Jak Intercity miejscówki zlikwidowało (de facto je rozszerzając)

19 marca 2013 roku PKP Intercity ogłosiło na swojej stronie, że od tego dnia „w pociągach kategorii EC, EIC, Ex oraz TLK przestają obowiązywać miejscówki”. Miłośnicy podróży wolnych od przymusowej rezerwacji – wasza radość będzie krótka. Tak oto, wykorzystując celowo zmienioną terminologię taryfową, mąci się w głowach pasażerów, którzy „nie ogarniają” już nawet nazw kategorii pociągów i przewoźników.
„Uwaga! Uprzejmie informujemy, że od 19 marca 2013 roku w pociągach kategorii EC, EIC, Ex oraz w pociągach TLK (Twoje Linie Kolejowe) przestają obowiązywać miejscówki. Posiadacz Biletu Weekendowego uprawniony jest do zajęcia wolnego miejsca do siedzenia – bez konieczności posiadania biletu dodatkowego ze wskazaniem miejsca do siedzenia – do czasu zgłoszenia się osoby posiadającej bilet ze wskazaniem tego miejsca. Jeżeli jednak podróżny chce mieć zagwarantowane miejsce, powinien nabyć nieodpłatny bilet dodatkowy ze wskazaniem miejsca do siedzenia przed każdym przejazdem” – taki bełkot „masła maślanego” można przeczytać na stronie intercity.pl przy opisach niektórych ofert promocyjnych (SCREEN).
Co z powyższego cytatu zrozumie przeciętny pasażer? Że od 19 marca Intercity zlikwidowało we wszystkich pociągach miejscówki (hurra) i że mając np. Bilet weekendowy, może zajmować każde wolne miejsce w pociągu. Ale że jednocześnie, jeśli chce, powinien pobrać jakiś bilet dodatkowy, który wskazuje miejsce. „O co kaman?” – powie młody podróżny. „Jaki bilet dodatkowy?!” – zapyta kto inny. „Ja już nic z tego nie rozumiem!” – skomentuje kilkudziesięcioletni człowiek. I wszyscy będą mieli rację. Za zmianami w terminologii i wprowadzania przez PKP Intercity „wyjątków od wyjątków” nie nadążają już nawet konduktorzy i kasjerzy (czego dowodem są częste problemy pasażerów i słynna kolejarska odpowiedź: „nie da się”).
Od zawsze na rezerwację miejsca w pociągu mówiło się „miejscówka”. Formalnie tak prosto być nie mogło. Przez lata Intercity miejscówkę nazywało… „dopłatą do pociągu objętego dopłatą”. Na biletach Last Minute stosowało zaś wypis: „Bilet+Rezerwacja”. Dwa lata temu „dopłatę do pociągu objętego dopłatą” zmieniono na „miejscówkę”. Po prostu. I za prosto. Bo wszyscy zrozumieli. Postanowiono więc wprowadzić kolejną zmianę. Kiedy miejscówki zaczęły nabierać negatywnego wydźwięku, a kwestia ich wprowadzenia w prawie wszystkich pociągach przewoźnika została oficjalnie potwierdzona, konsekwentnie zaczęto używać określenia „gwarancja miejsca”. Tym terminem komunikowano się z pasażerami ponad miesiąc. Gdy podano do publicznej wiadomości nową Taryfę i Regulamin, okazało się, że miejscówka to… „Bilet dodatkowy ze wskazaniem miejsca do siedzenia”. Radujcie się podróżni, alleluja, alleluja: miejscówek już nie ma! Powstała za to pełna rezerwacja miejsc, która nawet… rezerwacją formalnie się nie zwie.
Jeśli wszystkie dostępne miejsca w pociągu zostaną sprzedane, a podróżny nadal będzie chciał jechać, kasa wyda mu bilet, który będzie zawierał wypis: „Brak gwarancji miejsca do siedzenia”. W kwestii praktycznej to nic innego jak słynna niegdyś miejscówka „bez wskazania miejsca do siedzenia” (tylko z biletem na jednym blankiecie). Stary absurd opakowano w złoty papierek i sprzedaje się go pod innym szyldem.
A co w przypadku, gdy kasa nie będzie mogła się połączyć z systemem rezerwacji? Co, gdy zgłosimy konduktorowi brak biletu? Dotychczas podróżnemu wydawano „Poświadczenie (i tu zaznaczano odpowiednią opcję): – braku możliwości zakupu biletu w kasie / – braku rezerwacji miejsca do siedzenia / – o zgłoszeniu w pociągu braku ważnego biletu na przejazd”. Od 19 marca 2013 r. owe „Poświadczenie” zmieniło się w… „Potwierdzenie”. Jak szaleć, to szaleć. I zmieniać kolejne oczywiste nazwy, które w świadomości pasażerów się przyjęły.
W ramach sławetnego „upraszczania wszystkiego” dobrano się także do stawki odstępnego pobieranego przy zwrocie niewykorzystanego biletu. I tak oto ze stałej, 10-procentowej, od 19 marca obowiązują trzy: 5, 10 i 20. I najprawdopodobniej naruszają zbiorowe interesy pasażerów z miejscowości, gdzie nie ma kasy biletowej. To jednak temat na osobną publikację. Dziś cieszymy się „zlikwidowaniem miejscówek”. A jest z czego.

źródło: KolejoweAbsurdy.pl{jcomments on}

