Sejmik Województwa Lubuskiego ponownie zajął się funkcjonowaniem transportu publicznego w regionie, zwłaszcza kolei. Radni usłyszeli, że spada liczba pociągów odwoływanych przez POLREGIO.
Dane nt. przewozów kolejowych realizowanych w roku 2025 r. i stan na sierpień 2026 r. przedstawił Arkadiusz Mieczyński, dyrektor Departamentu Infrastruktury Transportowej Urzędu Marszałkowskiego. Przypomniał, że w kwietniu 2025 r. POLREGIO zadeklarowało, że od kolejnego miesiąca połączenia będą realizowane zgodnie z planem.
Faktycznie, maj był miesiącem, w którym było najmniej odwołań pociągów w skali całego roku, ale okazało się, że nie jest to sytuacja trwała. Kolejne miesiące – czerwiec, lipiec aż do końca roku – miały tendencję wzrostową w kwestii odwołań. W mojej ocenie sytuacja była spowodowana tym, że w maju faktycznie wróciło operatorowi wiele pojazdów z przeglądów i funkcjonowały dobrze, ale kiedy przyszedł moment, że należało je naprawiać po jakichś usterkach bądź awariach, to niestety tutaj już nie udało się utrzymać niskiej liczby odwołań – tłumaczył dyrektor Arkadiusz Mieczyński.
Statystyki odwołań pociągów
Radni lubuscy dowiedzieli się, że w 2025 roku planowanych było blisko 70 tys. kursów pociągów, a odwołanych zostało blisko 4 tys., co stanowiło łącznie 5,69% wszystkich planowanych połączeń. Od stycznia do sierpnia 2026 r. planowano natomiast uruchomić 40 tys. kursów. Odwołanych zostało 3,5 tys., co stanowiło ponad 8% wszystkich zamówionych przewozów. Najtrudniejsze były miesiące letnie. Przyczyną odwołań w tym okresie była awaria klimatyzacji w pojazdach. Łącznie za 2025 r. i pierwsze dwa kwartały 2026 r. samorząd wojewódzki nałożył na POLREGIO kary w łącznej wysokości ponad 9,6 mln zł.
W międzyczasie w spółce przewozowej zmieniły się władze. W marcu został powołany nowy zarząd, a w czerwcu dyrektorem lubuskiego zakładu POLREGIO został Ryszard Rębilas.
Od ostatniej dekady sierpnia do 17 września 2026 r. nie został odwołany żaden pociąg.
Nawet jeśli jakieś odwołania się pojawiają, w większości przypadków są to czynniki niezależne od operatora. Natomiast oczywiście my nie chcemy już otwierać korków od szampana, obserwujemy tę sytuację. Dostrzegamy także wzrost jakości obsługi tych pojazdów, którymi dysponuje POLREGIO, szczególnie pojazdów, które należą do Województwa Lubuskiego. W tym czasie, kiedy doszło do zmian w spółce, pojazdy Województwa Lubuskiego, które z powodu różnych awarii były wyłączone z użytkowania i bardzo długo oczekiwały na naprawę, zostały przywrócone do ruchu. Tak że widzimy światło w tunelu, odwołania faktycznie przestały być normą – dodał dyrektor Arkadiusz Mieczyński.
Pozytywne trendy widza także społecznicy. Stowarzyszenie komunikacja.org, które codziennie monitoruje kursowanie regionalnych pociągów, informuje, że wrzesień zapowiada się jako jeden z najlepszych miesięcy w ostatnich latach pod względem liczby odwołanych połączeń. Także ostatnia dekada sierpnia przyniosła „istny przełom i diametralną różnicę” względem sytuacji obserwowanej nieprzerwanie w ciągu ostatnich kilku lat.

Działania naprawcze
Dyrektor lubuskiego zakładu spółki POLREGIO Ryszard Rębilas odniósł się do swoich deklaracji wygłoszonych na spotkaniu z marszałkiem województwa w maju 2026 r. Zapewnił wówczas, że od drugiej połowy sierpnia sytuacja zacznie się poprawiać.
