Automatyzacja, centralizacja grafików pracy konduktorów PKP Intercity to zły pomysł, antypracowniczy i niepraktyczny, gdyż ignoruje sytuacje życiowe pracowników – twierdzą krytycy nowego systemu ustalania dyżurów drużyn konduktorskich przewoźnika. Nowe rozwiązanie jest bardziej sprawiedliwe, likwiduje kumoterstwo przy ustalaniu grafików i zapewnia równomierne obciążenie ludzi pracą – przekonują natomiast władze kolejowej spółki. Te dwa stanowiska starły się podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury.
Posiedzenie komisji zostało zwołane na wniosek grupy posłów do których docierały skargi pracowników PKP Intercity na nowy sposób ustalania grafików pracy. To rozwiązanie oznacza automatyzację i centralizację harmonogramów czasu pracy. Wcześniej grafiki ustalali planiści w zakładach, których było 19. W nowym systemie te prace wykonuje 10 osób i nie ma podziału na sekcje. Pracownicy skarżą się, że zmiany ograniczają im wpływ na planowanie grafików. I godzenie pracy z życiem prywatnym przez konduktorów i kierowników pociągów.
Zastrzeżenia te podziela poseł Marcin Horała (PiS). Wskazał on, że wcześniej pracownik mógł pójść do planisty ze swoimi postulatami, który zazwyczaj uwzględniał „całe bogactwo życiowych przypadków”.
Są pracownicy, którzy sprawują opiekę nad małymi dziećmi albo pracują w szkołach kolejowych, albo są przypadki osób, które mają różne zajęcia poza pracą, swoje hobby, np. śpiewają w chórze. W starym systemie dawało się to pogodzić z pracą – argumentował poseł Marcin Horała.
I podkreślał, że teraz większość z uwag do grafików nie jest uwzględniana, co utrudnia pracownikom codzienne życie. Zaś w dalszej perspektywie może to spowodować odejścia ludzi z PKP Intercity i firma straci cenny kapitał ludzki.
Pracownik na tym traci
Poseł Paulina Matysiak (niezrzeszona) cytowała maile i sms-y, jakie otrzymuje od konduktorów i kierowników pociągów PKP Intercity. Skarżyli się oni, że dochodzi do sytuacji, gdy pracodawca ma wpływ na czas wolny pracowników. Wskazywali również na nierówne traktowanie ludzi ze względu na płeć. Niektórzy twierdzili, że spotykali się z szykanami, gdy kwestionowali zasadność nowego systemu. Posłanka podała przykład jednej z osób, która dojeżdża do pracy 100 km. I teraz dochodzi do sytuacji, że z dojazdami jej zmiana trwa 17 godzin.
Uwagi posłów potwierdził Michał Ruszkiewicz, kierownik pociągu z zakładu PKP Intercity w Gdyni, związkowiec z „Solidarności”. Podkreślił on, że automatyzacja grafików spowodowała m.in. to, że okrojony jest czas na wykonywanie czynności administracyjnych. I pracownicy wykonują te zadania poza formalnym czasem pracy. Ponadto – argumentował Ruszkiewicz – dochodzi do dyskryminowania kolejarskich małżeństw, gdy mąż i żona nie są w stanie wymienić się opieką nad dziećmi, a wcześniej nie było z tym problemów.
Związkowiec podał też swój przykład – obawia się, że przy nowym systemie nie będzie mógł wykonywać innych zadań.
Ja wykonuję manewry dla PKP Intercity na stacji Gdynia Główna, jak również na stacji Zbąszynek. Uczę w technikum kolejowym w Bydgoszczy, gdzie reprezentuję PKP Intercity. Była mi dawana możliwość wykonywania tej pracy, ale nie wiem, jak będzie dalej – wyjaśnił Michał Ruszkiewicz.
Zaprezentował on posłom wyniki badań ankietowych, w których wzięło udział 645 pracowników. 74% respondentów oceniło, że automatyzacja, centralizacja grafików obniżyła ich dyspozycyjność. Ponadto 76% uważa, że firma utrudnia im teraz życie pozazawodowe. Natomiast 78% czuje się zdemotywowanych, zaś aż 87,8 % chciałaby powrotu do poprzedniego systemu, czyli obecności planisty w każdej sekcji PKP Intercity.
