Strona główna » Wiadomości » Tabor » Koleje Wielkopolskie z szansą na obsługę 12 pociągów wodorowych

Koleje Wielkopolskie z szansą na obsługę 12 pociągów wodorowych

MM
Fot. PESA Bydgoszcz

Koleje Wielkopolskie były jednym z nielicznych przewoźników regionalnych, które wykorzystały ostatnią perspektywę unijną w sposób bardzo efektywny. Przewoźnik zakupił największą liczbę taboru w kraju. W ramach Perspektywy Finansowej na lata 2014-2020 Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego zrealizował kilka projektów. A jak przyznaje Dyrektor Departamentu Transportu UM Wielkopolskiego Pan Robert Pilarczyk doświadczenia, które dzięki nim zostały zdobyte, są dobre.

Koleje Wielkopolskie w swoim parku taborowym posiadają już  łącznie 74 pojazdy, zarówno spalinowe jak i elektryczne.  W 2018 roku przewoźnik wybrał ofertę PESY na zakup czterech pociągów spalinowych. W 2019 roku natomiast Koleje Wielkopolskie wyłoniły dostawcę czterech nowych trójczłonowych spalinowych zespołów trakcyjnych typu 36WEhd firmy NEWAG. W latach 2019-2020 przewoźnik odebrał 15 nowych elektrycznych zespołów trakcyjnych Elf2 od bydgoskiej PESY. Rynek wielkopolski został zdominowany przez producenta taboru z Bydgoszczy. O tym opowiadał Robert Pilarczyk, Dyrektor Departamentu Transportu podczas Konferencji „Wyzwania w obszarze taboru kolejowego do 2030 roku” zorganizowanej przez Klaster „Luxtorpeda 2.0”.

Plany na przyszłość – wodór i nowy tabor

Jak przyznaje przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego oczywistym jest, że w kolejnej perspektywie (Nowa Perspektywa Finansowa Unii Europejskiej mieści się w latach 2021-2027) chcą rozbudowywać park taborowy Kolei Wielkopolskich, szczególnie o pojazdy, które mogłyby obsługiwać linie niezelektryfikowane. Dodatkowo przejście na transport zeroemisyjny postrzegany jest nie tylko jako obowiązek wynikający z dyrektyw unijnych, lecz także jako niezbędny kierunek zmian podyktowany coraz większą świadomością konsumentów i odbiorców usług.

W kolejnej perspektywie chcielibyśmy dalej rozbudowywać nasz park taborowy. Na pewno dużym problemem jest fakt, że mamy cały czas deficyt taboru na linie które nie są zelektryfikowane. Przyznam, że to założenie, że tabor będzie musiał być tylko i wyłącznie zeroemisyjny, oparty na wodorze, bez możliwości okresu przejściowego, gdzie można by zastosować hybrydy, jest trochę dla nas trudne – przyznaje Robert Pilarczyk Dyrektor Departamentu Transportu w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego.

Samorząd Województwa Wielkopolskiego bardzo aktywnie działa na rzecz popularyzacji i wdrażania technologii wodorowej. W 2020 r. zatwierdzono Regionalną Strategię Innowacji dla Wielkopolski 2030, której najważniejszym celem jest rozwój gospodarki zeroemisyjnej ze szczególnym uwzględnieniem wodoru. Strategia oparta jest na obowiązujących dokumentach europejskich oraz krajowych na nową perspektywę, jak m.in.: Czysta Planeta, Europejski Zielony Ład, Komunikat Komisji Europejskiej.

Wobec powyższych wyzwań i założeń Województwo Wielkopolskie planuje zakupić 12 pociągów wodorowych i 20 pojazdów elektrycznych. O tych planach portal 'NaKolei.pl’ informował już w październiku 2020 roku

Fakt jest też taki, że Samorząd Województwa Wielkopolskiego jako priorytet stawia sobie projekty związane z wodorem. I takie też projekty mamy wpisane w nasze dokumenty strategiczne i także zakup takiego taboru w najbliższych latach złożyliśmy do programu KPO, tam zakładamy zakup 12 pociągów wodorowych, ale także 20 elektrycznych zespołów trakcyjnych – ogłosił przedstawiciel UM Wielkopolskiego.

Robert Pilarczyk przyznał, że istnieje obawa, że wprowadzenie pojazdów wodorowych może być problematyczne i czasochłonne. Szczególnie jeśli chodzi o prace związane z jego empirycznym wdrożeniem do użytkowania dla pasażerów.

Widzę takie obawy, jeśli chodzi o tabor wodorowy na terenie Polski, to u polskich producentów nie mamy dobrych doświadczeń. Wiemy, że na świecie takie pociągi już jeżdżą. Wiemy, że trwają intensywne prace jeśli chodzi o wdrożenie tej technologii u rodzimych producentów. Dopingujemy i obserwujemy te rozwiązania, natomiast obawiam się tego, że nie chcielibyśmy być poligonem doświadczalnym jeśli chodzi o zupełnie nowe pociągi, zupełnie nowe wdrożone technologie. Miejmy świadomość, że aby ten pociąg nie miał chorób tzw. wieku dziecięcego to musi trochę pojeździć. A mamy takie doświadczenia, jaki to by nie był producent, to zawsze ten pierwszy rok jest newralgiczny i różne rzeczy się dzieją – skomentował Robert Pilarczyk.

Zobacz również: Psują się półroczne spalinowe Impulsy. Newag: „Przechodzą choroby wieku dziecięcego”

Podobne artykuły