Wiele wskazuje na to, że przyczyną niedzielnego tragicznego wypadku na przejeździe kolejowym w Ziębicach (Dolny Śląsk) była awaria systemu sygnalizacyjnego i rogatek.
Na przejazd wjechał samochód marki Kia w który uderzył rozpędzony pociąg relacji Praga-Gdynia. Kierowca i jego żona (oboje mieli po 31 lat) zginęli na miejscu, a auto było pchane przez lokomotywę kilkaset metrów zanim pociąg się zatrzymał.
Początkowo padały podejrzenia, że kierowca ominął szlabany (z każdej strony blokują one jeden pas ruchu) i wjechał wprost pod pociąg. Tym bardziej, że teren jest tu tak ukształtowany, że ogranicza kierowcom widoczność na tory (łuk i wzniesienie). Prokuratura Rejonowa w Ząbkowicach Śląskich zabezpieczyła monitoring na przejeździe i z kamery umieszczonej w lokomotywie. Jak podało radio RMF FM ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca nie ominął zamkniętego szlabanu.
Okazało się, że rogatki były w górze, gdyż doszło do awarii automatycznego systemu bezpieczeństwa. W momencie, gdy pociąg zbliżał się do przejazdu, powinny zapalić się światła ostrzegawcze, a rogatki opaść w dół. Tak się jednak nie stało, co wskazuje na awarię urządzeń zabezpieczających. Teraz okoliczności śmiertelnego wypadku i przyczyny potencjalnej awarii zbadają prokuratorzy oraz eksperci Państwowej Komisja Badania Wypadków Kolejowych.

