Trwa sądowa batalia o kontrakt na modernizację międzynarodowej linii kolejowej E75 (linia nr 38) z Białegostoku do Ełku, czyli jednego z polskich odcinków Rail Baltica. Głos w sprawie zabrali przedstawiciele branży budowlanej, którzy bronią decyzji Krajowej Izby Odwoławczej o wykluczeniu z przetargu konsorcjum Mirbud i Torpol. Stanowisko przedstawicieli branży podważa Mirbud,
Oferta konsorcjum Mirbud-Torpol najpierw okazała się najkorzystniejsza i to te firmy miały podpisać umowę z PKP Polskimi Liniami Kolejowymi na przebudowę około 100-kilometrowej trasy. Jednak do Krajowej Izby Odwoławczej wpłynęła skarga spółek Budimex i PORR, które wskazały, że z powodów formalno-prawnych oferta konsorcjum powinna zostać odrzucona przez komisję przetargową. Chodziło o karę administracyjną, jak Mirbud otrzymał w 2022 roku przy realizacji budowy drogi ekspresowej S1, a o której nie poinformował komisji przetargowej.
KIO zdecydowała o odrzuceniu oferty konsorcjum Torpol – Mirbud na realizację prac na linii kolejowej E 75. PKP PPLK dokonały ponownego wyboru najlepszej oferty i tym razem przetarg wygrało konsorcjum, którym kieruje Budimex. Mirbud stara się jednak zablokować podpisanie umowy i złożył do sądu dwa wnioski: o unieważnienie orzeczenia KIO i o zabezpieczenie powództwa w postaci wstrzymania podpisania umowy na modernizację Rail Baltica.
Decyzji KIO broni prezes Polski Związek Pracodawców Budownictwa, który ogłosił stanowisko branży infrastrukturalnej w sprawie transparentności postępowań przetargowych. Wskazuje w nim, że w postępowaniach przetargowych każdy wykonawca podlega tym samym wymogom wynikającym z przepisów Prawa zamówień publicznych oraz dokumentacji przetargowej. Zaś zasada równego traktowania wykonawców oraz przejrzystości procedur stanowi fundament uczciwej konkurencji i bezpieczeństwa wydatkowania środków publicznych.

Najważniejsza jest jawność
Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa wskazał, że obowiązek ujawniania informacji wymaganych przepisami nie jest kwestią uznaniową, lecz warunkiem uczciwej konkurencji, a dopuszczenie sytuacji, w której jedni uczestnicy wypełniają obowiązki informacyjne, a inni tego nie robią, podważałoby zaufanie do całego systemu inwestycji publicznych. I nie ma tu znaczenia wysokość kary, która w przypadku Mirbudu była rzeczywiście niska (15 tys. zł). Kluczowy bowiem jest sam fakt jej nałożenia oraz przedstawienie działań naprawczych.
W inwestycjach infrastrukturalnych kluczowa jest wiarygodność i transparentność uczestników rynku. Zamawiający musi dysponować pełną wiedzą o wykonawcach, aby podejmować decyzje w oparciu o kompletne dane. Nie chodzi o wysokość kary czy skalę inwestycji, lecz o zasadę – obowiązki informacyjne stanowią element bezpieczeństwa procesu i nie mogą być traktowane wybiórczo. Zatajanie informacji, które powinny zostać ujawnione w toku postępowania, podważa transparentność procedur i może wpływać na równość konkurencji między wykonawcami – uważa Polski Związek Pracodawców Budownictwa.
PZPB stoi też na stanowisku, że nie ma tu żadnego znaczenia wysokość potencjalnego kontraktu, gdyż przepisy obowiązują wszystkich uczestników przetargu niezależnie od wartości ofert, jakie złożyli.
Związek przytacza opinię dr Wojciecha Hartunga, adwokat w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, który podkreślił, że wymogi ustawowe obciążają w równym stopniu wszystkich wykonawców, a kluczową kwestią jest zakres tych obowiązków.
PZPB wskazuje również na to, że cena jest ważnym, ale nie jedynym kryterium oceny ofert przetargowych.
Równie istotne są zgodność z wymogami formalnymi, zdolność wykonawcza, doświadczenie i wiarygodność oferenta. Wybór wykonawcy, który nie spełnia wymogów proceduralnych, nawet jeśli oferuje niższą cenę byłby podważeniem całego systemu – podnosi Polski Związek Pracodawców Budownictwa.
