Strona główna » Opinie » Komentarze » Tonący prezydent chwyta się metra

Tonący prezydent chwyta się metra

Komentarz

Krzysztof Losz
Fot. Urząd Miasta Krakowa / Szymon Pulcyn

Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa, otrzymał rządowe zapewnienia, że państwo zabezpieczy środki na budowę metra w dawnej stolicy Polski. Trudno te deklarację odczytać inaczej, jak wsparcie dla prezydenta Miszalskiego, któremu grozi odwołanie ze stanowiska.

Bardzo dynamicznie przebiega akcja zbieranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa. Organizatorzy zbliżają się już do 80 tysięcy podpisów, a chcą zebrać ich grubo ponad 100 tys., gdyż obawiają się, że zwolennicy prezydenta będą robili wszystko, aby zakwestionować jak najwięcej z nich. I w ten sposób utrącić referendum.

Sama kampania mocno zmieniła prezydenta Aleksandra Miszalskiego, który zaczął wycofywać się z niepopularnych decyzji, które były jedną z bezpośrednich przyczyn społecznego sprzeciwu. A które firmował i promował. Mieszkańcy krytykują bowiem prezydenta zwłaszcza za ogromne zadłużenie Krakowa, które przez dwa lata jego rządów urosło aż o 2 mld zł. Ale także za kolesiostwo, upartyjnienie miejskich stanowisk. Irytację, a czasami wręcz gniew, wzbudza także sprawa funkcjonowania Strefy Czystego Transportu, która uderzyła w wielu mieszkańców i lokalny biznes. Krytyka obejmuje też sprawy komunikacji miejskiej, czy zagospodarowania przestrzennego miasta.

Generalnie prezydent Miszalski nie realizuje obietnic wyborczych, za co spotykają go razy od poirytowanych mieszkańców. Również w sprawie metra. Prezydent Krakowa obiecywał bowiem, że budowa ruszy w 2028 roku, teraz przekłada ten termin na 2030 rok.

Prezydent Miszalski próbuje spacyfikować społeczne nastroje. Obiecuje więc korektę systemu SCT, odwołał nielubianego i krytykowanego za nieudolność szefa dróg miejskich. Obiecuje także rewizję decyzji o podwyżkach cen biletów komunikacji miejskiej i podjęcie szereg różnych działań, których nie zrealizował przez dwa lata.

Obietnice pieniędzy

Aleksander Miszalski, bliski współpracownik Donalda Tuska, otrzymał oczywiście wsparcie od premiera. Tusk twierdzi, że referendum to akcja polityczna PiS i Konfederacji, choć te partie raczej przyłączyły się do społecznej inicjatywy, która ma charakter oddolny. Ale łatwiej jest atakować inicjatywę jako działanie przeciwników politycznych niż mieszkańców, którzy mają dość efektów polityki swoich lokalnych władz.

Teraz premier i koledzy z KO podają prezydentowi Miszalskiemu pomocną dłoń w parlamencie. W Sejmie odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Budowy Metra w Krakowie, gdzie padły deklaracje miłe dla uszu włodarza Krakowa i jego sympatyków. Otóż rząd zadeklarował wyasygnowanie 10 mld zł na program budowy metra w kraju. Żeby nie było, iż chodzi tylko o wsparcie polityczne dla prezydenta Krakowa, to rząd mówi o budowie takiej kolei również w innych dużych ośrodkach. Choć poza Krakowem nikt jakoś nie zgłaszał takich aspiracji. Znamienne jest także to, że na ośmiu członków parlamentarnego zespołu, aż siedmiu to politycy KO. 

Czy wsparcie dla metra uratuje prezydenta? Przed referendum raczej nie. Tym bardziej, że poza efektem propagandowym deklaracja rządu o finansowaniu podziemnej kolei w Krakowie nie ma znaczenia praktycznego. Rząd mówi bowiem o pozyskaniu środków z przyszłej unijnej perspektywy finansowej. Obiecuje więc coś, czego jeszcze nie ma. I nie wiadomo, czy KE zaakceptuje taki program.

Tylko że Aleksander Miszalski nie ma wyjścia, jak kołatać do drzwi rządowych i prosić o pieniądze. Zadłużył bowiem Kraków tak potężnie, że żadna instytucja finansowa nie pożyczy miastu kilkunastu miliardów złotych na podziemną kolej. Prezydent Krakowa wie, że jeśli nie pokaże sukcesu w tej sprawie, to może to być nie kropla, a hektolitry, które przeleją czarę goryczy. Stąd Miszalski i jego zwolennicy trąbią o sukcesie w Warszawie, choć żadnego sukcesu nie ma. Przecież obietnice nic premiera Donalda Tuska i rządu nie kosztują. Przecież to nawet nie jest promesa przyznania środków, o czeku nie wspominając.

 

Podobne artykuły