Strona główna » Wiadomości » Ekonomia i rynek » Wyścig z czasem – czy kolejarze zdążą się rozliczyć z unijnych dotacji?

Wyścig z czasem – czy kolejarze zdążą się rozliczyć z unijnych dotacji?

Sylwia

Trwa walka z czasem – w perspektywie 2007-13 kolejarze tylko z programu „Infrastruktura i środowisko” mają do dyspozycji ok. 14 mld zł. Do końca roku muszą się z tych pieniędzy rozliczyć. – Obecnie wysłaliśmy do Brukseli faktury o łącznej wartości 9,6 mld zł. Jesteśmy na dobrej drodze, by rozliczyć wszystko – mówi przedstawiciel PKP PLK.

Jak wiadomo, modernizacja kolei idzie w bólach: jeszcze w 2010 r. ówczesna minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska mówiła, że kolejarze nie potrafią wydawać unijnych pieniędzy i część ich funduszy powinna zostać przerzucona na drogi. A w zarządzającej infrastrukturą spółce PKP Polskie Linie Kolejowe od 2009 r. było aż pięciu wiceprezesów ds. inwestycji.

– Od tego czasu wprowadziliśmy szereg zmian, m.in. system nadzoru i kontroli nad inwestycjami, dzięki czemu możemy łatwiej nimi zarządzać. W tym roku nie wszystkie planowane inwestycje będą odbierane, ale nie ma zagrożenia, że nie wykorzystamy całej puli środków z UE – mówi Marcin Mochocki, członek zarządu i dyrektor ds. realizacji inwestycji PKP PLK.

PLK chwali się finiszującymi inwestycjami, np. na przeciągającym się od lat odcinku Warszawa – Skierniewice. Po jego zakończeniu późną jesienią podróż z Łodzi do Warszawy skróci się z 90 do 70 minut. – Oddamy też do użytku linię kolejową do lotniska w Balicach, a także kolejne fragmenty linii kolejowej Wrocław – Poznań – wylicza Mochocki. Choć tam pojawił się problem, bo w lutym PKP zerwało umowę z hiszpańskim konsorcjum FCC modernizującym odcinek Poznań – Czempiń. Kolejarze nie mieli wyjścia, bo inwestycja, której finisz zaplanowano na czerwiec, była zaawansowana tylko w 30 proc.

Opóźni się też remont na trasie Kraków – Rzeszów – część prac zakończy się dopiero wiosną. Wtedy na tej trasie będą mogły być puszczone składy Pendolino.

– PLK udało się nadgonić część zaległości i jest szansa, że do końca tej perspektywy nie będzie wpadek. Ale patrząc na problemy na kluczowych inwestycjach, takich jak Kraków – Katowice, wielkiej poprawy nie widać – komentuje dr Michał Beim z Instytutu Sobieskiego. Ta inwestycja też jest mocno opóźniona i będzie realizowana już z pieniędzy nowej perspektywy. – Mieliśmy problem z upadłościami wykonawców. Chcemy, żeby do połowy przyszłego roku wszystkie przetargi budowlane na odcinku Kraków – Katowice były już rozstrzygnięte – tłumaczy Mochocki.

Ale grzechów PLK ma na koncie więcej. – Drogowcy już konsumują inwestycje z nowej perspektywy, a kolejarze walczą z czasem. To pokazuje braki w zarządzaniu inwestycjami na kolei. Sądzę też, że w PLK za mocno postawiono na inwestycje w ruch pasażerski, zostawiając te wspomagające ruch towarowy – mówi Beim.

W tym roku PLK wyda na remonty ponad 8 mld zł i ogłosi przetargi za kolejne 11 mld zł w ramach budżetu na lata 2014-20. Łączny koszt inwestycji w tym okresie to ok. 50 mld zł. Większy nacisk będzie położony na linie towarowe. – To ostatni unijny budżet z tak dużymi wydatkami na infrastrukturę. Chcemy to maksymalnie wykorzystać, by stworzyć spójną sieć kolejową. I chodzi nie tylko o dużą prędkość, bo nie wszędzie pociągi muszą jeździć z prędkością 160 km/godz. – tłumaczy Mochocki i obiecuje, że inwestycje będą prowadzone sprawniej. – Teraz instrumenty unijne dostosowano tak, że już w przyszłym roku zaczną się inwestycje z nowej perspektywy – mówi Mochocki. Wśród głównych inwestycji są modernizacja trasy Warszawa – Lublin (początek w przyszłym roku) i zmiany w ruchu aglomeracyjnym (m.in. rozbudowa Warszawskiego Węzła Kolejowego i linii średnicowej w Krakowie).

źródło:wyborcza.biz

Podobne artykuły