Miesiąc temu odbył się IX Kongres Rozwoju Transportu. Wydarzenie było owocne w dyskusje, podczas których poruszono najistotniejsze kwestie z punktu widzenia branży kolejowej.
Tematy poruszone podczas IX Kongresu Rozwoju Transportu są i najprawdopodobniej będą aktualne przez najbliższe lata. Myślą przewodnią była budowa infrastruktury towarzyszącej Centralnego Portu Komunikacyjnego, czyli budowa prawie 2 tys. km linii kolejowych, które mają powstać do końca 2034 roku. Ma to zmienić oblicze kolei, gdzie w końcu Polska ma zyskać sieć kolei dużej prędkości z prawdziwego zdarzenia. Według ekspertów tak duże projekty infrastrukturalne są zdecydowaną szansą dla gospodarki.
Każdy duży program inwestycyjny jest korzystny dla gospodarki. Dla firm takich jak Budimex jest naturalną szansą do rozwijania swoich kompetencji, zarówno do zdobywania nowych projektów stricte budowlanych, ale również do uczestnictwa w tym projekcie w wymiarze finansowym – mówił Maciej Olek, Członek Zarządu, Dyrektor Operacyjny Budownictwa Kolejowego, Energetycznego i Przemysłowego w Budimex S.A.
Jako operator logistyczny takiej inwestycje jak CPK postrzegamy jako koło zamachowe polskiej gospodarki. Jesteśmy przekonani że ten rozwój przełoży się również na inne gałęzie gospodarki – powiedział podczas Kongresu Rafał Augustyniak, Dyrektor oddziału Geis PL.
Według Posła Piotra Króla, Centralny Port Komunikacyjny nie tylko jest kołem zamachowym dla polskiej gospodarki, ale także okazją na zwiększenie potencjału Polski na scenie międzynarodowej.
Polska wchodzi na inny etap i Centralny Port Komunikacyjny jest tego przykładem. Bo my chcemy, w dobrym tego słowa oznaczeniu, konkurować jako państwo. Centralny Port Komunikacyjny będzie przykładem tej konkurencji oczywiście na mapie lotniczej – powiedział Poseł Piotr Król.
Ruch cargo żyłą złota
Centralny Port Komunikacyjny to nie tylko loty oraz pociągi pasażerskie, ale także ruch towarowy, który może przynieść znaczne zyski dla budżetu państwa.
Małaszewicze kontrybuują do budżetu w wysokości około 7 mld zł rocznie z powodu ceł i innych podatków, które są na tych towarach. Uważam, że logistyka towarowa jest pewnego rodzaju podatkiem, który musi zapłacić wytwórczość i konsumpcja. Teraz pytanie brzmi, komu ten podatek płacimy i ewentualnie czy ktoś może nam ten podatek płacić? Myśl się wzięła z tego, że Port Gdański kontrybuuje w wysokości 40 mld zł rocznie do budżetu państwa. Ale jak spojrzymy na dane, to w gruncie rzeczy mógłby kontrybuować na poziomie 100 mld zł, gdyby nie to, że reszta towarów jest przeładowywana w Niemczech i Holandii. Więc gdzie jest te 60 miliardów? Te 60 miliardów trafia do budżetu Niemiec i Holandii. Czyli można powiedzieć, że my płacimy podatek od naszej wytwórczości i konsumpcji do Niemiec i Holandii – mówił Andrzej Banucha, ekspert z zakresu zarządzania strategicznego w logistyce towarowej.
Jak zauważył ekspert, w Polsce obecnie praktycznie nie istnieje ruch towarowy lotniczy.
Tak naprawdę w Polsce nie ma ruchu towarowego lotniczego. Jest praktycznie w całości przeładowywany w Niemczech. Jest absolutnie prowincjonalne lotnisko w Lipsku, które przeładuje około 1,5 mln ton, a Okęcie 70 tys. ton. Półtora miliona ton, jakbyśmy tak estymacjami policzyli, to jest około 10 mld zł kontrybucji do budżetu – powiedział podczas Kongresu Andrzej Banucha.
Według Banuchy, sprowadzenie lotniczych transportów cargo do Polski, generowałoby miliardowe zyski dla budżetu państwa.
Możemy zaryzykować stwierdzenie, że gdybyśmy mieli CPK dzisiaj, gdyby generował 4 mld zł do polskiego budżetu, można powiedzieć, że w ciągu 10 lat spłaciłby lotnisko z komponentem towarowym w bardzo dużej części – dodał ekspert.

