NaKolei.pl WiadomościTabor Sprawa z niedziałającymi pociągami 45WE pod lupą organów ścigania. Chodzi m.in. o kręcenie licznika

Sprawa z niedziałającymi pociągami 45WE pod lupą organów ścigania. Chodzi m.in. o kręcenie licznika

Redakcja
Fot. Ilostan Pojazdów Trakcyjnych / Łukasz Piotrowski

Sprawa z pociągami, które po wykonaniu napraw na 3. poziomie nie uruchamiały się – cały czas jest w toku. Newag opublikował swoje stanowisko w sprawie. Według treści, producent taboru miał zawiadomić służby w związku z podejrzeniem dokonania przestępstwa.

Na początku czerwca br. wyszła na jaw sprawa związana z „awarią” pociągów Kolei Dolnośląskich 45WE. Przypomnijmy, że chodzi o 5-letnie pociągi, które zostały skierowane na naprawę P3/2, w ramach przetargu, w którym najkorzystniejszą ofertę złożyła firma ASO Mieczkowski.

W tymże przetargu wykonaniem naprawy był zainteresowany również Newag – czyli producent pojazdów oraz ZNTK Mińsk Mazowiecki (obecnie PESA Mińsk Mazowiecki). W przetargu jedynym kryterium wyboru była cena. A z uwagi na to, że ASO Mieczkowski złożył najniższą cenę – także ten producent wygrał postępowanie. Ceny klarowały się w następujący sposób:

  • Newag: 25 233 450 zł
  • ASO Mieczkowski: 22 446 270 zł
  • ZNTK Mińsk Mazowiecki: 32 025 510 zł

ASO Mieczkowski wykonał prace przy dwóch jednostkach (45WE-023 oraz 45WE-024). Jednak pracownicy stwierdzili, że po wykonaniu prac nie są w stanie uruchomić pojazdów. Według ASO, sytuacja ta miała być niezależna od nich. U wykonawcy znajdowały się także pociągi o nr 20 i 21, natomiast Koleje Dolnośląskie po tej sytuacji zdecydowały się zamrozić dostawy pociągów do wykonawcy (łącznie naprawy miało przejść 11 pociągów).

Dwa pociągi 45WE zamiast do miejscowości pod Bydgoszczą, zostały skierowany do Nowego Sącza – do Newagu, który miał przeprowadzić diagnostykę pojazdów (chodziło o 45WE-019 i 029).

Newag odpowiada

Newag przez cały czas starał się powstrzymywać od szerszych komentarzy co do sprawy. Jak zaznaczał producent taboru, to nie oni byli odpowiedzialni za wykonanie napraw przy pociągach.

Wykonawcą przeglądów pojazdów 45WE dla Kolei Dolnośląskich na poziomie P3/2 jest firma SPS ASO Mieczkowski. Nie posiadamy szczegółowych informacji na temat zakresu wykonanych na tych pojazdach prac jak również sposobów i metod ich wykonania – mówił na początku czerwca Łukasz Mikołajczyk, Rzecznik Prasowy Newagu.

Jednak teraz Newag po diagnostyce pojazdów opublikował swoje oświadczenie w sprawie. Nowosądecki producent miał stwierdzić, że w pojeździe 45WE-019, czyli tym, który trafił na diagnostykę – miało dochodzić do demontażu systemu bezpieczeństwa.

W pojeździe 45WE-019, dostarczonym na rzecz Kolei Dolnośląskich, w ramach przeprowadzonej diagnostyki stwierdziliśmy, iż urządzenia systemu bezpieczeństwa były w przeszłości czasowo demontowane. Nie jest nam znany cel i okoliczności w jakich dokonano demontażu. Nie znamy również pełnej historii zdemontowanych urządzeń. Wskazujemy, że działania te doprowadziły do dezintegracji systemu bezpieczeństwa. Po przeprowadzeniu odpłatnej diagnostyki, ponownej konfiguracji, testów funkcjonalnych oraz integracyjnych pojazd został odebrany przez przewoźnika i przywrócony do eksploatacji – czytamy w oświadczeniu Newagu.

