Strona główna » Wiadomości » RegioJet nie spowodował dużych strat w PKP Intercity

RegioJet nie spowodował dużych strat w PKP Intercity

Krzysztof Losz
Fot. PKP Intercity

2 mln zł – takie były straty w przychodach PKP Intercity po utracie części połączeń na rzecz RegioJet. Informację tej treści przekazał Janusz Malinowski, prezes spółki, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury.

 

Komisja zajmowała się sytuacją państwowych kolejowych przewoźników, a jednym z punktów obrad była analiza skutków finansowych jakie poniosła spółka PKP Intercity w związku z nowym rozkładem jazdy, jaki wszedł w życie 14 grudnia ub. roku. I z dyskusji wynika, że RegioJet nie spowodował dużych strat w PKP Intercity

O zwołanie posiedzenia wnioskowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Andrzej Adamczyk wyjaśnił, że wniosek wynikał z tego, iż podczas poprzedniego posiedzenia komisji na temat PKP Intercity, w grudniu, posłowie otrzymali zdawkowe odpowiedzi. Komisja nie dostała oczekiwanych informacji, jaki wpływ na wyniki PKP Intercity będzie miało wejście RegioJet z połączeniami na trasach Kraków-Warszawa-Kraków oraz z Warszawy do Trójmiasta.

Media twierdziły, że w reakcji na agresywną politykę cenową PKP Intercity może stracić 300 mln zł. Na to pytanie nie było odpowiedzi – przypomniał poseł Andrzej Adamczyk (PiS), zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Infrastruktury.

I dlatego parlamentarzysta ponowił pytania dotyczące wpływu czeskiej konkurencji na finanse PKP Intercity. Adamczyk pytał, jakie będą dla spółki realne koszty wejścia konkurencji. Interesowała go też sprawa reakcji Ministerstwa Infrastruktury na zaistniała sytuację, czy resort wszczął kontrolę w PKP IC? Poseł wskazywał, że utrata dużej części przychodów może zagrozić rozwojowi narodowego przewoźnika.

To utrudni pozyskiwanie środków finansowych na inwestycje, zagrozi programowi inwestycyjnemu przewoźnika. To dotyczy m.in.. projektów zakupowych taboru kolejowego – argumentował poseł Andrzej Adamczyk.

Niewielka strata

Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity, przypomniał, że w nowym rocznym rozkładzie jazdy RegioJet planował początkowo uruchomienie 16 pociągów na trasie Kraków-Warszawa, sześciu na linii Warszawa-Trójmiasto oraz 12 między Warszawą a Poznaniem. I w rocznym rozkładzie jazdy 2025/2026 prawie wszystkie wnioski czeskiego przewoźnika uwzględniono. Gdyż jedynie między Krakowem a Warszawą miało być 14 , a nie 16 pociągów.

Malinowski przyznał, że PKP Intercity zauważyło zagrożenia związane z tak szerokim wejściem konkurencji na najbardziej dochodowe trasy. Nasz przewoźnik zdawał sobie sprawę z ryzyka wojny cenowej oraz kanibalizacji połączeń, gdyż pociągi RegioJet i PKP Intercity miały jeździć na tych samych trasach w krótkich odstępach czasu. I w konsekwencji mogło to prowadzić do powstania strat finansowych.

Ale sytuację na korzyść PKP Intercity zmieniła decyzja konkurenta, który kilka dni przed inauguracją rozkładu jazdy odwołał część swoich pociągów. Z powodu braku personelu: maszynistów i kierowników pociągów. Już wcześniej RegioJet przesunął na luty 2026 uruchomienie połączeń Warszawa-Poznań. Prezes Malinowski sprecyzował, że czeski przewoźnik odwołał 75% swoich pociągów. A PKP Intercity przejęło sloty RegioJet, uruchamiając od 5 stycznia trzy dodatkowe połączenia na trasie Kraków – Warszawa. I w ten sposób polska spółka ograniczyła straty w przychodach.

Możemy mówić o 2 mln zł utraconych przychodów, bo nasze pociągi były zastąpione pociągami zagranicznego przewoźnika. I to są utracone przychody między 14 grudnia a 4 stycznia. Ale w związku z tym, że te pociągi zagranicznego przewoźnika nie pojechały, my od 5 stycznia jeździmy na tych trasach – wyjaśnił Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity.

Tak więc RegioJet nie spowodował dużych strat w PKP Intercity. Szef polskiego przewoźnika zwrócił też uwagę, że spółka zwiększyła w okresie świąteczno-noworocznym swoją ofertę, co też pozytywnie wpłynęło na przychody. Malinowski przypomniał, że 1157 pociągów zostało wzmocnionych 1717 wagonami w okresie między 19 grudnia a 6 stycznia.

Wpływ konkurencji na PSC

Prezes PKP Intercity był też pytany o to, czy PKP Intercity badało wpływ wejścia konkurencji na realizację przewozów w ramach usług publicznych (PSC), do których dopłaca budżet państwa. Jest to bowiem znaczne źródło przychodów przewoźnika, gdyż w latach 2021-2030 PKP Intercity otrzyma łącznie z tytułu realizacji przewozów w ramach umowy PSC nieco ponad 21 mld złotych.

