Strona główna » Wiadomości » Tabor » Afera z niszczejącymi pociągami Kolei Śląskich. Zostaną przejęte przez wodociągi?!

Afera z niszczejącymi pociągami Kolei Śląskich. Zostaną przejęte przez wodociągi?!

Sylwia

Siedem pociągów rdzewieje na bocznicy w Katowicach. Tabor, który obsługiwać miał pasażerów Kolei Śląskich od 3 lat niszczeje i pada łupem lokalnych złodziei. Ostatnio komornik przeprowadził licytację niechcianych pociągów, jednak w ostatniej chwili została ona przerwana przez Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów.

Ta tragifarsa zaczęła się ponad dwa lata temu, gdy Koleje Śląskie szykowały się do przejęcie całości przewozów regionalnych w województwie. Spółka miała wtedy niewiele pociągów a że czas naglił, więc gorączkowo poszukiwała pojazdów. W takich właśnie okolicznościach nawiązała współpracę z firmą Sigma Tabor, która zobowiązała się wydzierżawić Kolejom Śląskim osiem spalinowych szynobusów. Pieniądze na ten cel pochodzić miały z obligacji, które wyemitowało Inteko, spółka – córka Kolei – Śląskich. Kupiły je kontrolowane prze samorząd województwa Wodociągi, a zabezpieczeniem tej gwarancji stały się właśnie szynobusy.

Kiedy więc wkrótce okazało się, że Inteko nie ma pieniędzy na wykup obligacji wodociągowa spółka stała się „szczęśliwym” posiadaczem pociągów, co do dziś pozostaje tematem żartów i złośliwych docinków. Sprawa nie była jednak taka prosta, gdyż pojazdów fizycznie długo w ogóle nie było na Śląsku, a kiedy w końcu się pojawiły, to kwestia ich własności nadal pozostawała mocno zagmatwana. Do części składów rościły sobie prawo Wodociągi, inne za swoje uznały jednak Koleje Śląskie. Jakby tego było mało okazało się, że szynobusy nie mogą wyjechać na polskie tory, gdyż Urząd Transportu Kolejowego nie wydał im świadectwa dopuszczenia do użytkowania.

Koleje Śląskie z szynobusami od Sigmy Tabor już się pożegnały, natomiast GPW długo bezskutecznie szukało kupca na „swoje” pojazdy. Tak długo, że o sprawie wszyscy zdążyli już zapomnieć. Przypomnieli sobie, gdy do gry wkroczył… komornik, który wystawił stojące w Katowicach szynobusy na licytację. Jak można się nieoficjalnie dowiedzieć działał dla firmy ochroniarskiej z Wrocławia, która najwyraźniej też ma jakieś nieuregulowane interesy z Sigmą Tabor. Zainteresowanie było spore – w branży mówiło się o Kolejach Dolnośląskich, prywatnej spółce Arriva, czy Przewozach Regionalnych.

Potwierdzam. Byliśmy zainteresowani, choć pod pewnymi warunkami. Musielibyśmy sprawdzić, czy pojazdy spełniają nasze wymagania pod względem technicznym – informuje Michał Stilger z biura prasowego Przewozów Regionalnych. Do mającej się odbyć w ubiegłym tygodniu licytacji jednak nie doszło. Zablokowało ją GPW. – Podejrzewaliśmy, że co najmniej część z tych pojazdów jest nasza – mówi Piotr Biernat, rzecznik GPW. Przyznaje zarazem, że spółkę pojazdy nie interesują w kontekście ich walorów transportowych, ale wartości, którą przedstawiają. Spółka wciąż bowiem nie odzyskała zainwestowanych w obligacje pieniędzy – obecnie toczy się postępowanie sądowe z powództwa GPW przeciwko Inteko, ale także przeciwko województwu śląskiemu oraz Kolejom Śląskim. Patrząc realnie w tym pierwszym przypadku odzyskanie zaginionych 20 mln zł jest praktycznie niemożliwe, a to oznacza, że GPW będzie musiało samo znaleźć kupca na szynobusy.

Podobne artykuły