„Solidarność” w spółce Gdańskie Autobusy i Tramwaje nie może dojść do porozumienia z zarządem w kwestii podwyżki wynagrodzeń.
Napięta sytuacja w Spółce Gdańskie Autobusy i Tramwaje. Dzisiaj mają zostać wznowione negocjacje, które przerwano w poniedziałek. Związkowcy nie są wcale optymistami. – Nie jest dobrze. Nie ma żadnych postępów. My powiedzieliśmy swoje, a zarząd swoje. I na tym stanęło. Z urzędu miasta nie było nikogo. Szkoda. Oczekujemy na rzeczowe rozmowy. Tu chodzi i o interesy pracownicze i o sprawy mieszkańców, którym miasto ma zapewnić warunki do przemieszczania się w logiczny i bezpieczny sposób. Na tym etapie nie ma niestety satysfakcjonujących pracowników propozycji nie mówiąc o rozwiązaniu problemów. – mówi Tadeusz Kornowski, przewodniczący KZ NSZZ „Solidarność” Zakład Komunikacji Miejskiej, cytowany w komunikacie gdańskiej „S”.
Związek przekonuje, że musi dojść do poprawy warunków pracy, w tym finansowych. Z firmy odchodzą motorniczowie i kierowcy i powstają wakaty. I domaga się podwyżki stawki podstawowej z 13,5 zł na 15,5 zł za godzinę pracy oraz zmian w zasadach premiowania i czytelnych reguł nagradzania. „Solidarność” czeka na odpowiedź prezesa Macieja Lisickiego i obiecuje, że na razie nie będzie ani strajku włoskiego, ani tym bardziej zatrzymania ruchu tramwajów i autobusów.

