Strona główna » Historia Polskiej Kolei » Kolejarze „wyklęci”

Kolejarze „wyklęci”

Krzysztof Losz
Fot. IPN

Dzisiaj obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. W powojennej, antykomunistycznej konspiracji ważną rolę odgrywali również kolejarze.

 

Wielu pracowników PKP kontynuowało podziemną działalność, jaką prowadzili w czasie II wojny światowej. I wypełniali podobne zadania w barwach zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN) lub innych powojennych organizacji antykomunistycznych.

Kolejarze odgrywali dużą rolę w akcjach wywiadowczych. Pracownicy PKP mieli choćby dostęp do informacji na temat ruchów wojsk Związku Sowieckiego oraz sił NKWD. Przekazywali więc dane o liczbie transportów, rodzajach przewożonej broni. Przekazywali również dane o kolejowych transportach dóbr wywożonych z Polski do ZSRR. Były to ogromne ilości maszyn, urządzeń, które Sowieci grabili z fabryk na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Pociągi wywoziły także węgiel, bydło i inne surowce rolne. Raporty na temat tej grabieży, podobnie jak o ruchach wojsk sowieckich, były wysłane na Zachód, do rządu londyńskiego.

Dzięki kolejarzom różne komórki antykomunistycznej i antysowieckiej partyzantki prowadziły między sobą korespondencję. Choćby dzięki skrytkom w wagonach kolejowych. Pozwalały one na wysłanie raportów, meldunków i rozkazów, jak również podziemnej prasy i biuletynów. Koleją podróżowali też łącznicy, a taką rolę pełnili często sami kolejarze. Z racji obowiązków służbowych mogli oni pokonywać setki kilometrów nie wzbudzając podejrzeń polskiej i sowieckiej bezpieki.

Tak jak podczas okupacji, kolejarze pomagali w przerzutach ludzi. Zwłaszcza osób zagrożonych aresztowaniem, którzy np. ukryci w wagonach towarowych docierali w pobliże „zielonej granicy” na południu lub na wybrzeże Bałtyku. I stamtąd podejmowali próby ucieczki w kierunku zachodniej Europy lub Skandynawii.

Represje komunistów

Struktury WiN i innych organizacji niepodległościowych miały swoich ludzi praktycznie na wszystkich większych stacjach i węzłach kolejowych. Najsilniej kolejarze zaangażowali się w tę działalność na terenie DOKP w Lublinie, Rzeszowie, Krakowie i Warszawie. Tam bowiem przetrwali członkowie wojennej konspiracji i łatwo było te kontakty odtworzyć.

Niestety, tak jak inni członkowie WiN i całej antykomunistycznej opozycji, kolejarze byli dotknięci represjami ze strony UB, NKWD czy wojskowego Głównego Zarządu Informacji. Komuniści obsadzili PKP swoją agenturą, gdyż polska kolej pełniła newralgiczną rolę w systemie nie tylko krajowego transportu, ale i w utrzymywaniu komunikacji między ZSRR a wojskami Armii Radzieckiej w sowieckiej strefie okupacyjnej w Niemczech. Informacje o kolejarzach bezpieka uzyskiwała również podczas brutalnych śledztw, gdy torturowani ludzie wydawali swoich konspiracyjnych towarzyszy.

Kolejarze także trafiali potem na przesłuchania, których część z nich nie przeżyła. Podczas procesów oskarżano ich o dążenie do obalenia ludowej Polski, dywersję, szkodnictwo, szpiegostwo na rzecz obcych wywiadów, wysługiwanie się siłom „reakcji”, utrzymywanie kontaktów z rządem londyńskim i o wiele innych wyimaginowanych czynów.

Podczas takich procesów zapadały wyroki śmierci, czasami zamieniane na wieloletnie więzienie. Większość skazanych otrzymywała wyroki od kilkunastu lat więzienia i nie wszyscy doczekali uwolnienia na skutek „odwilży” w 1956 roku. Dlatego, wspominając „Żołnierzy Wyklętych”, pamiętajmy, że wielu wśród nich było także „Wyklętych Kolejarzy”.

Podobne artykuły