Strona główna » Wiadomości » Transport miejski » Oburzenia ciąg dlaszy, czyli darmowa komunikacja nie dla wszystkich

Oburzenia ciąg dlaszy, czyli darmowa komunikacja nie dla wszystkich

Redakcja

Wczoraj ZTM w Warszawie po raz kolejny wprowadził bezpłatną komunikację miejską. Kolejna odsłona akcji spotkała się z negatywnym odzewem posiadaczy kart miejskich.

9 stycznia (poniedziałek) Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie zorganizował przejazdy tramwajami, autobusami i metrem bez potrzeby posiadania biletu. Ku uciesze doraźnych użytkowników komunikacji miejskiej był to powód do pozostawienia samochodów na parkingach i skorzystania z oszczędnieszej wersji przemieszczania się po Warszawie.

Taki był też zamysł spółki – im mniejsza ilość samochodów na drogach, tym lepsza jakość powietrza. Ostatnimi czasy stan powietrza w Warszawie, Krakowie, czy Kielcach znacznie się pogorszył. Co ciekawe, spotkaliśmy się z rankingiem, który wskazał Skałę – miasto nieopodal Krakowa – jako bardziej zanieczyszczone od Pekinu! Smog daje się we znaki mieszkańcom stolicy. Wiele osób narzeka na trudności z oddychaniem i gorsze samopoczucie.

Po raz kolejny swój apel wzmożyły osoby, które zakupiły uprzednio bilet długookresowy. I nie zapowiada się, żeby – według ich oczekiwań – zwrócono im pieniędze za ten jeden ,,darmowy” dzień. ZTM odpiera zarzuty, jako by osoby te nie skorzystały na wprowadzonej akcji, wręcz przeciwnie – w zamian za skorzystanie z komunikacji miejskiej będą mieli więcej świeżego powietrza.

Z przeliczeń wynika, iż na komunikację miejską w 2017 roku Warszawa wyda około 2 mld 760 mln złotych. Szacowane wpływy z biletów to ok. 877 mln. zł. Miasto dopłaca do biletów, również do biletów miesięcznych czy 90-dniowych. Porównując koszt przejazdu z i do pracy w ciągu 20 dni roboczych zakup biletu miesięcznego wychodzi taniej niż każdorazowe kupowanie biletu kartonikowego.

W pewnym sensie posiadacze kart miejskich jeżdżą taniej niż osoby bez biletów 30- czy 90-dniowych. Darmowa (co kwestionuje wiele osób) komunikacja miejska w dniu wczorajszym ma swoich zwolenników jak i przeciwników. Tylko czy taki jednorazowy, doraźny akt ku obywatelom i równocześnie w imię dbałości o środowisko i zdrowie wystarczy, by smogu było mniej? Na pytanie to częściowo odpowiada statystyka: na drogach jest coraz więcej samochodów osobowych. Niestety, nie zapowiada się, by mieszkańcy stolicy częściej i z własnej woli wybierali jazdę autobusem do pracy.

 

 

 

Podobne artykuły