W całej Polsce można spotkać niszczejące i zrujnowane dworce kolejowe, w które nikt przez wiele lat nie zainwestował nawet złotówki. Dla PKP są one kłopotem, gdyż wymagają gruntownych remontów, a to kosztuje. Dlatego część z nich jest odsprzedawane gminom, zdarza się także, że są one im oddawane za darmo – tak się stało np. w gminie Chełmek, w Wadowicach, w Brzeźnicy czy Zatorze w Małopolsce. Jednak gdy PKP SA widzi możliwość zarobienia na danym dworcu – nie pozbywa się go już tak łatwo…
Na razie nie jest jeszcze przesądzone, jak samorząd wykorzysta darowany mu przez PKP budynek. Dworzec Chełmek Fabryka jest bliski ruinie. Mury się sypią. – Od chyba sześciu lat, gdy zlikwidowano kasy biletowe, stoi zamknięty na cztery spusty, nie ma poczekalni, nie ma toalet – mówi Magdalena Krawczyk z Chełmka. Propozycję przekazania dworca gminie PKP złożyło już przed rokiem, ale chciało zachować prawo decydowania, jak będzie wykorzystany. – Nie przystaliśmy na to – mówi burmistrz Chełmka Andrzej Saternus. Następnie PKP próbowało sprzedać nieruchomość za 190 tys. zł, ale nie było chętnych. Wtedy ponowiło ofertę gminie.
Zdaniem wielu mieszkańców Chełmka, dobrze się stało, że gmina zostanie gospodarzem obiektu. Liczą, że dzięki temu zostanie wyremontowany i przestanie straszyć. Urzędnicy nie mają jeszcze pomysłu, jak go wykorzystać. Obiekt może posłużyć np. różnym organizacjom społecznym i pozarządowym, z których wiele nie ma gdzie podziać. Natomiast Burmistrz miasta skłania się do tego, aby w byłym budynku dworcowym, poza wydzieleniem części na obsługę pasażerów kolei, znalazł się klub fitness, siłownia. Najpierw jednak, jak szacują w urzędzie, potrzeba 1-1,5 mln zł na remont budynku. Pieniądze planuje się zdobyć ze źródeł unijnych w ramach projektu rewitalizacji centrum Chełmka w latach 2016 – 2020. Wszystko będzie miało jednak sens dopiero wtedy, kiedy przywrócony zostanie ruch pasażerski na linii Kraków Płaszów – Oświęcim, zawieszony ponad dwa lata temu.
Podobne oczekiwania mają w Zatorze, gdzie w ub. roku samorząd przejął dworzec PKP. – W tym roku poza Chełmkiem z takiej oferty skorzystały również Wadowice – zauważa Aleksandra Dąbek z zespołu prasowego PKP SA. W Wadowicach również myślą o urządzeniu centrum przesiadkowego, ale i galerii sztuki. – PKP zwracały się również do innych gmin z propozycją przekazania dworców w Przeciszowie, Kleczy Górnej, Kalwarii Zebrzydowskiej, Lanckoronie i Leńczach. Ich władze nie wyraziły jednak zainteresowania przejęciem budynków – dodaje Aleksandra Dąbek z zespołu prasowego PKP SA
Zupełnie inaczej stało się w Nysie: Szkoda, bo dworzec niszczeje z dnia na dzień i popada w ruinę. Moglibyśmy go wyremontować i zrobić tam na przykład dom kultury. Ale tego nie zrobimy, bo PKP zrezygnowało z jego przekazania. Zachowują się jak pies ogrodnika: sami nie wezmą i nie wyremontują, a innym nie dadzą – irytuje się Jan Woźniak, burmistrz Otmuchowa, który o przejęcie terenów PKP walczy od kilku, a może nawet kilkunastu lat.
Segregatory wypełnione korespondencją z włodarzami kolei wypełniają niezliczoną ilość półek w magistracie. Wcześniej były obietnice, ale teraz sprawa wydaje się być przesądzona. – Nie wyrażają zgody, bo mogą to zrobić tylko i wyłącznie, jeśli obiekt byłby przejęty w celach transportowych. A tu przecież pociągi nie jeżdżą, a dworzec autobusowy mamy w mieście. Nie przeniesiemy go, bo ludzie mieliby za daleko – tłumaczy burmistrz Woźniak.
źródło:gazetakrakowska.pl, nto.pl.

