Prawdopodobnie lewaccy ekstremiści stoją za podpaleniami instalacji kolejowych w Niemczech.
Policja w Niemczech przypuszcza, że te podpalenia mają związek ze szczytem G20 w Hamburgu. Przestępcy podpalają kable zasilające urządzenia sterowania ruchem pociągów, co spowodowało już perturbacje nie tylko w Hamburgu, ale i w innych dużych miastach i na ważnych szlakach kolejowych w Berlinie, Dortmundzie, Kolonii, Lipsku i na mniejszych węzłach w Dolnej Saksonii. Tam akurat są dość silne struktury antyglobalistycznych ugrupowań. Ale żaden z nich nie przyznało się do podpaleń.
Do pożarów dochodzi w nocy, więc kolejarze od razu wykluczyli samoczynne zapłony kabli, bo te zdarzają się podczas upałów, czyli za dnia. To by też wskazywało na to, że sprawcom chodzi o pewną demonstrację i o niezbyt duże utrudnianie pracy kolei, gdyż w nocy ruch pociągów jest niewielki, a ponadto służby remontowe Deutsche Bahn mają czas, aby naprawić stosunkowo nieduże uszkodzenia.