Centralizacja się sprawdziła
Jednak powrotu do starego systemu nie będzie, co wynika z wypowiedzi Janusza Malinowskiego, prezesa PKP Intercity. Szef przewoźnika uważa, że automatyzacja spowodowała poprawę organizacji pracy i zlikwidowała różne nieprawidłowości. Przede wszystkim kumoterstwo przy ustalaniu grafików. To ważne w równoważnym systemie pracy, które obejmuje konduktorów i kierowników pociągów.
Ten system skończył z możliwością „brania urlopu bez urlopu”. Ktoś ustalał sobie z planistą 4-5 dni wolnego, potem przypadała mu służba i kolejne 4-5 dni wolnego. Wystarczyło wtedy wziąć urlop na żądanie i było 11 dni wolnego. To dezorganizowało pracę innym osobom – powiedział Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity.
Dzięki temu nie ma też komasacji urlopów, a ich wykorzystanie wzrosło o 20%. Zmniejsza się także liczba nadgodzin. Ponadto przewoźnik unika sytuacji, gdy są „dziury” w grafikach i dyspozytorzy nie muszą na ostatnią chwilę prosić pracowników o wzięcie dyżuru.
Prezesa Malinowskiego poparł Jan Przewoźny, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Kolejarzy. Wskazał on, że nowe zasady ustalania grafików likwidują niebezpieczne zjawisko komasacji dyżurów. Bowiem, aby uzyskać kilka dni wolnego, pracownik bierze potem kilka dyżurów pod rząd. To jednak odbija się – zdaniem Przewoźnego – na poziomie bezpieczeństwa pracy i pasażerów.
Janusz Malinowski zaznaczył, że doszło do likwidacji zjawiska, że jedni pracownicy dostają tylko dobrze płatne służby, a inni mniej dochodowe. Wówczas przy tej samej liczbie godzin pracy występują duże dysproporcje w zarobkach. Teraz powstały „koszyki dyżurów” i nie ma sytuacji, że ktoś dostaje tylko „lekkie”, a ktoś „ciężkie” służby.
Z tezami prezesa Malinowskiego nie zgodziła się poseł Paulina Matysiak. Zdziwiły ją zwłaszcza słowa o kumoterstwie, gdyż w przeszłości szef PKP Intercity mówił, iż to zjawisko dotyczy tylko kilku procent pracowników.
Skoro problem kumoterstwa dotyczył kilku procent pracowników, to dlaczego państwo się tym problemem nie zajęliście, tyko wprowadziliście rozwiązanie, które dotyczy 100% drużyn konduktorskich? – pytała poseł Paulina Matysiak.
Udoskonalenie grafików
Prezes PKP Intercity zapewnił, że system jest cały czas udoskonalany, aby likwidować problemy, o których informuje strona społeczna. W pierwszej kolejności ma być załatwiona sprawa dyżurów małżeństw. Zaś najbardziej drażliwe kwestie zostały zawieszone. Malinowski dodał, że miesięcznie do planistów trafia 200 uwag i są one w miarę możliwości uwzględniane w grafikach.
Wiadomo też, że automatyzacja planowania dyżurów będzie rozszerzana na kolejne grupy zawodowe w PKP Intercity. Janusz Malinowski przypomniał, że system centralizacji grafików był kupiony 10 lat temu i podkreślił, że była to bardzo dobra decyzja jego poprzedników. Sprawdził się on w czasie pandemii Covid-19, gdy wszedł w życie elektroniczny rejestr czasu pracy. Wtedy też był opór ze strony części pracowników przed tym narzędziem.
Janusz Malinowski powiedział, że funkcjonalności systemu są cały czas rozszerzane. Wkrótce nowe grafiki obejmą 600 kasjerów, a ostatnią grupą zawodową, która przejdzie na ten rozkład będą maszyniści.

