Strona główna » bezpieczeństwo na kolei » Służby potwierdzają wybuch bomby na linii Warszawa – Lublin

Służby potwierdzają wybuch bomby na linii Warszawa – Lublin

Redakcja
Fot. Dyspozytura Trakcji/ X.com

Nie ma już żadnych wątpliwości, że do uszkodzenia toru w pobliżu stacji Mika doszło na skutek wybuchu. Służby uważają to za atak dywersyjny ze strony Rosji lub Białorusi. Bardzo prawdopodobne jest także to, że do kolejnej dywersji doszło w okolicach Puław. To by wskazywało na to, że cel ataków był wybrany nieprzypadkowo, gdyż miały one miejsce na linii kolejowej nr 7 Warszawa-Lublin-Dorohusk, którędy jeżdżą transporty na i z Ukrainy.

 

Najpierw garść faktów dla przypomnienia. Najpierw, w sobotę w nocy, doszło do rozerwania szyny na szlaku kolejowym koło Życzyna, konkretnie w pobliżu stacji Mika. W niedzielę wczesnym rankiem, o godzinie 06:40 maszynista pociągu IC Wisłok relacji Warszawa Zachodnia – Rzeszów przekazał dyżurnemu ruchu w niedalekim Dęblinie informację o nierównym torze nr 1 w km 90,550.

Dlatego dyżurny nakazał maszyniście pociągu Kolei Mazowieckich, który zbliżał się do tego miejsca, aby zmniejszył prędkość. I ewentualnie potwierdził informacje maszynisty PKP Intercity. Pociąg KM zwolnił, a następnie się zatrzymał, po tym jak pierwszy człon przejechał po uszkodzonym torze. Maszynista KM dokonał oględzin toru i powiedział dyżurnemu, że w jednej szynie jest wyrwa o długości 1 metra. Skład już dalej nie pojechał, natomiast wkrótce na miejsce przyjechali policjanci, prokuratorzy i funkcjonariusze ABW.

Skład IC Wisłok i pociąg KM nie uległy wykolejeniu, gdyż wyrwa była w jednej szynie i stabilizację pojazdom zapewniała druga szyna. A maszynista odebrał to jako nierówność toru. Polsat News podał z kolei nieoficjalną wiadomość, że ładunki były dwa, ale sprawca (bądź sprawcy) podłożył je na szczęście niefachowo i nie doszło do wykolejenia pociągu.

Natomiast ponad 20 km dalej, na tej samej linii, na szlaku Zarzeka – Puławy Azoty doszło wczoraj do kradzieży drutu jezdnego. Akurat przejeżdżał tamtędy pociągu IC Górski. Zerwana sieć trakcyjna spowodowała  uszkodzenie pantografu na lokomotywie. Zerwane przewody rozbiły także trzy szyby w wagonie. Nikt z prawie 500 pasażerów nie ucierpiał.

Gdy służby patrolowały szlak w pobliżu miejsca zdarzenia, natknęły się na blachę przytwierdzoną śrubami do szyny w torze nr 1. Śrubę rozerwały koła pociągu, ale kilkadziesiąt metrów dalej funkcjonariusze znaleźli smartfon przyczepiony do szyny wraz z okablowaniem.

Dywersja potwierdzona

Wydarzenia na linii nr 7 to jeden z najbardziej gorących tematów. Rano na miejscu, gdzie doszło do rozerwania szyny, był premier Donald Tusk wraz z szefami resortów siłowych. Szef rządu potwierdził przypuszczenia mediów i ekspertów, że mamy do czynienia z aktem dywersji. Kolejne godziny przynosiły dowody, które utwierdziły służby w tych podejrzeniach.

Doszło do odpalenia ładunku wybuchowego, który uszkodził tory kolejowe. Eksperci potwierdzili to ponad wszelką wątpliwość. Drugi przypadek dywersji nie został jeszcze ostatecznie potwierdzony, ale jest bardzo prawdopodobny – tak dotychczasowe ustalenia śledczych podsumował Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji.

Kierwiński wraz z ministrami infrastruktury i sprawiedliwości oraz koordynatorem służb specjalnych zwołali po południu konferencję prasową, w trakcie której przekazali informacje o zdarzeniach na linii kolejowej nr 7.

Szef MSWiA ujawnił, że śledczy zabezpieczyli w pobliżu stacji Mika „bardzo obfity” materiał dowodowy. Mają także w swoich rękach nagrania z monitoringu z okolicznych kamer. Jego zdaniem wśród tych dowodów są takie materiały, które mogą ułatwić szybką identyfikację sprawców ataku. Minister nie podał jednak, jakie rodzaju są to dowody. Nie wiadomo więc, czy chodzi np. o odcinki palców, zapisy z kamer lub inne rzeczy, które mogą zaprowadzić służby do autorów zamachu.

Podejrzenia o dokonanie aktu sabotażu padają w kierunku Rosji i Białorusi. Gdyż tylko te dwa kraje mają interes w atakowaniu infrastruktury kolejowej w Polsce. Z drugiej strony na portalach internetowych, w mediach społecznościowych pojawiły się głosy, że akcja może być dziełem Ukrainy. Kijowowi zależy bowiem na zaognieniu relacji między państwami NATO a Rosją. Wiele takich informacji pochodzi z rosyjskich stron. I dlateto polskie władze i służby oskarżenia wobec Ukrainy nazywają fake newsami i apelują, aby nie powielać propagandy Moskwy.

Marcin Kierwiński relacjonował ponadto, że policja jeszcze w sobotę przed godz. 22 otrzymała zgłoszenie od jednego z mieszkańców, że usłyszał huk. Patrol nie znalazł jednak uszkodzonej szyny. Prawdopodobnie nie udało się precyzyjnie określić miejsca wybuchu i policjanci przeszukali inne miejsce.

Minister dodał, że cały czas policja i służby badają okoliczności i miejsce zdarzenia pod Puławami. Marcin Kierwiński powiedział, że jest bardzo prawdopodobne, że kradzież fragmentu trakcji i przytwierdzenie blachy do szyny to także działania dywersyjne.

Patrole na torach

Dariusz Klimczak, minister infrastruktury, poinformował, że w reakcji na opisane wyżej zdarzenia, trwają wzmożone kontrole i objazdy torów. Te zadania realizują funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei oraz pracownicy PKP Polskich Linii Kolejowych. I jak na razie nie stwierdzili żadnych niepokojących sytuacji. Minister dodał, że każdy odcinek torów w Polsce jest objęty systemem nadzoru i monitorowania.

Klimczak poinformował ponadto, że jak tylko pozwolą na to śledczy, to ekipy PKP PLK zajmą się naprawą uszkodzeń. Póki co między Życzynem a Sobolewem ruch pociągów nadal odbywa się po jednym torze.

Natomiast jutro rano odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego na temat bezpieczeństwa na kolei. Komitetem kieruje wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Należą do niego ministrowie: spraw wewnętrznych, spraw zagranicznych, cyfryzacji, sprawiedliwości, koordynator służb specjalnych oraz szef kancelarii premiera. W jutrzejszym posiedzeniu wezmą udział także dowódcy wojskowi, szefowie służb i policji oraz przedstawiciele prezydenta Karola Nawrockiego.

Podobne artykuły