Nieodżałowany satyryk, Eryk Lipiński powiedział kiedyś „przed II Wojną Światową było dobrze, teraz jest lepiej, ale lepiej by było, żeby znowu było dobrze”. Te słowo jak ulał pasują do dzisiejszej próby pobicia kolejowego rekordu z 1936 r.
W niedzielę, na linii Kraków-Zakopane, miało dojść do historycznego wydarzenia. Pociąg PKP miał szansę pobić stuletni rekord Luxtorpedy. Mimo ambitnych planów i znacznego skrócenia czasu przejazdu dzięki nowemu rozkładowi jazdy, pociąg zaliczył 3-minutowe opóźnienie, nie bijąc rekordu.
Wyzwanie rzucone legendzie
Luxtorpeda, słynny pociąg z 1936 roku, pozostaje w pamięci jako symbol szybkości i innowacji.
Ten legendarny skład, znany z niezwykłej prędkości i komfortu podróży, był w swoim czasie ikoną polskich kolei.
W niedzielę, PKP podjęło próbę przełamania tego historycznego osiągnięcia.
Nowy rozkład jazdy, wprowadzony tego samego dnia, miał przyczynić się do skrócenia czasu podróży na wielu trasach, w tym na linii Kraków-Zakopane.
Modernizacja torów może pomóc w sprostaniu
Dzięki inwestycjom kolejowym, które pochłonęły 1,5 mld zł, udało się znacznie przyspieszyć podróż. Nowa łącznica w Chabówce, eliminacja konieczności zmiany kierunku jazdy na jednotorowej trasie, a także modernizacja torów i budowa nowych rozjazdów, mostów i przepustów mają kluczowe znaczenie w skracaniu czasu podróży jest niezaprzeczalny.
Ale rekordu sprzed wojny, pobić się nie dało!
Pociąg Kraków-Zakopane, który jeszcze niedawno pokonywał trasę w około 3 godziny 30 minut, teraz jest w stanie zrobić to w znacznie krótszym czasie. Zatem czekamy na zaciętą walkę w tym niezwykłym korespondencyjnym kolejowym pojedynku.

