Sytuacja ekonomiczna PKP LHS jest trudna, ale pod kontrolą. Spółce nie grozi utrata płynności, nie będzie także drastycznego cięcia kosztów w postaci zwolnień grupowych. Kolejowy operator będzie również kontynuował procesy inwestycyjne – takie zapewnienia padły wczoraj wieczorem w Sejmie podczas debaty nad sytuacją PKP LHS.
O zwołanie posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury wystąpili posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Komisja miała się zająć omówienie trudnej sytuacji spółki PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa. Oczekiwali także przedstawienia przez ministra infrastruktury informacji na temat działań rządu w celu poprawy sytuacji spółki.
Co prawda posłowie nie usłyszeli, jakie plany, propozycje ma rząd, które mogłyby wesprzeć PKP LHS, ale za to usłyszeli zapewnienia członków zarządu spółki, że jej sytuacja – choć trudna – to jest stabilna i nic nie zagraża funkcjonowaniu operatora prawie 400-kilomegtrowej szerokotorowej linii kolejowej nr 65.
Pytania opozycji
Poseł Janusz Kowalski (PiS) przedstawił w imieniu wnioskodawców powody zwołania posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury. Przywołał pismo z 13 stycznia br. związków zawodowych działających w PKP LHS, w którym pracownicy wskazywali na chaos zarządczy w spółce. Od czerwca 2024 roku, gdy stanowisko stracił prezes Zbigniew Tracichleb (kierował spółką od 2016 roku), w trzyosobowym zarządzie doszło do 12 zmian personalnych. To – zdaniem Kowalskiego – odbiło się na jakości zarzadzania firmą.
Związki zawodowe zwracają uwagę na nieuzasadnione zwiększanie kadry kierowniczej. Skarżyli się także na to, że specjalistów w spółce zastępują działacze kolacji rządowej. Poseł Kowalski wskazał, że sam prezes PKP LHS Marcin Protas nie ma doświadczenia menadżerskiego. Ani doświadczenia w branży kolejowej. Sugerował, że stanowisko zawdzięcza temu, że był przez lata bliskim współpracownikiem obecnego europosła PSL Krzysztofa Hetmana. Prezes Protas odpowiadał, że co prawda rzeczywiście nigdy nie był szefem spółki, ale ma bogate doświadczenia prawnicze oraz administracyjne oraz w zakresie zarządzania funduszami europejskimi. Zaś stanowisko szefa spółki kolejowej zdobył w wyniku konkursu.
Maria Hrynkiewicz ze Związku Zawodowego Pracowników PKP LHS stwierdziła, że takiej karuzeli stanowisk w zarządzie jak ostatnio, nie widziała nigdy wcześniej w ciągu 25 lat istnienia spółki. Wskazała również, że mimo kłopotów PKP LHS, spółka musiała wypłacić dywidendę właścicielowi, czyli PKP S.A. A te środki mogłyby wspomóc spółkę.
Zdaniem opozycji pogorszenie jakości zarządzania spółką widać po jej wynikach finansowych.
Martwi nas nie tylko sytuacja finansowa, ale w 2023 roku PKP PLHS miała 63 mln zł zysku netto, w 2024 roku – ponad 40 milionów, a w 2025 ma top być ponad 8 mln zł i czy ten wynik został osiągnięty? – pytał Janusz Kowalski.
Poseł pytał w tej sytuacji o kondycję finansową PKP LHS. Interesowało go np. to, czy spółka – po raz pierwszy w swojej historii – musi się ratować kredytami bankowymi na finansowanie bieżącej działalności. Pytał też, czy płaci na czas swoje zobowiązania. I przede wszystkim parlamentarzysta PiS chciał się dowiedzieć, czy prawdziwe są nieoficjalne informacje o tym, że w PKP LHS ma dojść do zwolnień grupowych. Właśnie z powodu pogarszającej się sytuacji finansowej.
Sytuacja jest trudna, ale stabilna
Z wypowiedzi przedstawicieli resortu infrastruktury i zarządu spółki wynika, że nie ma zagrożeń dla dalszego funkcjonowania PKP LHS.

Konrad Grzejszczak, dyrektor Departamentu Nadzoru Właścicielskiego w Ministerstwie Infrastruktury, wskazał na obiektywne przyczyny trudnej sytuacji kolejowego operatora. Mówił, że do 2022 roku spółka posiadała szeroki rynek przewozowy, ale wojna na Ukrainie spowodowała pogorszenie otoczenia rynkowego kolei. Nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Wcześniej bowiem zasadniczy wolumen przewozowy generowały obroty z Ukrainą, a po części także przewozy ładunków z Chin – też przez Ukrainę. Co prawda wojna spowodowała np. duża liczbę przewozów artykułów humanitarnych, ale to była przejściowa sytuacja.
Prezes Marcin Protas potwierdził słowa dyrektora Grzejszczaka. Odbił też piłeczkę w kierunku poprzedników, którzy – jego zdaniem – nie przygotowali PKP LHS na trudne czasy. Protas wskazywał także, iż mimo wszystko przewoźnik utrzymuje stabilny poziom udziałów w rynku.
Mamy stabilny poziom przewozów. W 2025 roku jest on nieznacznie niższy od 2021 i lat 2023-2024. Po 11 miesiącach 2025 roku zajmujemy – według danych UTK – 4 miejsce wśród przewoźników pod względem masy ładunków i również 4 miejsce w ujęciu pracy przewozowej – powiedział Maricn Protas, prezes PKP LHS.
UTK podał, że po listopadzie 2025 roku przewozy PKP LHS wyniosły około 8,5 mln ton (4,25% udziałów w rynku ), a praca przewozowa wyniosła prawie 2,5 mld tonokilometrów (4,78%). Prezes Protas zapewniał, że wyniki za grudzień były nawet lepsze niż w listopadzie.
Jednocześnie szef PKP LHS wskazywał, że posiłkowanie się kredytami to normalna sytuacja w biznesie. Ale przyznał też, że spółka negocjuje z niektórymi kontrahentami przesunięcie terminów płatności faktur.
Protas zapewnił posłów, że na pewno nie będzie zwolnień grupowych, a zarząd wcześniej zaproponował pracownikom tylko program dobrowolnych odejść.
Nie będzie zwolnień grupowych, one nigdy nie były planowane. Program dobrowolnych odejść był uzgodniony ze stroną związkową, on ma charakter dobrowolny i przewiduje dogodne warunki finansowe odejść pracowników – stwierdził Marcin Protas.
Wskazał również, że koszty pracownice wzrosły przez 5 lat o 90%, głównie z racji inflacji, podwyżek płac oraz wzrostu składek na ZUS i NFZ.
Jednocześnie prezes Protas zapewniał posłów, że spółka nie rezygnuje z programu inwestycyjnego. W 2024 roku na ten cel wydała 119 mln zł, a rok 2025 zamknie kwotą ponad 100 mln zł.
Szefowie PKP LHS zaprzeczali także temu, aby firma zrezygnowała z części przewozów, które oddała PKP CARGO. Zapewniali, że cały czas realizują zawarte wcześniej umowy oraz pozyskują nowych klientów. Zaś jednym z priorytetów PKP LHS jest rozwój przewozów intermodalnych.

