PKP PLK i samorządy mają wspólnie poszukać rozwiązań, które spowodują poprawę bezpieczeństwa na przejazdach przecinających linię kolejową nr 27 na odcinku Nasielsk – Sierpc. Wyjściem może być budowanie spowalniaczy i instalowanie monitoringu.
Problemem jest to, że ta niezelektryfikowana trasa ma dziesiątki przejazdów kategorii D i nie ma praktycznie miesiąca, aby nie doszło na którymś z nich do wypadku po wjeździe samochodu wprost pod pociąg. Zazwyczaj jest to szynobus Kolei Mazowieckich. Niestety, ale bardzo często takie zdarzenia kończą się śmiercią kierowców lub pasażerów. Dlatego od dawna podnoszone są postulaty podjęcia przez kolejarzy działań, które podniosłyby bezpieczeństwo w ruchu kolejowym i drogowym na linii nr 27. Podobne problemy występują także na linii nr 33 Kutno-Brodnica, gdzie w marcu na przejeździe kolejowym w Ogorzelicach pod Płockiem doszło do śmiertelnego wypadku.
Sprawa ta wróciła podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury. Poseł Paulina Matysiak (niezrzeszona) wskazywała, że PKP PLK mówią co prawda o modernizacji infrastruktury przejazdowej na obu liniach, ale brakuje na to środków finansowych.
Pojawiło się jednak światełko w tunelu odnośnie linii nr 27. Włodzimierz Kiełczyński, dyrektor Biura Bezpieczeństwa PKP Polskich Linii Kolejowych S.A., poinformował posłów, że zarządca infrastruktury przeprowadzi wraz z Kolejami Mazowieckimi wyceny ryzyka na lk 27. I jeszcze w kwietniu dojdzie do spotkania z samorządami, które leżą przy tej trasie kolejowej, od Nasielska do Sierpca, aby poszukać rozwiązań, które podniosą poziom bezpieczeństwa na przejazdach.
Gęsta sieć przejazdów
Jest to rzeczywiście duże wyzwanie, gdyż na 60-kilometrowej trasie jest aż 78 przejazdów, a tym 72 na drogach publicznych. I te przeprawy przez tory trzeba zachować.
Ludzie nie chcą likwidacji przejazdów, a żaden zarządca dróg nie jest w stanie zbudować rogatek ani tuneli lub wiaduktów – powiedział dyrektor Włodzimierz Kiełczyński.
Tym niemniej na spotkaniu z samorządowcami kolejarze spróbują poszukać rozwiązań, które poprawią bezpieczeństwo na przejazdach na linii kolejowej nr 27. Jednym ze sposobów może być budowa na drogach, przed samymi przejazdami, spowalniaczy, „leżących sierżantów”. Większość wypadków ma miejsce bowiem zazwyczaj wtedy, gdy kierowca nie zatrzymał się i z dużą prędkością wjechał na przejazd. Spowalniacze – takie, jakie często widzimy w miastach, np. przed przejściami dla pieszych, szkołami, czy na terenie osiedli – mogłyby tu się znakomicie sprawdzić.
Inne rozwiązanie to instalacja aktywnego znaku „STOP”. Na razie PKP PLK przygotowują się do uruchomienia pilotażu takiego rozwiązania na wybranych przejazdach w Pomorskiem i Warmińsko-Mazurskiem.
Jeszcze inne rozwiązanie podpowiedział Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego. Jego zdaniem na części przejazdów kategorii D przydałby się system inteligentnego monitoringu. Kamery rejestrowałyby ruch na przejeździe, a filmy ze zdarzeń, gdy kierowcy łamią przepisy, trafiałyby do Inspekcji Transportu Drogowego, która karałaby ich mandatami.
Tam, gdzie jest fotoradar na drogach, tam liczba niebezpiecznych zdarzeń spada o 70%. Ale monitoring jest kilka razy tańszy od fotoradarów – wskazał dr hab. inż. Ignacy Góra, prezes UTK.
Na początku monitoring można zainstalować na około 500 spośród 5 tys. przejazdów kategorii D, w tym i na linii nr 27. Ignacy Góra uważa, że to przyczyniłoby się do zmniejszenia zdarzeń kolejowych.