Przez 20 dni września, łącznie z dniem wczorajszym, odwołano 17 pociągów. Przez 13 dni nie było żadnego odwołania. Częściowe odwołania były natomiast związane z zerwaniem sieci i potrąceniem podróżnego przechodzącego w miejscu niedozwolonym przez pociąg spółki Intercity, co spowodowało paraliż, bo przerwa trwała kilka godzin. Chciałem serdecznie przeprosić mieszkańców za te niedogodności, których w ostatnim czasie doświadczali. Będziemy podejmowali takie działania, by dokonywać modernizacji rozkładu jazdy. Należy też podjąć przyspieszoną modernizację, czyli usprawnienie prac utrzymaniowo-naprawczych w Rzepinie poprzez dokupienie urządzeń i poprawę bezpieczeństwa. To pozwoli nam przy tej skali prawie wszystkich pojazdów, które będą w ruchu, na wyłączanie części z nich na przeglądy i naprawy oraz wprowadzanie do jazdy pociągów z rezerwy. Myślę, że nie będzie problemu, jeśli doposażymy to zaplecze – zapowiedział Ryszard Rębilas, dyrektor lubuskiego zakładu POLREGIO.
Zasoby taborowe
Województwo Lubuskie przekazało zakładowi POLREGIO 22 pojazdy. Oprócz tego spółka posiada własne 4 pociągi spalinowe. Do codziennego zabezpieczenia obsługi w trakcji spalinowej jest potrzebnych 15 pojazdów.
Można powiedzieć, że jest pewien bufor bezpieczeństwa. Ale w czerwcu dysponowaliśmy średnio tylko ośmioma pojazdami, stąd taka skala odwołań pociągów. Kiedy ilość pojazdów dostępnych na dobę zwiększa się w lipcu, w sierpniu, we wrześniu, powoduje, że jesteśmy w stanie realizować rozkład jazdy. Jeżeli przywrócimy te pozostałe pojazdy, które w dłuższej perspektywie z różnych przyczyn nie świadczyły pracy, uwzględniając listopad, powinniśmy mieć 20 pojazdów. To jest znaczna rezerwa. W grudniu nastąpi zmiana rozkładu jazdy i trudno powiedzieć, jaka ilość pojazdów będzie nam wtedy potrzebna – wyjaśnił dyrektor Ryszard Rębilas.
Pojazdy, w których nastąpiła awaria, są wyłączone z użytkowania przez wiele miesięcy. Najdłużej unieruchomiony pociąg nie kursuje od 30 stycznia 2025 r. Dyrektor lubuskiego zakładu POLREGIO zapowiedział, że maksymalnie do 15 października ma wrócić do eksploatacji. Nawiązał również kontakt z producentami pojazdów – Pesą i Newagiem, a także swoimi pracownikami, by przywrócić pociągi do sprawności.
Chcę doprowadzić do takiej sytuacji, żeby każdy maszynista był przeszkolony i umiał jeździć każdym pojazdem, żeby miał znajomość każdego odcinka linii kolejowej na terenie województwa, co pozwoli nam elastycznie reagować na wszelkiego rodzaju niedogodności. Uważam, że troszeczkę było to zaniechane. Widzę, że jest pole do działania z PKP PLK, żeby wprowadzić w pewnym sensie cykliczność rozkładu jazdy albo stałe godziny odjazdu i przyjazdu, żeby rozkład jazdy był bardzo prosty, przejrzysty do działania – powiedział Ryszard Rębilas.
Co z Lubuskim Transportem Publicznym?
W regionie trwają również procedury administracyjne i tworzenie planów funkcjonowania spółki Lubuski Transport Publiczny. Firma została powołana przez radnych województwa lubuskiego w grudniu ub. roku. Dotychczasowe działania LTP omówił prezes spółki Krzysztof Pawlak.
Podjęliśmy działania w zakresie budowy systemu SMS, czyli systemu bezpieczeństwa w spółce, co pozwoliło nam złożyć wniosek do Urzędu Transportu Kolejowego na uzyskanie certyfikatu bezpieczeństwa. W ubiegłym tygodniu dostaliśmy informację, że pierwszy etap weryfikacji wniosku przebiegł pozytywnie. UTK podejmuje następne działania tak, aby 12 stycznia 2027 r. można było taki certyfikat uzyskać. W ostatnim okresie złożyliśmy również wniosek o uzyskanie licencji, jak również udało się nam zrealizować system zarządzania utrzymaniem taboru, tak aby uzyskać tzw. certyfikat ECM. W okresie wakacji zajęliśmy się przyjęciem systemu zarządzania bezpieczeństwem i złożeniem wniosku do Urzędu Transportu Kolejowego. Podjęto też działania w zakresie realizacji wszystkich wewnętrznych dokumentów pozwalających na uregulowanie działania spółki. Mamy także przygotowaną koncepcję utrzymania zaplecza w Czerwieńsku – mówił prezes Krzysztof Pawlak.
