Bezpośrednie połączenie Wrocławia z Dreznem uruchomiono w 2009 r. Liczba pasażerów transgranicznych wzrosła wtedy bardzo szybko z 12 do 46 tys. W kolejnych latach rosła o ok. 20 proc. rocznie. Mimo to połączenie okazało się nierentowne i na początku marca 2015 zostało zlikwidowane. Marszałkowscy urzędnicy wskazywali na zbyt duże koszty, które wynikały z konieczności pożyczania taboru od niemieckiego przewoźnika i przerostów zatrudnienia w Przewozach Regionalnych.
Zlikwidowane kursy nie zostały jednak zastąpione żadnymi innymi. Dzisiaj między Saksonią a Dolnym Śląskiem, po wyremontowanym za 28 mln zł wiadukcie w Zgorzelcu, nie jeździ żaden pociąg. Warto w tym miejscu przypomnieć także zlikwidowaną po 170 latach funkcjonowania linię Wrocław- Berlin.
Po likwidacji połączenia swoje niezadowolenie wyrażali politycy, m.in. SLD czy niemieckich partii FDP i Zielonych. – Bezpośrednie połączenie jest konieczne, biorąc pod uwagę wzrost gospodarczy w Polsce oraz Wrocławiu i nasze ożywione kontakty – przekonywała Eva Jähnigen z Zielonych. W Görlitz powstała ponadpartyjna koalicja, a niemiecka telewizja MDR w reportażu pytała, dlaczego nie można dostać się ze stolicy Saksonii do przyszłorocznej Europejskiej Stolicy Kultury?
Zaczęli protestować też obywatele, i to z obu stron granicy. Powstała „Inicjatywa polsko-niemieckiej kolei pasażerskiej” utworzona podczas flashmobów przeciw likwidacji pociągów, które spontanicznie zorganizowano za pośrednictwem Facebooka (walkę o przywrócenie pociągów do Niemiec śledzi już pół tysiąca osób i ta liczba rośnie).
Liderka grupy Anja Schmotz mieszka w Dreźnie, ale jest doktorantką w centrum Willy Brandta na Uniwersytecie Wrocławskim. Zajmuje się tam polsko-niemieckim sąsiedztwem. – Likwidacja tego połączenia ubodła mnie podwójnie: z jednej strony często z niego korzystałam, gdy chciałam dojechać na uczelnię, z drugiej strony – jako osobę, która zajmuje się współpracą między naszymi krajami – mówi.
Iwona, która także należy do grupy, pochodzi z Legnicy i studiuje we Wrocławiu. – Często podróżowałam tym pociągiem w stronę Niemiec – podkreśla. Łukasz Ziegler jest z Polski, ale pracuje w Dreźnie jako specjalista mediów społecznościowych. Z połączenia korzystał, by dojechać (z przesiadką) do rodziny, która żyje w Iłowej.
Inicjatorzy przekonują, że nie chodzi im tylko o własny interes. – Transport kolejowy jest bardziej ekologiczny i zgodny z zasadą zrównoważonego rozwoju – mówi Felix, specjalista od kolei. Aktywiści zaczęli pisać do władz z obu stron granicy. Zorganizowali też akcję fotograficzną, podczas której ludzie zaczęli robić zdjęcia z hasłami przeciw likwidacji kolei z Niemiec do Polski.
Jerzy Michalak, członek zarządu województwa, twierdzi, że dolnośląskie władze jak najszybciej chcą przywrócić połączenie. Na początek zaproponowały, by kursy szynobusów, które jeżdżą z Węglińca do Zgorzelca, przedłużyć do stacji Görlitz.
– Chcemy wjechać na 800-metrowy odcinek i możemy zrobić to od jutra. W Görlitz, na tym samym peronie, byłaby przesiadka na pociąg do Drezna. Wydłuży to czas podróży co najwyżej o 10 minut – przekonuje. Dodając jednocześnie, że problem, i to spory, leży po stronie niemieckiej.
– Mamy kłopot z wpuszczeniem naszych pociągów. Nasze certyfikaty bezpieczeństwa inaczej się nazywają niż te w Niemczech, mimo że stwierdzają to samo. Zobowiązaliśmy się, że przejmiemy pełną odpowiedzialność, ale nadal jest z tym problem. Posłowie saksońscy byli tą sytuacją zaskoczeni i zapowiedzieli, że sami napiszą do kolei niemieckiej – mówi.
Najchętniej pojechalibyśmy pociągami Kolei Dolnośląskiej do samego Drezna. Jeśli jednak nasze składy nie będą dopuszczone, to czekać nas będzie drogie testowanie naszych pociągów pod względem bezpieczeństwa w Niemczech. Moglibyśmy teoretycznie też wydawać wielkie pieniądze, jak do tej pory, na pożyczanie taboru. Musimy jednak racjonalnie gospodarować pieniędzmi – uważa Michalak.
Według członków inicjatywy przywrócenie kursów Drezno – Wrocław powinno być dopiero początkiem rozmów o połączeniach między oboma państwami. – Trzy pary pociągów czyli to, co było, to za mało. Jeśli mamy rozwijać współpracę transgraniczną, kolej powinna jeździć częściej. Trzeba przywrócić również zlikwidowane połączenia z Wrocławia do Berlina – mówi Ziegler. Obywatele postulują też, by pociąg z Jeleniej Góry do Zielonej Góry zahaczał o Görlitz. Do Niemiec mogłyby też kursować składy Intercity, np. na trasie z Warszawy przez Wrocław do Drezna czy nawet do Norymbergi.
Działacze grupy twierdzą, że kwestie transportu transgranicznego są pomijane przez polityków. – Dwa lata temu została podpisana polsko-niemiecka umowa kolejowa, która rozwiązałaby wiele problemów, lecz w żadnym z obu krajów nie została ratyfikowana. Widocznie nie jest to żadnym priorytetem – kwituje Schmotz.
źródło:onet.pl

