Strona główna » Wiadomości » PUT na północy Lubuskiego jest niezbędny

PUT na północy Lubuskiego jest niezbędny

Krzysztof Losz
Fot. Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego

Stowarzyszenie „Komunikacja.org” nie rezygnuje ze starań o budowę w Gorzowie Wielkopolskim Punktu Utrzymania Taboru dla regionalnych kolei. Mimo negatywnego nastawienia do tego pomysłu samorządu województwa lubuskiego.

 

Stowarzyszenie wystąpiło z tą inicjatywą w kontekście tworzenia przez Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego nowej spółki, która zajmie się prowadzeniem regionalnych przewozów kolejowych i autobusowych. Lubuski Transport Publiczny będzie dysponował taborem, którego właścicielem jest województwo (trwa także proces zakupu kolejnych nowych jednostek).

Pociągi wymagać będą też bazy utrzymaniowej. Punkt Utrzymania Taboru samorząd regionalny planuje utworzyć w Czerwieńsku po odkupieniu tamtejszej bazy od PKP CARGO S.A. w restrukturyzacji. Ale stowarzyszenie „Komunikacja.org” wystąpiło do samorządu z pomysłem utworzenia w Gorzowie Wielkopolskim drugiego PUT-u, twierdząc, że przemawiają za tym zarówno względy ekonomiczne, jak i operacyjne.

Jednak urząd marszałkowski nie ma takich planów, gdyż nie widzi potrzeby tworzenia drugiego centrum serwisowego. UMWL stoi bowiem na stanowisku, że jedna baza serwisowa w zupełności wystarczy do utrzymania regionalnego taboru kolejowego w odpowiednim stanie technicznym. I do zapewnienia jego wysokiej dostępności.

Ale społecznicy nie rezygnują i wysłali do marszałka województwa lubuskiego Sebastiana Ciemnoczołowskiego kolejne pismo, w którym przekonują władze regionu do utworzenia PUT w Gorzowie Wlkp.

Jeden PUT to za mało

Pismo podpisał Tomasz Drost, prezes stowarzyszenia „Komunikacja.org”. Drost argumentuje, że błędne jest założenie, iż w Lubuskiem  wystarczy jedno zaplecze techniczne dla taboru kolejowego. UMWL uważa, że model oparty na jednym zapleczu to powszechny standard obecny np. w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku. Ale stowarzyszenie podaje argumenty świadczące o czymś przeciwnym.

W województwie wielkopolskim funkcjonuje aż sześć obiektów infrastruktury usługowej (m.in. w Poznaniu, Zbąszynku, Lesznie czy Krzyżu). Na Dolnym Śląsku działają trzy takie obiekty (dwa w Legnicy, w tym jeden nowo przejęty, oraz baza we Wrocławiu). Teza o jednym punkcie serwisowym jako standardzie w najlepiej prosperujących kolejowo regionach jest zatem całkowicie bezpodstawna. Co więcej, Urząd w swoim piśmie sam sobie zaprzecza, informując zaledwie kilka akapitów dalej o planach podjęcia współpracy z wielkopolskimi zapleczami w Zbąszynku i Krzyżu. Udowadnia to tylko, że model oparty na kilku punktach serwisowych z powodzeniem funkcjonuje i przynosi pozytywne efekty – argumentuje prezes Tomasz Drost.

Ponadto stowarzyszenie wskazuje, że niska praca eksploatacyjna w regionie, która ma wskazywać na ekonomiczną bezzasadność budowy PUT w Gorzowie Wlkp., wynika z problemów taborowych, organizacyjnych oraz tysięcy pociągów odwoływanych przez POLREGIO. I ten trend trzeba odwrócić. Ponadto samorząd ma plany rozwoju siarki połączeń kolejowych, więc praca eksploatacyjna ulegnie zwiększeniu. A infrastrukturę kolejową projektuje się z wyprzedzeniem, pod przyszły rozwój.

„Komunikacja.org” argumentuje, że w innych regionach, gdzie praca eksploatacyjna na kolei jest nawet mniejsza niż w Lubuskiem (4-5 mln pockm), działają po trzy PUT-y.

W województwie świętokrzyskim przy rocznej pracy 2,5-3,6 mln pociągokilometrów z powodzeniem funkcjonują trzy punkty utrzymania taboru (średnio 1,02 mln pckm na obiekt). W województwach warmińsko-mazurskim i lubelskim przy pracy 3-4,5 mln pckm również funkcjonują trzy lokalizacje. Dowodzi to jednoznacznie, że to optymalizacja logistyczna, organizacyjna i unikanie pustych przebiegów są czynnikami decydującymi o budowie zapleczy, a nie wielkość pracy przewozowej – wskazuje Tomasz Drost.

Ważny węzeł w Gorzowie

Ponadto stowarzyszenie argumentuje, że docelowy układ połączeń kolejowych w województwie lubuskim ma być oś północ-południe z promienistymi rozgałęzieniami w Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze. Więc koszty pustych przejazdów (tzw. podsyłów) na dystansie 240 km do Czerwieńska i z powrotem „zawsze będą równie drogie i bezsensowne logistycznie, niezależnie od tego, czy województwo zamawia 4 czy 14 milionów pociągokilometrów”. To pociąga za sobą wydatki na paliwo i energię, co będzie stanowiło straty finansowe dla budżetu województwa.

Stowarzyszenie pokusiło się nawet o wyliczenia, że tylko na dojazdy szynobusów na zatankowanie w Czerwieńsku trzeba będzie wydawać 11 mln zł rocznie.

„Komunikacja.org” polemizuje ponadto z twierdzeniami UMWL, że Gorzów Wlkp. jest tylko stacją przelotową. Miasto jest bowiem głównym ośrodkiem administracyjnym, gospodarczym i edukacyjnym północy regionu. A pasażerowie kończą tu i zaczynają swoją podróż. Więc PUT powinien powstać tutaj, ewentualnie należy rozważyć historycznie sprawdzony węzeł w Kostrzynie nad Odrą.

Oparcie funkcjonowania nowej spółki wyłącznie na bazie w Czerwieńsku jest obarczone ogromnym ryzykiem. Apelujemy o ponowną, merytoryczną analizę problemu, wolną od powielania powierzchownych i nieprawdziwych twierdzeń. Walka o niezawodną kolej dla województwa lubuskiego wymaga decyzji opartych na twardych danych i długofalowej wizji. Podtrzymujemy swoją deklarację wsparcia w tym zakresie – stwierdził prezes Tomasz Drost.

 

Podobne artykuły