Jeśli chodzi o punkt utrzymania taboru, rekomendowany został wariant pierwszy, który uwzględnia m.in.:
- halę o długości 110 metrów,
- cztery tory: dwa z kanałami i podnośnikami Kutruffa, jeden „tor zerowy” do prowadzenia pomiarów i jeden tor jako myjnię całopociągową,
- zelektryfikowane tory postojowe,
- gniazda do ładowania składów,
- wyposażenie hali w suwnicę, zapadnię, tokarkę podtorową, system antyoblodzeniowy, ruchome podesty, pełną pneumatykę i elektrykę kanałów,
- budowę magazynów i warsztatów, m.in. warsztatu mechanicznego, ślusarskiego i stanowiska do spawania.
Zakładamy, że spółka w pierwszym okresie, w 2027 roku, przejęłaby trzy pojazdy będące własnością Urzędu Marszałkowskiego i podjęła się ich pełnego utrzymania, a w następnym okresie albo poddzierżawiała przewoźnikowi lub w pewnym zakresie rozpoczęła realizację przewozów samodzielnie. Docelowo w kolejnych latach stopniowo chcielibyśmy przyjmować kolejne pojazdy, tak aby na koniec 2030 roku posiadać pełną flotę pojazdów spalinowych, jak również flotę pojazdów elektrycznych, czyli trzech obecnie będących własnością województwa, jak również sześciu, które zostały zakupione i są w trakcie produkcji. Sam punkt utrzymania taboru, zgodnie z przygotowaną koncepcją, powinien ruszyć na przełomie 2030 i 2031 roku – dodał Krzysztof Pawlak.
Dodatkowo na przełomie drugiego i trzeciego kwartału 2027 r. spółka Lubuski Transport Publiczny planuje uruchomić pierwsze autobusy. Zamierza rozpocząć od minimum czterech linii autobusowych obsługiwanych przez ok. 12-14 autobusów. LTP chce zakupić 4 pojazdy, a pozostałe – dzierżawić w formie współpracy z obecnymi operatorami.
Przyszłość samorządowego transportu po 2030 roku
W dyskusji po prezentacjach radni zadawali pytania o okres zatrudnienia dyrektora lubuskiego zakładu POLREGIO, koszty działania spółki transportowej i jej wsparcie czy współpracę z dostawcami taboru listę inwestycji.
– Nie wiem, jaką kwotą będziemy mogli wesprzeć spółkę transportową, dlatego że jeszcze dzisiaj nie dostaliśmy od Ministerstwa Finansów żadnych założeń do budżetu ani wskaźników. Nie wiemy, ile w postaci CIT-u i subwencji różnego rodzaju trafi do budżetu województwa lubuskiego. Dzisiaj większość samorządowych spółek transportowych działa w oparciu o pewne instrumenty wsparcia – nie tylko środki unijne, ale też preferencyjne pożyczki. Dzięki temu, że potrafią te pieniądze znaleźć, pożyczyć, jest szansa na lepsze zamówienia, bo często jak pojawiają się środki unijne, wszystkie samorządy się na nie rzucają. Do 2030 roku w dużej mierze albo w większości dalej opieramy się na współpracy z POLREGIO, bo taką mamy umowę, a także rozwijamy naszą spółkę, jej know-how, przygotowanie, moce przerobowe. Będziemy w pierwszym kroku na pewno stawiać na transport autobusowy. I myślę, że później, po 2030 roku, też nie wiemy co będzie. Jak się rozstrzygną przetargi, będziemy na pewno „skazani” na współpracę, bo tak się dzieje w innych województwach – wyjaśnił Sebastian Ciemnoczołowski, marszałek województwa lubuskiego.

