziny postoju, a w Krakowie Płaszowie – na dokładkę – jeszcze godzinę. Przesiadając się do pociągu Regio, do wielu miast można było dojechać nawet godzinę wcześniej. A kto tej zimy skusił się wyjechać z Krynicy czy Tarnowa ostatnim w dobie pociągiem na Kraków, to choć był to pospieszny TLK, bez przesiadania musiał zaliczyć w Krakowie Płaszowie postój… jednej godziny i ośmiu minut.
Popularną podwaliną pod obniżenie frekwencji i likwidację kursów jest uruchamianie pociągów w godzinach innych niż szczyt przewozowy oraz zaplanowanie odjazdów tuż przed przyjazdami pociągów, z których pasażerowie będą się przesiadać. Od 9 czerwca skosztują tego mieszkańcy Zgorzelca i okolic. Na szybką przesiadkę w Węglińcu nie będą mieli już szans. Oto trzy przykłady odjazdów pociągów Kolei Dolnośląskich tuż przed przyjazdem pociągów Regio z Wrocławia:
1) Wrocław 13.31 -> Węgliniec 15.25 / Węgliniec odj. 15.13 -> Zgorzelec przyj. 15.37
2) Wrocław 16.59 -> Węgliniec 18.52 / Węgliniec odj. 18.40 -> Zgorzelec przyj. 18.59
3) Zgorzelec 14.33 -> Węgliniec 14.59 / Węgliniec odj. 14.58 -> Wrocław przyj. 16.50
Tym, którzy zdecydują się na dłuższą przesiadkę w Węglińcu, zostanie goła chmurka. Dworzec niedawno zamknięto przed podróżnymi. Takie niuanse nie interesują tych, którzy za to odpowiadają. Pasażer to dla nich piąte koło u wozu. Im szybciej się go pozbędą, tym większy będą mieli spokój. A to w Polsce argument do kolejnej premii.
„Twoja Kolej – zmieniamy się dla podróżnych”.
fot. Dworzec Polski (slider) źródło: KolejoweAbsurdy.pl{jcomments on}

