W Wielkiej Brytanii od miesięcy trwają strajki kolejarzy, które zakłócają podróżowanie w całej Wielkiej Brytanii. Kolejna akcja protestacyjna rozpoczęła się 3 stycznia i potrwa do dziś (4 stycznia) a kolejne strajki zaplanowano na 6-7 stycznia. Spór dotyczy wynagrodzeń, bezpieczeństwa pracy i warunków pracy.
Brytyjski związek zawodowy kolejarzy RMT znowu strajkuje. Poprzednie strajki miały ogromny wpływ na ruch pasażerskich w Anglii, Szkocji i Walii. Jak informuje Network Rail połowa linii kolejowych zostanie zamknięta. W większości Szkocji i Walii nie będą kursować pociągi. Poważne zakłócenia są prawdopodobne również w dni wolne od strajku. Jak poinformował Network Rail we wtorek (3 stycznia) kursowało jedynie 20% usług w całej Wielkiej Brytanii.
Związki zawodowe toczą spór z rządem i spółkami kolejowymi o płace, zwolnienia i zmiany warunków pracy. Związki twierdzą, że każda oferta wynagrodzenia powinna odzwierciedlać rosnące koszty utrzymania. Dodatkowo Network Rail planuje zwolnić około 1900 miejsc pracy w ramach zmian w sposobie pracy zespołów utrzymania ruchu. Związkowcy odrzucają kolejne propozycje ugody i oczekują zapewnienia braku przymusowej utraty pracy.
Network Rail złożyło ofertę 5% podwyżki płac za 2022 rok i 4% podwyżki płac w 2023 roku. Szef związku RMT, Mick Lynch, określił umowę jako „niespełniającą standardów”, a jej członkowie w głosowaniu odrzucili propozycję. Związek odrzucił też ofertę Rail Delivery Group (RDG) – która reprezentuje przedsiębiorstwa kolejowe. Obejmowała podwyżkę płac nawet o 8% w ciągu dwóch lat i gwarancję braku przymusowych zwolnień do kwietnia 2024 r. W zamian chciał zmiany przeznaczenia lub zamknięcia kas biletowych i pracy w niedziele.
Dodatkowo na 5 stycznia br. swój strajk ogłosił inny związek zawodowy – ASLEFT, zrzeszający maszynistów kolejowych. Jego działanie wpłynie na działalność 15 spółek kolejowych. Oprócz tego na 12 stycznia zapowiedziano strajk pracowników londyńskiego metra- linii Elizabeth.

