Strona główna » Wiadomości » Kolej jest dla ludzi » Rola Kolei Niemieckiej (DB) w Holocauscie

Rola Kolei Niemieckiej (DB) w Holocauscie

Sylwia

Podczas drugiej wojny światowej miliony Żydów było transportowanych koleją przez Niemcy. Zbytecznym jest powiedzieć, że nikt z Niemców nie zwrócił na to uwagi” – to słowa Andersa Östlunda, Szweda na stałe mieszkającego na Ukrainie. To prawda. Nie można było nie zauważyć tysięcy transportów kolejowych, które każdego dnia jeździły przez Niemcy, wożąc z podbitych części Europy nieszczęsnych ludzi, którzy umierali z pragnienia w zamkniętych wagonach.

Deutsche Bahn to największy kolejowy koncern Europy, który jest następcą kolei III Rzeszy, a bez jej aparatu i jej perfekcyjnie przygotowywanych i skoordynowanych transportów Niemcom nie udałoby się przeprowadzić ludobójstwa na tak masową skalę.

Również SNCF – państwowe koleje francuskie podczas wojny podlegały kolaborującemu z III Rzeszą rządowi Vichy i na jego zlecenie deportowały do obozu w Auschwitz 77 tys. francuskich Żydów.

Podobnie jak niemiecka kolej, SNCF na deportacjach zarabiała krocie – ostatni rachunek za deportację na kwotę 240 tys. franków zarząd koncernu wysłał do ministerstwa transportu już po wyzwoleniu Paryża w sierpniu 1944 r. Jej pracownicy doskonale wiedzieli, że wiozą ludzi na śmierć – do obozów śmierci wozili ich bydlęcymi wagonami, bez wody i żywności, a po dotarciu na miejsce przeznaczenia bez skrupułów „oczyszczali” wagony z ciał tych, którzy nie przeżyli podróży. Nikt nie protestował. Procesy o odszkodowania grożą też kolejom węgierskim i rumuńskim, które w sumie podczas wojny deportowały ponad 800 tys. Żydów. Setka Węgrów już teraz domaga się od węgierskich kolei miliarda euro odszkodowania.

Koncern SNCF dopiero w 2011 roku pod naciskiem amerykańskich ocalałych przeprosił za swój udział w Holocauście. Broni się, twierdząc, że Niemcy pod groźbą rozstrzelania zmusili pracowników do pracy przy transportach. Francuzi, by przekonać do siebie amerykańską opinię publiczną i wygrać kontrakty na budowę szybkiej kolei na Florydzie, byli nawet gotowi wyłożyć 800 tys. dolarów na program edukacyjny o Zagładzie. Ich ofertę odrzucono.

Problemy z rozliczaniem się z przeszłością ma Deutsche Bahn, która nie zamierza płacić ofiarom. Zarząd koncernu kilka razy wywołał oburzenie, utrudniając upamiętnienie ofiar deportacji. W 2008 r. kolej, zasłaniając się przepisami przeciwpożarowymi, nie chciała wpuszczać na dworce poświęconego deportacjom pociągu-wystawy z doczepionym parowozem. Próbowała też zablokować inną wystawę w halach niemieckich dworców. Tłumaczono wówczas, że hala dworca to nie jest właściwe miejsce na tego typu wystawy, bo pasażerowie zbytnio się spieszą, by zastanawiać się nad takim tematem jak Holocaust.

Podobne artykuły