Z tego fragmentu wynika także, że Newag pobrał opłatę za tę usługę. 13 czerwca, gdy skierowaliśmy się z pytaniami do Kolei Dolnośląskich ws. 45WE w Nowym Sączu, pytaliśmy także o kwestie finansowe. Wtedy to KD nie chciały komentować tych kwestii. Niejasne jest jednak ile kosztowała ta usługa i na kogo spadły te koszta: KD, czy jednak ASO Mieczkowski, który nie był w stanie uruchomić pojazdów, dlatego bliźniacze pojazdy trafiły do Newagu.

Newag zawiadomił służby

Jednostka 45WE-024 – czyli ta która nie uruchamiała się po naprawie P3/2 w ASO Mieczkowski – została sprawdzona przez Newag. Mieczkowski miał dostarczyć dane, które zostały przeanalizowane przez pracowników z Nowego Sącza, a następnie mieli wykazać, że wykonawca przeglądu (ASO Mieczkowski) miał ingerować w zapisy rejestratora pojazdu.

W pojeździe 45WE-024, dostarczonym na rzecz Kolei Dolnośląskich, będącym w trakcie przeglądu P3/2 przez podmiot trzeci na podstawie zamówienia udzielonego przez Koleje Dolnośląskie, analiza danych przekazanych przez wykonawcę przeglądu wykazała ingerencję w zapisy rejestratora prawnego pojazdu, zmiany dat – cofnięcie i przesunięcie w przód oraz ingerencję we wskazania drogomierza pojazdu – twierdzi Newag.

Przedstawione przez Newag informacje dot. ingerowania w drogomierz pojazdu są przestępstwem, o którym mowa w art. 306a Kodeksu Karnego.

Nie są nam znane okoliczności w jakich dokonano ingerencji, ani jej cel. Wykonawca przeglądu nie wyraził zgody na złożoną propozycję przesłania pojazdu do naszego zakładu w Nowym Sączu celem dokonania pełnej diagnostyki – napisał Newag. – W związku z ingerencją we wskazania drogomierza pojazdu złożyliśmy zawiadomienie do organów ścigania o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa – czytamy w oświadczeniu Spółki.

Za te przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Tej samej karze podlega także zlecający wykonanie czynu. W przypadku mniejszej wagi, sprawca czynu podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do lat 2.

Zachodniopomorskie Impulsy i również sprawa pod lupą

Niedługo po wypłynięciu sprawy co do 45WE Kolei Dolnośląskich, doszedł problem Impulsa dostarczonego dla woj. zachodniopomorskiego.  Jednostka ED78-020 została skierowana na naprawę P3, która miała zostać zrealizowana we własnym zakresie, jednak podobnie jak w przypadku 45WE, jednostka nie chciała się uruchomić.

W pojeździe ED78-020 dostarczonym na rzecz Województwa Zachodniopomorskiego, będącym w trakcie przeglądu P3 wykonywanego przez podmiot odpowiedzialny za utrzymanie, stwierdziliśmy dokonanie dezintegracji systemów bezpieczeństwa pojazdu, w tym ingerencję w rejestrator prawny pojazdu i zmianę wskazań drogomierza – twierdzi Newag.

Jak zaznacza Newag, nieznane są okoliczności takiego działania, natomiast jak twierdzi producent: stwierdzono nieprawidłowości w wykonywanych czynnościach utrzymania. Do tego stopnia, że Newag twierdzi, iż pojazd przy obecnym stanie technicznym nie powinien zostać przywrócony do eksploatacji z pasażerami. Co więcej, cała ta sprawa została przekazana odpowiednim organom.

Na wniosek właściciela [właścicielem jest Urząd Marszałkowski, przyp. red.], pojazd został zabezpieczony celem udostępnienia odpowiednim organom – twierdzi Newag.

Skomentuj ten artykuł

Podobne artykuły

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Akceptuję Polityka prywatności