Kolej drezynowa to temat w Polsce dość nowy. Właściwie dopiero lata dwutysięczne przyniosły pierwsze lokalne inicjatywy kolejowych hobbystów, którzy z godną podziwu pasją zaczęli przerabiać Fiaty 126p na wersje szynowe i takimi wehikułami eksplorowali okoliczne, porzucone linie kolejowe. Nic zresztą dziwnego- skoro z użytku wypadło nagle i bez ostrzeżenia ponad 2000 km linii kolejowych, opuszczone i wciąż kompletne ciągi komunikacyjne po prostu musiały rozbudzać wyobraźnię miejscowych miłośników kolejnictwa.
I to im zawdzięczamy to, że takie linie jak Kościan- Grodzisk Wielkopolski, Hajnówka- Białowieża czy Bytów- Kartuzy jeszcze istnieją. Należy sobie jasno powiedzieć- wszystkie linie kolejowe w Polsce zasługują na istnienie. Nie ma i nie było nigdy żadnego ekonomicznego uzasadnienia dla rozbiórki jakiejkolwiek linii kolejowej w naszym kraju. Demontaż szlaku to przedsięwzięcie wbrew pozorom bardzo drogie- rzadko zdarza się, by złom pozyskany w wyniku rozbiórki torowiska i innej infrastruktury kolejowej zwracał koszty czynności rozbiórkowych. Zjawisko to zostało na szczęście zatrzymane na polskiej kolei w latach 2015- 2016, dzięki czemu jest jeszcze dzisiaj gdzie tworzyć koleje drezynowe. Jest też komu, ponieważ, jak wiadomo- miłośników kolejnictwa wciąż przybywa, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Nigdy bowiem nie istniało do tej pory tyle grup i fanpage’y w mediach społecznościowych poświęconych ciekawostkom, szczegółom technicznym i codziennemu funkcjonowaniu kolei. Minęły już czasy, gdy zainteresowanie tematyką kolejową przeciętnego młodego Polaka kończyło się na sprawdzeniu rozkładu jazdy i smutnej konieczności odbycia powolnej podróży zmęczonym życiem EN57. Dziś kolej jest po prostu czymś ciekawym, a młodzież wymienia się informacjami gdzie jeszcze w kraju można się takim składem przejechać, najlepiej w jak najbardziej surowej wersji, bez modernizacji i klimatyzacji.
Moda na kolej
Miłośnicy kolei istnieli zawsze, jednak nigdy ich środowiska nie były tak inkluzywne. Nie są oni już dziś często wybitnymi znawcami branży, znającymi schematy obwodu głównego wszystkich lokomotyw elektrycznych na pamięć, a zwyczajną młodzieżą, dla której kolej i wszystko co z nią związane jest po prostu interesujące i nieco wręcz awangardowe. Kolej stała się modna i zarówno branża kolejowa jak i polskie społeczeństwo powinno z tego korzystać. I korzysta, bowiem rządowa inicjatywa w zakresie restytucji i rozwoju polskiej infrastruktury kolejowej w dość szczęśliwy sposób zbiegła się w czasie z prawdziwym boom popularności kolei. Jednak z przyczyn obiektywnych, ani program Kolej +, ani inne centralne inicjatywy nie zdołają ocalić wszystkich zdegradowanych i porzuconych linii kolejowych. Linii kolejowych, które, nadmieńmy- można jeszcze ocalić, bo nie zostały do tej pory jakimś cudem doszczętnie rozebrane a na ich miejscu nie powstały supermarkety. Nadzieją dla takich linii są właśnie niskonakładowe koleje drezynowe, organizowane oddolnie i napędzane głównie siłą pasji kolejowych hobbystów. A potencjał dla tworzenia kolejnych tego typu stowarzyszeń drezynowych niewątpliwie jest- w kraju, jak wiadomo, istnieje bardzo dużo linii o statusie tzw. nieprzejezdznych, których to nieprzejezdność jest skutkiem wieloletniego stanu wyłączenia z eksploatacji i zaniechaniu kosztownego utrzymania przez PLK. Bardziej adekwatnym byłoby zatem określenie „opuszczone”, ponieważ znaczna część tych linii to po prostu zarośnięte krzakami i młodymi drzewkami kompletne torowiska, rozjazdy i infrastruktura stacyjna. Ta ostatnia często bywa niestety ofiarą lokalnej „oddolnej” degradacji, jednak zazwyczaj sprowadza się ona do rozszabrowanych wnętrz i powybijanych okien. Okna można jednak wstawić, a skradzione stoły, ławki i inne elementy wyposażenia- uzupełnić. Łąkę w peronach stacyjnych skosić, młode drzewka z przestrzeni między wciąż pachnącymi kreozotem w upalny dzień- wyciąć lub przesadzić obok torów.
