Miały być ekologiczną rewolucją, ale dwa lata po uruchomieniu największego na świecie systemu kolei wodorowej w Hesji pociągi Alstom iLint wciąż borykają się z poważnymi problemami technicznymi. W efekcie Rhein-Main-Verkehrsverbund (RMV), operator odpowiedzialny za transport w regionie, jest zmuszony nieustannie zastępować je autobusami komunikacji zastępczej na linii Taunus. Pomimo starań Alstom, firma nie zdołała do tej pory wyeliminować wad konstrukcyjnych.
Na stronie RMV pojawiło się oficjalne stanowisko potwierdzające długotrwałe problemy z tą innowacyjną, ale problematyczną technologią. Przedstawiciel operatora Hochtaunus wyraził swoje rozczarowanie:
Tak dalej być nie może. Jeśli pomimo najlepszych starań producenta Alstom, pociągi nadal nie będą kursować zgodnie z planem, RMV będzie musiało szukać alternatyw. Na stole jest również opcja rozwiązania umowy, ale musiałoby to zostać intensywnie zbadane – powiedział rzecznik stowarzyszenia transportowego Hochtaunus.
W eksploatacji na linii Taunus miało być docelowo 27 jednostek iLint, zakupionych przez spółkę fahma, zależną od RMV. Jednak od samego początku problemy techniczne paraliżują ich regularny ruch. Eksploatację jednostek powierzono firmie DB Regionalverkehre Start Deutschland GmbH, będącej częścią Deutsche Bahn.
Nie tylko Hesja zmaga się z podobnymi trudnościami. W 2018 r. z wielką pompą rząd Dolnej Saksonii rozpoczynał pionierski w skali światowej projekt wodoryzacji połączeń kolejowych. Realne koszty ich utrzymania przerosły samorząd, który już po niecałym roku użytkowania ogłosił, że oficjalnie rezygnuje z tej technologii, a miejsce pociągów wodorowych zajmą pociągi bateryjne i hybrydowe.

