Prokuratura Okręgowa w Radomiu postawiła Marcinowi W., kierownikowi pociągu Kolei Mazowieckich, zarzuty w związku z lutowym wypadkiem na peronie przystanku w Woli Bierwieckiej koło Radomia. Prokuratura zarzuca mu niestaranną obserwację peronu podczas wymiany pasażerów, brak sygnału ostrzegawczego gwizdkiem i zbyt wczesne nadanie sygnału odjazdu pociągu. Ze względu na stan zdrowia kierownik pociągu nie złożył jeszcze wyjaśnień. Mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia.
Zdaniem prokuratury doszło do umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i transporcie kolejowym. Zdaniem śledczych kierownik pociągu nie prowadził prawidłowo obserwacji ruchu pieszych na peronie po zatrzymaniu pociągu. Nie zauważył przez to, że drzwiami nr 9 wysiadają pasażerowie: kobieta z kilkumiesięcznym dzieckiem w wózku, której pomagał opuścić wagon 17-letni Dominik. Wina kierownika pociągu miała polegać na tym, że zaniechał nadania sygnału ostrzegawczego gwizdkiem dla pasażerów i na przedwczesnym nadaniu sygnału do odjazdu pociągu
W rezultacie dłoń Dominika, który pozostał na peronie, została zakleszczona przez zamykające się drzwi.
Maszynista pociągu, w tym czasie wprowadził pociąg w ruch, w następstwie czego doszło do przedostania się pokrzywdzonego pod pudło pociągu i doznanie licznych urazów miażdżących, skutkujących ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu pokrzywdzonego w postaci ciężkiego kalectwa, tj. o czyn z art. 177 § 2 kk. – napisała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Radomiu.
Ponadto prokurator zarzucił podejrzanemu także narażenie matki i dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, w związku z niebezpieczeństwem upadku w pobliżu odjeżdżającego pociągu (to czyn z art. 160 § 2 kk).
Marcin W. nie odniósł się do zarzutów, gdyż z uwagi na stan zdrowia, podejrzanemu udzielona została specjalistyczna pomoc medyczna. Dlatego złoży on wyjaśnienia przed prokuratorem w innym terminie. Za wskazane czyny grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Oświadczenie Kolei Mazowieckich
Do sprawy odniósł się przewoźnik. Spółka wydała oświadczenie.
W sprawie okoliczności wypadku w Woli Bierwieckiej toczą się obecnie postępowania prowadzone przez właściwe organy. Spółka KM pozostaje w stałym kontakcie z odpowiednimi instytucjami i na bieżąco przekazuje wszelkie wymagane dokumenty oraz informacje. Ze względu na trwające postępowania Spółka KM nie będzie komentować szczegółów sprawy do czasu ich zakończenia – czytamy w oświadczeniu Kolei Mazowieckich.
Przypomnijmy, że sprawą wypadku zajmował się też regulator rynku. Urząd Transportu Kolejowego wykazał szereg nieprawidłowości w pracy kierownika i maszynisty Kolei Mazowieckich podczas wypadku na przystanku w Woli Bierwieckiej. Przewoźnik nie zgodził się z tezami protokołu UTK i odmówił jego podpisania.

