Ministerstwo Infrastruktury odrzuciło żądanie unieważnienia przetargu na dostawę 42 piętrowych elektrycznych zespołów trakcyjnych dla PKP Intercity z opcją na rozszerzenie zamówienia o 30 pociągów. Postepowanie wygrał Alstom.
Wniosek o unieważnienie postępowania zgłosiło prawie miesiąc temu Stowarzyszenie Ruch Społeczny Tak dla Rozwoju. Stowarzyszenie utrzymywało, że PKP Intercity powinno rozpisać nowe postępowanie do którego spółka dopuściłaby polskich producentów.
Jednak Ministerstwo Infrastruktury odrzuciło postulat stowarzyszenia. Choć swoje stanowisko resort ogłosił oficjalnie już po tym, jak PKP Intercity ogłosiło wyniki postępowania, wskazując, że chce kupić nowe piętrowe pociągi elektryczne od Alstomu.
Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak, w odpowiedzi na list otwarty Stowarzyszenia Ruch Społeczny Tak dla Rozwoju, stwierdził bez ogródek, że jego postulaty należy uznać za absurdalne. PKP Intercity nie może bowiem zwlekać z zakupami nowego taboru, aby sprostać rosnącemu popytowi na dalekobieżne przewozy kolejowe. Tymczasem teraz przewoźnik boryka się z brakami taborowymi. Nie ma też pewności, że następny przetarg wygrałby polski producent.
Propozycja unieważnienia trwającego przetargu nie daje żadnej gwarancji, że w kolejnym postępowaniu zwyciężą polscy producenci – przeciwnie, oznaczałaby wielomiesięczne opóźnienia w dostawie nowego taboru i dalsze ograniczenia dla pasażerów. Postulat ograniczenia dostępu do rynku zagranicznym producentom jest całkowicie bezpodstawny – polscy producenci mieli pełną możliwość udziału w przetargu, a brak ich ofert był wyłącznie efektem decyzji biznesowych. Nie do przyjęcia jest także oczekiwanie, by preferować producentów krajowych bez względu na warunki rynkowe. Byłoby to sprzeczne z prawem zamówień publicznych, a przede wszystkim z interesem pasażerów i rozwoju rynku dalekobieżnych przewozów kolejowych – argumentuje wiceminister Piotr Malepszak.
I stwierdza:
Dlatego wszelkie propozycje zmierzające do blokowania procedur przetargowych należy uznać za absurdalne i szkodliwe. Ich realizacja ograniczyłaby dostępność kolei dla pasażerów i zahamowałaby rozwój transportu publicznego w Polsce.
Polskie firmy też dostają zamówienia
Piotr Malepszak przypomina w swojej odpowiedzi historię wcześniejszych, nieudanych przetargów PKP Intercity na zakup piętrowych składów typu push-pull z powodu znacznego przekroczenia budżetu. Brały w nich udział PESA i Newag. I broni przebiegu obecnego postępowania na zakup klasycznych, piętrowych elektrycznych zespołów trakcyjnych. Malepszak wskazuje, że EZT-y będą tańsze od pociągów klasy push-pull.
Należyte wykonanie zamówienia na dostawę piętrowych EZT ma kluczowe znaczenie dla rozwoju publicznego transportu zbiorowego. Dlatego tak istotne jest udzielenie zamówienia doświadczonemu producentowi specjalizującemu się w tego typu pojazdach, który dotrzyma terminu dostawy taboru oraz dostarczy pojazdy gotowe do eksploatacji. Nienależyte wykonanie zamówienia może spowodować istotne zagrożenie dla wykonywania przewozów pasażerskich lub ich częściowe wstrzymanie. Istotne jest więc zapewnienie zarówno odpowiedniej jakości dostarczanego taboru, jak również terminowości wykonania dostaw – napisał Piotr Malepszak.
Jednocześnie wiceminister zaznaczył, że PKP Intercity zleca miliardowe kontrakty polskim firmom na zakupy i modernizację taboru. Ich wartość sięgnęła 16,5 mld zł. I przypomina, że w 2024 roku spółka podpisała kontrakty z polskimi producentami o wartości 11,8 mld. Obejmują one zakup nowego taboru: 35 pociągów hybrydowych, 63 lokomotyw wielosystemowych (z opcją na dodatkowe 32) oraz 300 wagonów. Ponadto przewoźnik zlecił modernizację 50 wagonów do podwyższonego standardu COMBO oraz 150 klasycznych wagonów.

