Strona główna » bezpieczeństwo na kolei » Sokolniki Suche – sygnalizacja na przejeździe działała prawidłowo

Sokolniki Suche – sygnalizacja na przejeździe działała prawidłowo

Krzysztof Losz
Fot. PKP PLK S.A.

Przez cała noc trwały czynności śledcze na miejscu wczorajszego wypadku kolejowego w Sokolnikach Suchych (gmina Wieniawa, powiat przysuski), w którym jedna osoba zginęła a około 20 odniosło obrażenia. Z wstępnych ustaleń wynika, że prawidłowo działała sygnalizacja zainstalowana na przejeździe.

 

Przypomnijmy: na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych, w ciągu linii kolejowej nr 22 Radom – Tomaszów Mazowiecki, samochód ciężarowy – betoniarka wjechał na przejazd w chwili , gdy przejeżdżał przez niego pociąg IC Koziołek relacji Szczecin – Lublin spółki PKP Intercity. Ciężarówka uderzyła w pierwszy wagon składu i doprowadziła do wykolejenia pociągu, którym jechało około 120 pasażerów.

W wyniku katastrofy 20 osób odniosło obrażenia, a jedna z rannych pasażerek niestety zmarła. Ciężko ranny jest też kierowca samochodu i przebywa na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w Kielcach.

Na miejscu przez wiele godzin czynności śledcze prowadzili policjanci i prokuratorzy. Policyjni eksperci od kryminalistyki dysponowali najnowocześniejszym sprzętem do zbierania dowodów i sporządzania modeli 3D miejsca wypadku.

Z wstępnych ustaleń wynika, że winę za spowodowanie katastrofy ponosi kierowca samochodu ciężarowego. Śledczy zbadali bowiem skrzynkę techniczną na przejeździe, która  rejestruje wszystkie parametry urządzeń przejazdowych. I wynika z tych badań, że sygnalizacja działała prawidłowo. Na przejeździe nie ma co prawda rogatek, ale jest odpowiednie oznakowanie drogowe i światła.

Wszystko wskazuje więc na to, że kierowca wjechał na przejazd i doprowadził do wypadku. Dlatego prokuratura będzie prowadziła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Za taki czyn grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Na razie jednak prokurator nie może jednak przesłuchać kierowcy ani postawić mu zarzutów. Stan jego zdrowia jest ciężki i prokurator musi czekać na zgodę lekarzy, aby przesłuchać kierowcę.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że być może kierowcę oślepiło słońce, ale to w tym przypadku nie jest żadną okolicznością łagodzącą. Każdy kierowca ma bowiem obowiązek zachowania szczególnej ostrożności przy przekraczaniu przejazdu. Powinien się przed nim zatrzymać i upewnić się, że z żadnej strony nie jedzie pociąg i dopiero wtedy wjeżdżać na tory. Niewykluczone, że wczoraj kierowca nie zastosował się do tych zasad, a zignorował również pulsujące czerwone światło.

Będzie protest maszynistów

Na wczorajszy wypadek pod Radomiem szybko zareagował Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce. Leszek Miętek, prezydent ZZM, zapowiedział rozpoczęcie przez maszynistów ogólnopolskiej akcji protestacyjnej. Miętek podkreślił, że związek maszynistów od dawna apeluje do rządu o podjęcie działań w kierunku poprawy bezpieczeństwa na kolei. Ale bezskutecznie, w wczorajszy wypadek przelał czarę goryczy.

Natomiast Dariusz Klimczak, minister infrastruktury, zapowiada zaostrzenie prawa wobec kierowców, którzy łamią przepisy, wjeżdżając na przejazd kolejowo-drogowy mimo zapalonego czerwonego światła. Minister wystąpił z propozycją, aby w takich przypadkach kierowca miał zatrzymane prawo jazdy na trzy miesiące.

Wypadek spowodował uszkodzenie taboru, a wykolejony pociąg zatarasował oba tory lk 22. Dlatego przewoźnicy regionalni zmienili rozkłady jazdy. Koleje Mazowieckie wprowadziły tymczasową organizację ruchu pociągów według następujących zasad:

  • Na odcinku Radom Główny – Wolanów – Radom Główny pociągi kursują wahadłowo
  • Na stacji Wolanów organizowane jest przesiadanie pasażerów do awaryjnej zastępczej komunikacji autobusowej
  • Na odcinku Wolanów – Drzewica – Wolanów kursują autobusy zastępczej komunikacji autobusowej

W ten sam sposób kursują pociągi Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej relacji Łódź – Radom. Natomiast PKP intercity prowadzi swoje składy trasami okrężnymi. Taka sytuacja może potrwać jeszcze kilka dni, być może do poniedziałku. Kolejarze musza bowiem najpierw usunąć uszkodzony tabor z miejsca wypadku, a potem naprawić tory i sieć trakcyjną.

Podobne artykuły