Włoski rząd obiecywał budowę linii kolei dużych prędkości z Bolonii do Bari. Ale na inwestycję brakuje pieniędzy, dlatego dojdzie tylko do modernizacji istniejącej trasy.
Wicepremier i minister infrastruktury Matteo Salvini zapowiada, że w 2027 roku koleje włoskie ogłoszą pierwsze przetargi na przebudowę linii Bolonia Bari, która biegnie wzdłuż wybrzeża Morza Adriatyckiego. Nie będzie to więc budowa nowej, 750-kilometrowej linii kolei dużych prędkości (KDP), ale modernizacja istniejącej infrastruktury. Po modernizacji pociągi pojadą z prędkością 200 km/h, podczas gdy według projektu KDP oba miasta miały połączyć składy pędzące 300 km/h.
Wszystko rozbija się o pieniądze. Nowa linia wzdłuż Adriatyku dla szybkich pociągów wymaga nakładów na poziomie 50 mld euro. Natomiast modernizacja istniejącej linii pochłonie tylko 5 mld euro. Przy czym na dużej części trasy pociągi jeżdżą z prędkością 160 km/h. Mieszkańcy wschodniego wybrzeża Włoch i władze regionów są rozczarowane mniejszym rozmachem kolejowych inwestycji. Linia KDP Bolonia-Bari miała bowiem zlikwidować wieloletnie zapóźnienie komunikacyjne, jakie dotyka rejony, które leżą nad Adriatykiem.
I rzeczywiście, na zachodzie kraju, gdzie działa szybka kolej, podróż z Neapolu do Mediolanu przez Rzym zajmuje 4,5 godziny. A pociągi pokonują w tym czasie prawie 800 km. Natomiast około 4 godzin trwa teraz standardowa podróż z Pescary do Bolonii, choć dzieli te miasta „tylko” około 370 km. Przy czym najszybsze pociągi pokonują tę trasę w około 3 godziny. Zaś najszybsze składy, które łączą Bolonię z Bari (niespełna 700 km) jadą prawie 6 godzin.
Opozycja i część włoskich mediów twierdzą, że rezygnacja z budowy KDP z Bolonii do Bari oznacza, że wschód nigdy nie będzie miał szybkiej kolei. Ale rząd odpowiada, że przyspieszenie prędkości tylko do 200 km/h, czyli o 25%, spowoduje, że podróż z Bari do Bolonii spadnie do poniżej 5 godzin. A ponadto dostępność do kolei w rejonie Bari znacznie poprawi także trwająca budowa nowej linii kolejowej do Neapolu.

