Nie ma obecnie planów sprzedaży PKP Cargotabor, spółki z Grupy PKP CARGO. Zarząd zapewnia też, że nie rozważa ani zwolnień grupowych, ani obniżki wynagrodzeń.
O funkcjonowaniu PKP Cargotabor sp. z o.o. w restrukturyzacji dyskutowali posłowie z sejmowej podkomisji stałej do spraw transportu kolejowego. Na spotkanie podkomisja zaprosiła przedstawicieli spółki, związki zawodowe i ekspertów. Dwu i półgodzinna dyskusja dotyczyła m.in. sytuacji ekonomicznej spółki i realizacji procesu jest sanacji.
Kłopoty PKP Cargotabor wynikają wprost z kondycji PKP CARGO S.A. w restrukturyzacji, czyli spółki-matki. Jeszcze w 2023 roku PKP Cargotabor miał rekordowe przychody 756 mln zł, a zysk netto sięgnął 41 mln zł. Spółka otrzymywała zlecenia naprawy taboru przede wszystkim od swojego właściciela (97,5%). I gdy w 20204 roku PKP CARGO ogłosiło redukcję planu napraw o 370 mln zł, dla PKP Cargotabor oznaczało to kłopoty finansowe. Tym bardziej, że w dodatku PKP CARGO zaprzestało regulowania należności za już wykonane remonty lokomotyw i wagonów. To wpędziło taborową spółkę w ogromne kłopoty finansowe i w pewnym momencie miała ona na koncie tylko kilkaset tysięcy złotych.
Restrukturyzacja pomaga
Od września 2024 roku jest prowadzony proces restrukturyzacji. Marcin Butryn, prezes PKP Cargotabor, powiedział podczas posiedzenia podkomisji, że ten proces przynosi już pozytywne efekty. W celu ograniczenia kosztów i podniesienia efektywności w spółce doszło do zwolnień grupowych, które objęły 20% załogi. Ponadto firma zrezygnowała z czterech lokalizacji spośród 16, które posiadała. PKP Cargotabor poprawił też swoją sytuację płynnościową, spłaca także wielomilionowe zobowiązania. Dlatego prezes Butryn zapewniał posłów i związkowców, że zarząd nie widzi powodów do przeprowadzenia kolejnych zwolnień grupowych.
Nie mamy w planie ani zwolnień grupowych, ani obniżki wynagrodzeń. Staramy się te spółkę przeprowadzić przez proces restrukturyzacji jak najbardziej suchą stopą – powiedział Marcin Butryn, prezes PKP Cargotabor.
I podkreślił, że spółka jest w procesie sanacji nie po to, aby ja zamykać, ale po to, aby ją uzdrowić. Wszystkie działania naprawcze służą bowiem temu, aby PKP Cargotabor mógł być pewnym rynkowym graczem oraz stabilnym pracodawcą.
Obecnie spółka stara się regulować zobowiązania wobec wierzycieli. W momencie ogłoszenia postepowania sanacyjnego firma była winna 750 wierzycielom aż 243 mln zł. A jednocześnie stopniowo odzyskuje wierzytelności od PKP CARGO. W listopadzie spółka-matka ma uregulować całość zobowiązań.
Nie będzie sprzedaży
Nic nie wskazuje też na to, że dojdzie do sprzedaży PKP Cargotabor w całości, z majątkiem i pracownikami. Tak więc nie dojdzie do „skonsumowania” listu intencyjnego z grudnia 2024 roku, który przewidywał możliwość, że firmę kupi PKP LHS. Wspomniany list zakładał, że dojdzie do włączenie PKP Cargotabor do struktur PKP LHS. Ale nie doszło do żadnych konkretnych rozmów i ustaleń.
Natomiast spółka remontowa sonduje możliwości rozszerzenia, dywersyfikacji swojej działalności. Przykładem jest list intencyjny, który firma podpisała z władzami województwa lubuskiego, aby na bazie zakładu remontowego lokomotyw w Czerwieńsku koło Zielonej Góry, powstał wspólny podmiot, który zajmie się serwisowaniem pociągów pasażerskich.
Natomiast w zakładzie w Ostrowie Wielkopolskim PKP Cargotabor chciałby naprawiać elektryczne lokomotywy wielosystemowe. To wymaga jednak rozmów i współpracy z producentami elektrowozów, aby pracownicy zdobyli odpowiednie kompetencje do wykonywania takich zadań. Spółka musi zdobyć odpowiednie certyfikaty, gdyż lokomotywy wielosystemowe jeżdżą także na trasach poza granicami Polski.

