Działania Ekonomia i rynek Eksperci Wiadomości Wywiady

Jaki wpływ ma Koronawirus na firmy z branży kolejowej? Rozmawiamy o tym z Dyrektorem Izby Kolei

Jaki wpływ ma Koronawirus na firmy z branży kolejowej? Rozmawiamy o tym z Dyrektorem Izby Kolei Fot. Polska Izba Kolei

Koronawirus zbiera okrutne żniwo wśród ludzi. Oprócz ludzkości, cierpi jeszcze gospodarka, która już teraz staje przed obliczem kryzysu. Jak radzą sobie firmy, w tym również te związane z koleją? O tym rozmawiamy z Adamem Musiałem, Dyrektorem Generalnym Polskiej Izby Kolei.

 

 

 

 

 

Panie Adamie, Izba zrzesza producentów urządzeń i usług dla branży kolejowej. Z pewnością rozmawia Pan z przedstawicielami wielu firm w związku z obecną sytuacją stanu epidemiologicznego. Jakie systemy pracy zostały przyjęte w przedsiębiorstwach? Czy firmy stosują gdzie to tylko możliwe zdalny system pracy? A co z przedsiębiorstwami, gdzie nie ma możliwości pracy zdalnej? Czy zostały wdrożone jakieś dodatkowe środki bezpieczeństwa?

Wszystkie firmy, z którymi rozmawiałem, deklarowały podjęcie środków mających na celu minimalizowanie zagrożenia zarażeniem Covid-19. Zrzeszamy ponad 280 podmiotów o różnej wielkości i różnym profilu działania, toteż środki są różne. Wszystkie firmy stosują środki do mycia i dezynfekcji rąk, do dezynfekcji powierzchni, niektóre stosują maseczki dla pracowników, rękawiczki jednorazowe, czy mierzenie temperatury przed wejściem do firmy. Część podmiotów skorzystała z możliwości pracy zdalnej. Są firmy, które ograniczyły ilość osób na zmianie, aby zachować bezpieczną odległość pomiędzy pracownikami. Znam firmę, gdzie załoga została podzielona na dwie grupy, które przychodzą do pracy co drugi dzień. Bardzo ważne jest również informowanie pracowników: co to jest coronavirus, jakie są objawy, jak myć ręce, ograniczyć podawanie dłoni itd.

Czy konieczne będzie wprowadzenie przymusowych przestojów w produkcji? W związku z przestojami, czy i jaka jest potrzebna pomoc dla branży?

Przestoje w produkcji, to chyba najgorszy scenariusz, który dotknie i pracowników i pracodawców, ale też odbiorców i dostawców. Scenariusz najgorszy, ale niestety bardzo prawdopodobny. Mam sygnały z rynku, że do takich sytuacji będzie dochodziło. Zarówno z powodu ograniczenia lub opóźnienia dostaw części i komponentów, szczególnie z Chin, Niemiec, Włoch, ale również z powodu rosnącej absencji pracowników. Niestety zwiększona ilość zwolnień lekarskich, kwarantanny, opieka nad dziećmi – to jest odczuwalne. Należy też pamiętać, że przestój produkcji w jednej firmie, odbija się na kolejnej. To jest łańcuch logistyczny.

Czy obeszło się dotychczas bez zwolnień?

Nie mam w tej chwili takich potwierdzonych informacji, ale kiedy powstaje ten tekst mamy jeszcze kilka dni do końca marca. Pierwsze zwolnienia pojawią się w najbliższych dniach, oby było ich jak najmniej. Tarcza antykryzysowa ma za zadanie między innymi ograniczyć to zjawisko, ale obawiam się, że będzie to nieuniknione. W takiej sytuacji w jakie się znaleźliśmy, będziemy mieli do czynienia ze znacznym spadkiem PKB, a to ma bezpośrednie przełożenie na poziom zatrudnienia w Polsce. Mam wiedze o różnych scenariuszach, ale nie chciałbym ich rozpowszechniać, bo to na razie spekulacje. W tej chwili poprosiliśmy przedsiębiorców zrzeszonych w Izbie o informacje, dotyczące zagrożeń dla firm związanych z Covid-19. Myślę, że za tydzień będziemy mieli głębszą wiedze.

Z pewnością wszyscy przeżyliśmy szok związany z takim nagłym hamulcem całej gospodarki. Czy producencka i usługowa część branży kolejowej najgorsze ma jeszcze przed sobą?  Jak drastyczne są zmiany w portfelach zamówień?

Trudno z perspektywy 2 tygodni pandemii oceniać zmiany w portfelach zamówień. Jeszcze na to za wcześnie. Uważam natomiast, że najgorsze przed nami. Covid-19 zbiera okrutne żniwo wśród ludzi, ale niemniej istotne będą efekty ekonomiczne, które będą nas dotykać znacznie dłużej niż sama pandemia. W tej chwili są to tylko dywagacje, ale im dłużej potrwa obecny stan, tym mocniej odbije się na gospodarce. Tym bardziej, że dotyczy to właściwie całego świata. Walka z pandemią, zarówno ta w sensie medycznym jak i w sensie gospodarczym pochłonie olbrzymie środki. Rząd deklaruje 212 miliardów, ale w rachunku ciągnionym będzie to kilka razy więcej. Obawiam się, że ograniczone lub wstrzymane zostaną inwestycje, zarówno na poziomie kraju jak i poszczególnych firm. Tak, portfele zamówień się zmniejszą.

Jak Pan ocenia, czy branża ma szansę na całkowity powrót do stanu sprzed epidemii, zwłaszcza te mniejsze firmy?

Sporo zależy od skuteczności Tarczy Antykryzysowej, a także od tego jak długo potrwa obecna sytuacja. Jak mówiłem wcześniej, im dłużej tym bardziej dotkliwe skutki. Myślę, że to co nas doświadcza, nie ma precedensu i „całkowity powrót do stanu sprzed epidemii” nie będzie możliwy. Oczywiście, społeczeństwo wróci to pewnej normy, gospodarka będzie się odbudowywać, ale pozostanie ślad w mentalności. Będziemy mniej chętnie ryzykować w biznesie, więcej firm zacznie tworzyć rezerwy na takie okoliczności, sporo firm może upaść lub bardzo ograniczy swoją działalność.

Dziękujemy za rozmowę.