Kolej na świecie Tabor

Czesi zakończyli dochodzenie ws. zderzenia czołowego z udziałem Linka od Pesy

Czesi zakończyli dochodzenie ws. zderzenia czołowego z udziałem Linka od Pesy Fot. Kubes Slavomir

Czesi opublikowali raport dot. czołowego zderzenia RegioSharku (Pesa Link) oraz Regionova 844. Główną przyczyną tragicznej kolizji był błąd maszynisty. W momencie zderzenia oba pojazdy poruszały się z prędkością około 40 km/h.

Portal Zdopravy.cz, poinformował o ustaleniach pracy komisji, która zajęła się dochodzeniem w sprawie czołowego zderzenia dwóch regionalnych pociągów Kolei Czeskich. W wypadku udział brał pojazd polskiego producenta, PESA Bydgoszcz, a dokładniej spalinowy Link, drugim pojazdem był natomiast Regionova 814.

Według ustaleń komisji, przyczyną najtragiczniejszego wypadku w Czechach w 2020 roku był błąd maszynisty. W wypadku zginęły dwie osoby, a 22 zostało rannych. Zniszczenia oszacowano na 25,39 mln koron (ponad 4 mln zł). Ale jak zwrócono uwagę, na miejscu wypadku zabrakło zabezpieczenia technicznego, który mógłby wyeliminować ewentualny błąd ludzki. Na trasie z Pernink do miejscowości Karlowe Wary, czyli tam gdzie doszło do katastrofy prowadzony jest ruch po jednym torze, RegioShark w momencie wypadku powinien czekać na mijance w Pernink.

W raporcie opisano cały przebieg wypadku

W Pernink, o godzinie 15:08 jednostka RegioShark serii 844 (Pesa Link) zderzyła się z jednostką serii Regionova 814, która wyszła z tego wypadu w znacznie gorszym stanie – cytuje raport portal Zdopracy.cz. – Przód pociągu został całkowicie zniszczony. Kabina maszynista wraz z panelem kontrolnym została całkowicie zniszczona i wepchnięta do przedziału pasażerskiego. Wszystkie ofiary śmiertelne podróżowały w pociągu Regionova – czytamy.

Według sprawozdania w RegioSharku w momencie zderzenie podróżowało 19 pasażerów, jednostka jechała z prędkością 37 km/h. W Regionova znajdowało się 11 pasażerów i pojazd poruszał się z prędkością 44 km/h na sekundę przed zderzeniem.

Błąd maszynisty

Dochodzenie pozwoliło stwierdzić, że katastrofa była spowodowana błędem maszynisty RegioSharku, który prowadził pociąg z Johanngeorgenstadt w Niemczech. 6 lipca, czyli w przeddzień wypadku przypadało Święto Mistrza Jana Husa, wtedy połączenie było realizowane według harmonogramu na dni wolne od pracy. Tym samym pociąg miał pierwszeństwo na wyjazd w trasę ze stacji Pernink. Według raportu mógł być to powód niezatrzymania się maszynisty na mijance, który popadł w rutynę ciągu harmonogramu połączeń w dni powszednie i dni wolne od pracy.

Inspekcja w raporcie zaznaczyła, że mimo wszystko do wypadku przyczyniły się również niewystarczające zabezpieczenia techniczne. Po tym wypadku Koleje Czeskie opracowały aplikację na tablety, w której znajdują się wszelkie informacje dotyczące trasy. Aplikacja również powiadomi maszynistę, gdy zajedzie na stację, na której ma zgłosić się do nastawniczego. Jeżeli pociągi znajdą się na kolizyjnym torze, to aplikacja niezwłocznie nada sygnały dźwiękowe.

Crash test

Jak czytamy w raporcie, Link (RegioShark) z wypadku wyszedł w bardzo dobrym stanie. Całą moc zderzenia przyjęły absorbery, co pozwoliło na to, że maszynista wyszedł z wypadku cało. Gorzej to wyglądało z Regionova 814, gdzie kabina maszynisty została wgnieciona tak, że znalazła się w przedziale pasażerskim.

Dzisiejsze pojazdy wszystkich producentów na przestrzeni lat przeszły szereg zmian technologicznych, które pozytywnie wpłynęły na bezpieczeństwo. Obecnie absorbery są skonstruowane tak, żeby w przypadku zderzenia przyjąć na siebie całą energię. Wśród opinii publicznej pojawia się określenie “pudrowania trupów”, czyli przeprowadzania modernizacji jednostek co maja już często nawet 40 lat. Komentujący krytycznie podeszli do modernizacji, wraz z przyśpieszeniem do 160 km/h lokomotyw EU/EP07, zważając na fakt, że w 2020 roku doszło do tragicznego wypadku z udziałem właśnie EP07, gdzie maszynista ledwo uszedł z życiem, a obecnie czekają go kosztowne i długoterminowe rehabilitacje. Powstała zbiórka pieniędzy w celu uzyskania środków na leczenie maszynisty – więcej informacji.

Producenci taboru po każdym wypadku badają swoje produkty. Tak samo zrobiła i w przypadku tej katastrofy Pesa. Bydgoski producent taboru po przeprowadzeniu analiz stwierdził, że systemu bezpieczeństwa sprawdziły się i zadziałał właściwie. Można powiedzieć, że nie zawiodła technika, a gdyby nie ona niewykluczone że ofiar mogłoby być niestety więcej.

Portal NaKolei.pl dotarł do crash testu konstrukcji składu PESA Link. Na nagraniu możemy zaobserwować zachowanie bariery energochłonnej “plastra miodu”.

 

Regionova po wypadku Fot. Kubes Slavomir
Pesa Link po wypadku Fot. Kubes Slavomir
Fot. Kubes Slavomir

 

 



Kongres590