NaKolei.pl WiadomościKadry i ludzie Biegły przyznał się do błędu! Jest światełko w tunelu, by oczyszczono z zarzutów maszynistę

Biegły przyznał się do błędu! Jest światełko w tunelu, by oczyszczono z zarzutów maszynistę

Redakcja
Fot. Koleje Śląskie

Rozwinęła się sprawa maszynisty, który został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu do roku, po potrąceniu kobiety, która znalazła się na torowisku. Biegły przyznał się, że się mylił. Opiniował maszynistę tak jakby ten kierował pojazdem komunikacji miejskiej.

W grudniu 2018 roku około godziny 4:40 doszło do potrącenia 84-letniej kobiety przez pociąg Kolei Śląskich. Pogoda tego dnia nie rozpieszczała, była gęsta mgła. Maszynista po usłyszeniu huku, który sugerował, że w coś uderzył wyhamował pojazd i wyszedł z latarką na oględziny. Nie znalazł ani żadnego ciała człowieka, ani zwierzyny leśnej. Znalazł natomiast zmiażdżony rower. Uznał, że ktoś ustawił przeszkodę na torowisku, co zdarza się bardzo często. Ruszył więc w dalszą trasę, a ciało kobiety nieco później zauważył przejeżdżający maszynista innego składu.

Niedawno w procesie I instancji uznano Pana Darka winnym i ogłoszono zaskakujący wyrok. Uznano (sąd uznał, po opinii biegłych), że maszynista naruszył zasady bezpieczeństwa, nie zachował ostrożności i niewłaściwie obserwował szlak. Wyrok ten zszokował całą Polskę. Materiał dowodowy obejmował m.in. eksperyment procesowy, który przeprowadzono 31 maja 2019 roku, przy zupełnie innych warunkach pogodowych. Według opinii biegłych uznano, że maszynista miał czas na zatrzymanie pojazdu.

Walczę o to by uchylono ten kuriozalny wyrok. Jest mi ciężko, nikt nie bierze pod uwagę moich wyjaśnień – mówi dla Faktu maszynista Dariusz Telęga z Tychów, którego skazano na 6 miesięcy w zawieszeniu na rok za potrącenie siedzącej w nocy na torach kobiety. – Jest mi przykro, że ta pani zginęła, ale jak miałem wyhamować skład? Czy nikt sobie nie zada pytania co ta kobieta robiła o 4.40 na torach?

Pan Darek wraz z obrońcami nie poddają się, wspólnie złożyli apelację do wyroku. Podczas rozprawy apelacyjnej biegły przyznał się, że się pomylił, a Pana Darka traktował jako osobę kierującą pojazdem komunikacji miejskiej, a nie pociągiem.

Maszynista nie był w stanie w 9 sekund (jak to zarejestrował monitoring) wyhamować składu pociągu i nie najechać na pokrzywdzoną – wyjaśnił biegły Łukasz S. Sędziowie byli zdziwieni zmianą stanowiska biegłego,  dlatego też nie obeszło się o dopytania. – Tak, po raz pierwszy wydawałem opinię w sprawie wypadku kolejowego ze skutkiem śmiertelnym. Moim zdaniem nie było możliwości zatrzymania pociągu przed poszkodowaną, nawet gdyby oskarżony należycie obserwował tor jazdy – dodał biegły Łukasz S.

30 września sąd ma odsłuchać stanowisko drugiego biegłego, który wskazywał wcześniej na błędy w opinii.

Jest dla mnie światełko w tunelu, chcę, by mnie oczyszczono z zarzutów – mówi Pan Darek. – Jeśli tego nie zrobią na moim przykładzie będzie można skazać każdego maszynistę, któremu samobójca wejdzie na tory. Tory nie są od tego by sobie po nich chodzić!

Źródło: Fakt / NaKolei.pl

Skomentuj ten artykuł

Podobne artykuły

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Rozumiem Polityka prywatności