Strona główna » Opinie » Komentarze » Klęska żywiołowa – określenia tego nadużywa się również na kolei

Klęska żywiołowa – określenia tego nadużywa się również na kolei

Redakcja

Klęska żywiołowa nie jest jednoznaczna z wystąpieniem katastrofy naturalnej – tak o nadużywaniu tego terminu przez komisje kolejowe pisze UTK.

Jak podaje Urząd Transportu Kolejowego wypadek z udziałem np. powalonego drzewa to nie klęska żywiołowa. Termin ten jest często nadużywany i nadinterpretowany przez badające przyczyny wypadków komisje. Należy zachować poprawne definiowanie zjawisk. Również na kolei.

Klęską żywiołową nie jest najechanie na powalone na tory drzewo, co komisje określają jako zdarzenie kategorii B28 lub C62 (można pod takim indeksem znaleźć huragan, powódź). Najechanie na drzewo to kategoria B13 i C60. Jak czytamy na stronie UTK: Aby można było mówić o klęsce żywiołowej, nie wystarczy samo wystąpienie katastrofy naturalnej (lub ewentualnie awarii technicznej), lecz konieczne jest jednoczesne wystąpienie skutków zagrażających życiu lub zdrowiu dużej liczby osób, mieniu w wielkich rozmiarach albo środowisku na znacznych obszarach, ale również podjęcie szczególnych środków ochrony i minimalizacji skutków klęsk pochodzenia naturalnego.

Aby zakwalifikować dane zdarzenie do klęski żywiołowej należy spełnić pewien warunek. Konieczne jest uzasadnienie przez komisję, że zarządca infrastruktury podjął wcześniej kroki/działania operacyjne, będące zaplanowaną reakcją na wystąpienie np. powodzi, silnych wiatrów zagrażających bezpieczeństwu dla zdrowia i życia pasażerów.

Działania takie to np. powołanie Zespołów Zarządzania Kryzysowego, zgromadzenie zasobów w maszynach i narzędziach, sprzęcie.

Więcej na stronie Urzędu Transportu Kolejowego.

 

Podobne artykuły