Koleje Litewskie (LTG Group) ogłosiły, że nie kupują już żadnych elementów systemu kolejowego od producentów z „wrogich państw”.
Chodzi oczywiście przede wszystkim o kooperację z przedsiębiorstwami rosyjskimi. Litewska kolej współpracowała z tymi firmami, gdyż miała z nimi szereg powiązań jeszcze z czasów Związku Sowieckiego. Wszak na Litwie, tak jak w Rosji, kolej ma „szeroki tor” (1520 mm). I Moskwa dostarczała tabor, a także szereg urządzeń niezbędnych do funkcjonowania sieci dróg żelaznych nad Niemnem.
LTG Group chciała to zmienić. Kolej powołała zespół, który najpierw dokonał szczegółowej analizy całego systemu. I znalazł około 2 tysięcy różnych elementów, które wcześniej były produkowane w krajach nieprzyjaznych Litwie. I które trzeba zastąpić krajową produkcją i dostawami z innych państw.
Zespół wpisał do tego zestawienia tabor kolejowy, części i elementy od pudeł lokomotyw i wagonów, zespołów sprzęgowych, czy zestawów kołowych. Na liście są także elementy infrastruktury, takie, jak: sygnalizacja, łączność, podsystemy energetyczne, urządzenia sterowania ruchem, czy elementy mocowania szyn. Newralgiczne znaczenie mają ponadto urządzenia radiokomunikacyjne. I zamiast w Rosji LTG Group kupuje te rzeczy na samej Litwie, a także w Polsce, Austrii, w Czechach. Jak również w innych krajach Europy Zachodniej, a ponadto na Ukrainie i w Gruzji.
W przypadku tych elementów, dla których nie mogliśmy znaleźć alternatyw, zaangażowaliśmy litewskie instytucje naukowe, z którymi współpracowaliśmy w poszukiwaniu rozwiązań, które zapewniłyby niezależność naszego systemu kolejowego i tym samym obaliły powszechny mit, że koleje szerokotorowe mogą działać tylko w oparciu o technologie z nieprzyjaznych krajów, dla których rzekomo nie ma alternatywy – powiedział Gediminas Šečkus, dyrektor ds. odporności biznesu w Grupie LTG.
Šečkus podkreśla, że litewska kolej jest niezależna od dostaw z Rosji i spełnia wymogi UE, co sprzyja dalszej integracji z zachodnioeuropejskim systemem kolejowym.

