Siedem godzin stał na stacji w Mogilnie express Warszawa – Berlin z powodu fałszywego alarmu bombowego.
O rzekomej bombie w pociągu zostali poinformowani mailem w środę wieczorem pracownicy infolinii PKP Intercity w Łodzi. Adres poczty elektronicznej najpewniej był fałszywy, jak można teraz domniemywać, natomiast kolejarze nie zlekceważyli maila i powiadomili policję oraz obsługę pociągu.
Około godz. 18.30 pociąg został zatrzymany na stacji w Mogilnie, gdzie ewakuowano około 300 pasażerów składu i mieszkańców okolicznych domów – ewakuowanym osobom dostarczono napoje i posiłki.
Natomiast policja przystąpiła do dokładnego przeszukania pociągu. Pirotechnikom i antyterrorystom towarzyszyły psy przeszkolone do wykrywania materiałów wybuchowych. Akcja trwała kilka godzin i na szczęście okazało się, że w pociągu nie ma bomby. I o godzinie 1.30 pociąg wyruszył w dalszą drogę.
Perturbacje dotknęły też pasażerów innych pociągów, gdyż wstrzymano ruch pociągów przez stację Mogilno. Dlatego Przewozy Regionalne wprowadziły zastępczą komunikację autobusową na odcinku z Trzemeszna do Kołodziejewa.
Policja prowadzi śledztwo, którego celem jest namierzenie sprawcy fałszywego alarmu.