Prezes Malinowski uspokajał posłów, że konkurencja ma w praktyce niezauważalny wpływ na przewozy w ramach PSC. PKP Intercity otrzymywało w tej sprawie pytania z Urzędu Transportu Kolejowego o ocenę skutków wejścia na rynek nowego przewoźnika pod kątem realizacji przewozów dotowanych przez państwo. I badanie równowagi wykazywało brak zagrożeń.

Wszystkie badania wykazały wpływ na umowę PSC od 0,08% do 0,55%. Więc takiego wpływu nie ma – wyjaśnił Janusz Malinowski.

Chodzi bowiem o to, że RegioJet występował do UTK o uruchomienie pociągów komercyjnych, bez dotacji rządowych.

Weryfikacja przewoźników

RegioJet nie spowodował dużych strat w PKP Intercity, ale problem jest szerszy. Podczas sejmowej dyskusji padały bowiem i takie głosy, że sytuacja z odwołanymi przez RegioJet pociągami wskazuje na konieczność poprawienia systemu weryfikacji przewoźników. Opinie te podzielał także Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury.

Dzisiaj to jest podstawowy wniosek dla UTK, aby sprawdzić możliwość realizacji przewozów przez firmę, która do tego aplikuje. Przewoźnicy niezabezpieczeni kadrowo, taborowo nie powinni zajmować slotów, Zwłaszcza na takich trasach jak Kraków -Warszawa, gdzie są ograniczenia przepustowości. W sytuacji ograniczonej przepustowości musimy mieć możliwość, aby UTK mógł to sprawdzić z wyprzedzeniem – stwierdził Piotr Malepszak.

Wiceminister nie wskazał, czy i jakich zmian w prawie mamy się spodziewać, aby UTK otrzymał dodatkowe narzędzia weryfikacji wniosków o dopuszczenie przewoźnika na tory. Jednocześnie Piotr Malepszak zauważył, że w konkretnym przypadku RegioJet nie dało się przewidzieć kłopotów.

Wiceminister wyjaśnił, że czeska spółka działa w Polsce od kilku lat. W kwietniu 2020 roku otrzymała pierwszą zgodę na uruchomienie przewozów w Polsce. I w lutym 2022 ruszyły pociągi z Czech przez Katowice i Kraków do Przemyśla. Potem RegioJet składał wnioski i otrzymywał zgody na uruchomienie połączeń na trasach Gdynia-Warszawa-Kraków oraz Warszawa-Poznań-Berlin. I dopiero przy wejściu w życie rozkładu jazdy 2025/2026 okazało się, że RegioJet nie zrealizuje swoich zamierzeń.

Ta skala ich przytłoczyła. Mieli zrobić w tym roku pracę eksploatacyjną na poziomie 4 mln pociągokilometrów. Przy pracy eksploatacyjnej PKP Intercity około 85 mln pociągokilometrów. To niewiele, ale widać, że nie byli do tego kompletnie przygotowani – uważa Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury.

Ile pociągów odwołano

Jednym z ciekawych wątków dyskusji podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury była też sprawa skali odwołań pociągów w nowym rozkładzie jazdy przez RegioJet. Wiceminister Malepszak skrytykował dane podane przez grudniowy „Głos Maszynisty”, że czeski przewoźnik odwołał łącznie 1080 pociągów, którymi miało podróżować 250 tys. pasażerów.

To liczby wyssane z palca, realnie możemy mówić o kilku tysiącach pasażerów – stwierdził Piotr Malepszak.

I dodał, że między 14 grudnia a 5 stycznia większość pasażerów przejęło PKP Intercity. Mimo to Ministerstwo Infrastruktury wystąpiło do UTK w kwestii naruszenia interesów pasażerów przez RegioJet.

Piotr Malepszak „przejechał się” po czasopiśmie wydawanym przez Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce. Ale najwyraźniej wiceministrowi umknął fakt, że Głos Maszynisty” powtórzył tylko informacje, które pojawiły się wcześniej w oświadczeniu PKP Intercity w sprawie połączeń odwołanych przez RegioJet. I to w tym oświadczeniu padły liczby: 1080 pociągów i 250 tysięcy pasażerów.

Nie można też mieć wielkich pretensji do PKP Intercity o podanie takich danych, gdyż ważny jest kontekst oświadczenia. Spółka odniosła się wtedy na gorąco do decyzji RegioJet o odwołaniu większości pociągów. I na pewno PKP IC wykorzystało te sytuacje do uderzenia w konkurencję, co jest normalną praktyką w każdej branży gospodarczej i z tego powodu nie można czynić zarzutów. Zaś liczby: 1080 pociągów oraz 250 tys. pasażerów były tylko kolejnym pijarowym chwytem. Tyle pociągów mogłoby być odwołanych, gdyby RegioJet do końca rozkładu nie uruchomił żadnego z nich. I tylu pasażerów by nimi nie pojechało, zakładając wysokie obłożenie każdego ze składów. Scenariusz ten jednak się nie ziści, bo – po pierwsze niedoszli pasażerowie RegioJet przesiedli się do pociągów PKP Intercity. A ponadto czeski przewoźnik nie zrezygnował definitywnie ze swoich połączeń. W lutym ma jeździć z Warszawy do Poznania, a w trakcie roku liczy na odzyskanie również slotów na trasie Kraków-Warszawa.

Podobne artykuły