Strona główna » Wiadomości » Infrastruktura » Linia kolejowa do Tczewa pełna wad

Linia kolejowa do Tczewa pełna wad

Linia kolejowa do Tczewa kosztowała 480 mln euro. Nie może być odebrana z powodu usterek. Prawie dwa miesiące rozmawialiśmy z kolejarzami, z wysokiego i niskiego szczebla. Nasi informatorzy przedstawili od kuchni inwestycję, polegającą na modernizacji linii kolejowej z Gdyni do Warszawy.

Jej częścią jest remont odcinka nazywanego LCS Tczew, od Pruszcza Gdańskiego do Szymankowa. Wartość tych robót to 480 mln euro. Budowa powinna być odebrana do 15 grudnia 2010 roku. W rzeczywistości odbioru końcowego do dziś nie dokonano, bo inwestycja jest najeżona wadami. Pociągi jeżdżą tylko dlatego, że jesienią 2011 roku dokonano wstępnego odbioru eksploatacyjnego.

Od półtora roku nie udało się usunąć wszystkich usterek. Według kolejarzy, są one na tyle poważne, że może dojść do katastrofy.

Co na to właściciel torów?

Właściwie milczy, bo na najważniejsze pytania, po kilku próbach i upływie prawie dwóch miesięcy, wciąż nie odpowiedział albo udzielił odpowiedzi wymijających. Pytania wysłane do Ministerstwa Transportu zostały też bez odpowiedzi. Czas przedstawić zarzuty, by zarządcy torów mogli rozwiać wszelkie wątpliwości.

Inwestycja powinna być gotowa 15 grudnia 2010 roku. Tak się nie stało, bo od miesięcy nie można  dokonać odbioru  z  powodu  wad  wykrytych  na  tej  linii. Tory są źle wyprofilowane, nieodpowiednio podbite i wykonane niezgodnie z projektem

–  informują  kolejarze,

bo tak ogólnie  nazywamy swoich  informatorów, by nie narazić ich na konsekwencje służbowe. Pociągi jednak jeżdżą, niektóre z prędkością nawet 160 kilometrów na godzinę. Zdaniem kolejarzy, inwestor, czyli Polskie Linie Kolejowe, naraża w ten sposób pasażerów na niebezpieczeństwo.

Może dojść do tragedii tak wielkiej jak ta  pod  Szczekocinami  na  południu  Polski

–  ostrzegają.

Ich zdaniem, bezpieczna prędkość na tej linii to 120 km/h. Wyższą o 40  km/h dopuszczono warunkowo, mimo wykrycia usterek.

Tymczasem warunkiem otrzymania unijnej dotacji (rozliczenia całego odcinka do Warszawy należy dokonać do 2015 r.) jest osiągnięcie prędkości 200 km/h.

Prędkość do 160 km/h została dopuszczona w ramach odbioru eksploatacyjnego, czyli tor spełnia normy eksploatacyjne dla takich prędkości, aczkolwiek istnieją usterki, które wykonawca musi  usunąć. To z tego powodu, że tolerancje odbiorowe są znacznie ostrzejsze niż eksploatacyjne. Według tych pierwszych, można się poruszać do 160 km/h przy pewnych nierównościach

– wyjaśnia Leszek Lewiński, wicedyrektor Zakładu Linii Kolejowych PLK w Gdyni.

Posłużę się bardziej życiowym przykładem. Dlaczego ktoś chce mieć znacznie grubsze pokrycie na dachu? Dlatego, że cieńszy dach od razu będzie przeciekał? Oczywiście, że nie. Dach ma być grubszy i lepszy, aby mieć z nim spokój nie na 5 lat, tylko na 25 lat.

 

źródło: Dziennik Bałtycki{jcomments on}

Podobne artykuły