Konsekwentne stosowanie zasad
Związek zaznacza, że w całym systemie zamówień publicznych kluczowe dla rynku są: transparentność postępowań, równe traktowanie wykonawców oraz konsekwentne stosowanie przepisów. To zapewnia bowiem stabilność rynku inwestycji publicznych oraz bezpieczeństwo wydatkowania środków publicznych.
W tej sytuacji niejednolite bądź wybiórcze podejście do procedur przetargowych stanowiłoby niepokojące zjawisko. Mogłoby bowiem prowadzić do „erozji zaufania do systemu zamówień publicznych, opóźnień w realizacji kluczowych inwestycji oraz osłabienia postrzeganej wiarygodności Polski jako partnera inwestycyjnego”. Tak więc przejrzystość i przewidywalność reguł funkcjonowania rynku sprzyjają uczciwej konkurencji oraz sprawnej realizacji inwestycji.
Jednocześnie PZPB wskazuje na istotny – jego zdaniem -mankament w Prawie zamówień publicznych. Chodzi o opłaty za wniesienie odwołania od wyników przetargów. Obecnie jest to kwota 20 tys. zł, która w opinii związku nie stanowi realnej bariery ekonomicznej, a przez to sprzyja składaniu odwołań bez wystarczającego uzasadnienia merytorycznego.
Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, uważa, że obecny poziom opłaty sprawia, że odwołania bywają traktowane jako narzędzie taktyczne, a nie środek ochrony prawnej stosowany w uzasadnionych przypadkach. Dlatego warto jest zastanowić się nad wprowadzeniem rozwiązań, które ograniczą nadużywanie tego instrumentu. Ale jednocześnie nie odbiorą wykonawcom prawa do obrony swoich interesów.
Mirbud odpowiada PZPB
Przeciwko stanowisku związku ciężkie działa wytoczył Mirbud. Spółka nazywa ten dokument rzekomym stanowiskiem branży w związku z przetargiem na przebudowę linii kolejowej Rail Baltica na odc. Białystok – Ełk. Mirbud utrzymuje bowiem, że stanowisko to nie było ono konsultowane z członkami Rady PZPB i dlatego nie może być traktowane jako głos branży infrastrukturalnej.
W radzie związku zasiada bowiem także Jerzy Mirgos, prezes Mirbudu i firma zwraca uwagę, że opublikowane stanowisko opowiada się po stronie konkurencyjnego do spółki konsorcjum, czyli Budimex-Porr.
Stanowisko to w sposób jawny przeczy zasadzie transparentności i bezstronności zarządu PZPB, należy więc je traktować wyłącznie w kategoriach wyrażania prywatnych opinii członków zarządu Związku. Ponadto zwracamy uwagę, iż Polski Związek Pracodawców Budownictwa nie reprezentuje branży wykonawców infrastruktury kolejowej, czego dotyczy przedmiotowa sprawa – czytamy w oświadczeniu Mirbudu.
Zachowana transparentność
Spółka podkreśla, że działa zgodnie z prawem i w sposób transparentny. Przypomina, że informacja o decyzji administracyjnej była od kilku lat jawna i dostępna publicznie. Znalazła się bowiem w raporcie giełdowym na temat informacji niefinansowych za 2022 rok. Dlatego też zarzuty dotyczące rzekomego zatajenia informacji są – zdaniem Mirbudu – bezpodstawne i wprost godzące w dobre imię spółki. Ponadto kara nie dotyczyła spraw będących podstawą do wykluczenia z przetargów publicznych. W konsekwencji brak informacji o tej karze nie miał i nie mógł mieć żadnego wpływu na decyzje podejmowane przez zamawiającego, czyli PKP PLK. Spółka wskazuje ponadto, że upłynął też już trzyletni termin przedawnienia kary.
Co więcej, w tym przypadku konieczne jest przedstawienie uzasadnienia, w jaki sposób brak informacji o karze mógł mieć istotny wpływ na decyzje podejmowane przez zamawiającego. Spółka twierdzi, że orzeczenie KIO nie zawiera takiego uzasadnienia.
Mirbud S.A. stoi na stanowisku, iż zarówno transparentność postępowań jak i zastosowanie zasady proporcjonalności oraz równe traktowanie wszystkich wykonawców są kluczowe dla stabilności rynku inwestycji publicznych w Polsce. Sytuacja, w której dochodzi do niejednoznacznego, uznaniowego stosowania zapisów prawnych, czego konsekwencją jest wybór oferty droższej o 400 mln złotych, może budzić uzasadnione obawy co do racjonalności wydatkowania środków publicznych – podkreśla Mirbud w swoim oświadczeniu.

