Strona główna » Wiadomości » Kolej na świecie » Koleją Transsyberyjską w niezapomnianą podróż. Recenzja książki Piotra Milewskiego

Koleją Transsyberyjską w niezapomnianą podróż. Recenzja książki Piotra Milewskiego

Adrian Izydorek
Skan z książki "Transsyberyjska. Drogą żelazną przez Rosją i dalej" Fot. Piotr Milewski

Wiele osób zapytanych o najdłuższy szlak kolejowy bez zastanowienia wskaże linię transsyberyjską. I mają 100% racji. Ale zdecydowanie podróż Koleją Transsyberyjską ma w sobie coś, czego nikt nie dozna nie będąc w „plackarcie”, albo nie czytając książki pisanej na bieżąco przez podróżnika. To właśnie zrobił Piotr Milewski, swoją książką zabrał mnie w podróż Koleją Transsyberyjską.

Książka Piotr Milewskiego pt. „Transsyberyjska. Drogą żelazną przez Rosję i dalej” opowiada o przygodach autora podczas podróży pociągiem z Warszawy aż do wschodniego krańca Rosji – do Władywostoku. Jak można się domyśleć podróż nie była zwykłym dojazdem z punktu A do punktu B – w trakcie wyprawy przecierały się różne osobowości nie tylko mieszkańców Rosji, ale również Uzbekistanu, czy nawet na drodze Pana Piotra tuż przy samym Bajkale stanęła Amerykanka.

Starając się nie zdradzać treści, książkę można skrócić w następujący sposób: 9949 kilometrów po torach z Petersburga do Władywostoku, następnie 36 godzin na morzu do japońskiego miasta Fushiki.

W książce Piotra Milewskiego zdecydowanie czuć to, że pisała ją osoba, która fascynuje się Koleją Transsyberyjską od lat. Zna jej historie na tyle dobrze, że potrafi ją przedstawić w bardzo ciekawy sposób. Zdarzenia z dzisiejszych czasów przecinają się z opowieściami sprzed przeszło stu lat, które dotyczą historii powstawania danych odcinków trasy, na którym aktualnie znajdował się autor. Pozwolę sobie przytoczyć fragment książki dotyczący budowy „zimowej” linii na zamarzniętym Bajkale.

Zanim 24 kwietnia 1900 roku, niecały rok po zwodowaniu [Państwo Carów zakupiło parostatek-lodołamacz do transportu pociągów przez Bajkał przy. red.], „Bajkał” odbył swój próbny rejs z pięciuset pasażerami, stu sześćdziesięcioma siedmioma końmi, trzema wagonami i tysiącem pudów (czyli szesnastoma tonami) ładunku na pokładzie, zamówiono jeszcze jeden parostatek do przewozu pasażerów. „Angara”, w porównaniu do starszej jednostki, wydawała się kruszynką […] Choć „Bajkał” przystosowany był do kruszenia metrowej warstwy lodu, już pierwszej zimy nie poradził sobie z naturą. Od stycznia 1901 roku do kwietnia 1905 roku na zamarzniętym jeziorze układano szyny, a parowozy i wagony przetaczano za pomocą koni.

Zimowa linia kolejowa liczyła czterdzieści kilometrów! A co sześć kilometrów stały drewniane baraki dla podróżnych i kolejarzy, gdzie mogli w razie potrzeby schronić się i odpocząć. Mało tego, na 24 kilometrze działała stacja kolejowa „Sieriedina”, która wyposażona była w piecyki oraz dzwony alarmowe. Pasażerów i ich bagaże transportowano na saniach. Tak to wyglądało do  1904 roku, kiedy to skład transportujący wojsko na wschód (wojna rosyjsko-japońska) wjechał na zamarzniętą taflę. Lód załamał się pod lokomotywą, która zatonęła. Po tym wydarzeniu, jeszcze do 1905 roku przetaczano wagony pojedynczo.

Na drodze Piotra Milewskiego pojawiają się liczne postacie o różnych charakterach. Są one zdecydowanie barwne. Większość z nich jest przyjaźnie nastawiona do autora, natomiast trafiają się te, które wykazują się agresją, spotęgowaną obecnością alkoholu we krwi. To powodowało, że nasz bohater kilkukrotnie znajdował się w sytuacjach niekomfortowych i niebezpiecznych.

Myślę, że w książce tej podróżnicy znajdą potrzebne informację, tak aby udać się w podróż Koleją Transsyberyjską i przy okazji zwiedzić najciekawsze miejsca. Bohater zatrzymywał się w kilku większych miastach Rosji: Petersburgu, Moskwie, Jekaterynburg, Nowosybirsk, Irkuck oraz Władywostok. Po każdym z nich był w stanie oprowadzić czytacza o co ciekawsze miejsca.

Podsumowując…

Książka zdecydowanie jest nie tylko dla miłośników kolei. Uważam, że połączenie skomplikowanej historii budowy Kolei Transsyberyjskiej z obecnym obrazem Rosji wyszło autorowi świetnie. Biegła znajomość języka rosyjskiego pozwoliła wchodzić mu w interakcję z tamtejszym społeczeństwem. Osobiście miałem wrażenie, że im dalej na wschód, tym bardziej cofaliśmy się jeszcze do czasów istnienia Związku Radzieckiego. Ponadto, lektura może być swego rodzaju poradnikiem – poznamy w niej wraz z opisem klasy wagonów (a występuje ich aż 4), czy chociażby niepisane zasady (swego rodzaju savoir-vivre) podróży Koleją Transsyberyjską.

Po przeczytaniu książki Piotra Milewskiego, podróż Koleją Transsyberyjską zajęła jedno z czołowych miejsc na mojej liście kolejowych wypraw, w które w miarę możliwości chciałbym się w przyszłości wybrać.


Książka w 2014 roku otrzymała Nagrodę Magellana, w 2020 roku wydrukowano nowe, poprawione i rozszerzone wydanie książki „Transsyberyjska. Drogą żelazną przez Rosję i dalej”. Więcej informacji o książce tutaj.

Podobne artykuły