Urząd Marszałkowski w Gdańsku unieważnił przetarg na wykonywanie aglomeracyjnych przewozów kolejowych. Ale pociągi PKP Szybkiej Kolei Miejskiej mają kursować także po 10 grudnia.
Przetarg ogłoszony przez Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego dotyczył przewozów PKP SKM w Trójmieście na trasie Gdańsk – Wejherowo – Lębork oraz na linii Pomorskiej Kolei Metropolitalnej do Kartuz i Kościerzyny. Umowa miała obowiązywać od nowego rozkładu jazdy, czyli od 10 grudnia br. PKP SKM wystąpiła o dofinansowanie w wysokości 54 mln zł, natomiast urząd marszałkowski był gotów zapłacić 50 mln zł. I dlatego postępowanie zostało unieważnione.
Ale władze Pomorza Gdańskiego uspokajają podróżnych, że nie ma żadnego zagrożenia dla komunikacji kolejowej i nie będzie tak, że 10 grudnia pociągi przestaną jeździć. Byłaby to katastrofa dla tysięcy ludzi, którzy codziennie jeżdżą do pracy, do szkoły czy w innych sprawach. I dlatego władze Pomorza usiądą z zarządem PKP SKM do rozmów, które mają posłużyć wypracowaniu porozumienia. Co więcej, obie strony liczą, że stanie się to w miare szybko, być może jeszcze w połowie listopada.
Na czym polegają rozbieżności? Otóż PKP SKM wyliczyła, że w obecnym rozkładzie jazdy samorząd zapłaci 49 mln zł za obsługę 4,1 mln km. Natomiast w rozkładzie 2017/2018 tych połączeń ma być więcej o około 500 tys. km, czyli o ponad 10% więcej. Natomiast dotacja dla PKP SKM wzrośnie tylko o nieco ponad 1 mln zł, czyli o 2,5%. Przewoźnik podnosi też, że obniżył stawkę za przejechany kilometr z 12,18 zł do 11,99 zł, a więc wykazał duża elastyczność.
Natomiast urząd marszałkowski argumentuje, że połączeń ma być rzeczywiście więcej, ale w tym przypadku nie zachodzi prosta korelacja, że wzrost kwoty przekazanej PKP SKM powinien być wprost proporcjonalny do ilości przejechanych kilometrów przez jej pociągi.

