Kolej jest dla ludzi

Turystyka na torach

Turystyka na torach

Od soboty na trasę wyruszą zabytkowe lokomotywy i wagony Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej, które codziennie będą wozić turystów. Zainteresowanie pociągami retro jest wśród Polaków coraz większe.

Kolejka bieszczadzka ma kursować przynajmniej dwa razy dziennie bez względu na liczbę pasażerów: o godz. 10.00 będzie jechał pociąg z Majdanu koło Cisnej do Przysłupia, a o godz. 13.00 do Balnicy. Jeśli chętnych na podróż będzie więcej, będą podstawiane dodatkowe składy.

Zainteresowanie bieszczadzką kolejką jest z roku na rok coraz większe. W tamtym roku przewiozła 102 tys. turystów – najwięcej w swojej historii. Wiosną i jesienią składy kursują w weekendy, a w wakacje codziennie. Zimą – na zamówienie.

– Bieszczady to jedne z najpiękniejszych regionów Polski, a kolejka jedzie, można powiedzieć, przez środek Bieszczad. Widoki są niezapomniane, a ponieważ pociąg jedzie wolno, 10-15 km/h, podróż jest pełna wrażeń – zachwala Bogdan Zajączkowski, miłośnik kolei.

Kolejka w Bieszczadach to przykład społecznego zaangażowania w ratowanie kolei. Gdyby nie zaangażowanie ludzi w działalność Fundacji BKL, być może szlak wąskotorówki zostałby już dawno rozebrany, tak jak to było w innych regionach z podobnymi zabytkami technicznymi. Na szczęście stało się inaczej i turyści mogą korzystać z uroków przejazdów starymi wagonami ciągniętymi przez równie zabytkowe parowozy lub lokomotywy spalinowe.

Wąskotorówka w Bieszczadach ma już prawie 120 letnią historię. Najpierw służyła tylko do przewozu drewna, potem regularnie kursowały po niej pociągi pasażerskie. Po 1989 roku przejazdy wstrzymano ze względów ekonomicznych i wydawało się, że to już kres kolejki. Na szczęście tak się nie stało.

Przykład Bieszczad pokazuje, że warto w tę dziedzinę turystyki inwestować. Zresztą w innych regionach kraju też widać rosnące zainteresowanie przejazdami zabytkowymi pociągami. Prym wiezie tu co prawda Wielkopolska i parowozownia w Wolsztynie, ale oblężenie turystów przeżywa również co roku skansen kolejowy w Chabówce. Warto jednak skorzystać też z mniej znanych zabytkowych tras kolejowych.

Mieszkańcy Warszawy i okolic mają swoją Piaseczyńską Kolei Wąskotorową, która od marca do października kursuje w każdą niedzielę na trasie Piaseczno-Tarczyn – Piaseczno. Kiedyś tory wiodły do Nowego Miasta nad Pilicą, ale w znacznie części zostały rozebrane lub zalane asfaltem. Kolejka piaseczyńska to jest jedną z dwóch czynnych kolei w Polsce mającą szerokość torów 1000 mm.

Z kolei w Świętokrzyskiem od wielu lat pasażerów wozi zabytkowa kolejka, która pokonuje trasę Jędrzejów-Pińczów-Jędrzejów. Akurat w tym roku minęło sto lat od chwili wybudowania pierwszego odcinka kolejki wąskotorowej (prześwit 600 mm) z Jędrzejowa do Matkowic.

Popularność zabytkowych kolejek powoduje, że w wielu miejscach organizują się pasjonaci, których celem jest odbudowa tras i uruchomienie pociągów na swoim terenie. Główny problem na jaki napotykają takie inicjatywy to brak pieniędzy.

Z tej koniunktury na turystykę na torach chcą skorzystać również miasta. Łódź w niedzielę otwiera już trzynasty sezon kursowania Tramwajowej Linii Turystycznej Łódź- Lutomierska. Wybrane kursy na tej trasie ma obsługiwać tramwaj, który został zbudowany na początku lat 60. XX w. Czyli technicznie jest to już zabytek. Bilety na przejazd też będziemy kupować tak jak kiedyś – u konduktora.

W Łodzi zresztą, oprócz przejazdu zabytkowym tramwajem, na miłośników transportu szynowego czeka Zajezdnia Muzealna Brus, gdzie umieszczono największą, albo przynajmniej jedną z największych w Polsce kolekcję zabytkowych tramwajów – najstarszy pochodzi z 1898 roku (Herbrandem VNB-125). Można tu też obejrzeć stare autobusy i inny sprzęt, z jakiego kiedyś korzystała komunikacja miejska. Kto wie, czy te zabytki by przetrwały, gdyby nie zaangażowanie Klubu Miłośników Starych Tramwajów. Czyli znowu przykład oddolnej inicjatywy społecznej.

Stare tramwaje będą też wyjeżdzać na ulice innych poslkich miast,  z reguły w weekendy.