Jeszcze jedno oblicze turystyki kolejowej
Kolej drezynowa może się także stać bardzo ciekawą formą aktywnego odpoczynku. Jak wiadomo, narodową cechą Polaków jest zamiłowanie do wszelkiej maści nowinek i ciekawostek. Lubimy mierzyć się z nowymi wyzwaniami, próbować nowych rzeczy i odkrywać świat. To samo dotyczy też kwestii rekreacji i sposób spędzania wolnego czasu. Pewnym zatem jest, że rozwój lokalnych kolei drezynowych i możliwość podróżowania wyłączonymi z eksploatacji liniami kolejowymi przyciągnie wielu chętnych. Turyści z miast, miasteczek i wsi zyskają bardzo oryginalny sposób na sobotnie odreagowanie w gronie rodziny czy znajomych. Wystarczy, że wsiądą w pociąg do stacji początkowej, na której przesiądą się na drezyny. Drezynami zaś udadzą się w niezapomnianą podróż po lokalnej, wyłączonej z handlowej eksploatacji linii kolejowej, zwiedzając po drodze miejscowe atrakcje, zabytki i smakując regionalnej kuchni. Bardziej aktywni turyści mogą wybrać wariant drezyny rowerowej i wspólnie z rodziną pedałować po zapomnianym szlaku, natomiast ci chcący przede wszystkim odpocząć- zrelaksować się fotelu drezyny przebudowanej z samochodu osobowego, podziwiając piękne widoki. A dobrze wiemy, że jest co podziwiać, bowiem linie kolejowe w Polsce poprowadzone są często przez bardzo atrakcyjne tereny. Starczy wspomnieć choćby o kolei drezynowej zorganizowanej na nieczynnej linii do Koronowa, która przebiega przez ciąg słynnych wiaduktów w dolinie Brdy.
Korzyści dla wszystkich
Wizja aktywnego odpoczynku to jednak nie wszystko, co niesie za sobą kolej drezynowa. To przede wszystkim setki kilometrów wartościowej infrastruktury kolejowej uratowanej od dewastacji. To wreszcie zachowanie dodatkowych ciągów komunikacyjnych w ciągłej gotowości do wykorzystania, choćby na wypadek konfliktu czy innej sytuacji kryzysowej. To także możliwość znacznie tańszej rewitalizacji linii w przypadku, gdy znów stanie się ona gospodarczo potrzebna. Trzeba zatem lokalne inicjatywy drezynowe promować. Promować, wspierać i w miarę możliwości- dotować. Nie ma bowiem lepszej lokaty dla publicznych dotacji niż ludzka pomysłowość, zapał i inicjatywa. Ubocznym efektem promocji lokalnych kolei drezynowych będzie także większa atrakcyjność turystyczna regionu- na czym pośrednio skorzysta miejscowa ludność i samorząd. Potrzebna jest jednak centralna inicjatywa, która zechce wypromować taki rodzaj aktywności lokalnej. Byłaby z pewnością idealnym uzupełnieniem wcielanych obecnie w życie rewolucyjnych zmian na kolei i głębokich inwestycji w infrastrukturę i tabor. Kto wie, może lokalne i porzucone linie kolejowe w Polsce uratuje program „Drezyna +?”


