Kolej ma być głównym elementem unijnego systemu logistycznego, który posłuży do transportu ciężkiego sprzętu wojskowego na wypadek wojny. Główną rolę mają odgrywać w tym Niemcy.
Komisja Europejska podjęła prace nad wdrożeniem wspólnego systemu logistycznego państw unijnych do przewozu czołgów i ciężkiej artylerii w razie wybuchu wojny. Państwa UE mają w tym celu posiadać wspólne zasoby taboru kolejowego, ciężarówek oraz promów. Takie informacje przekazał dziennik „Financial Times”, który oparł swoje dane na przeciekach ze „źródeł w Brukseli”.
KE proponuje, aby powstała tzw. „pula solidarnościowa” zasobów środków transportowych. Lokomotywy, wagony, ciężarówki, promy czy samoloty byłyby udostępniane poszczególnym krajom, aby mogły szybko przerzucić wojsko, gdyby Rosja rozszerzyła wojnę poza Ukrainę.
Ponadto ten projekt odpowiada na żądania USA, gdyż Stany Zjednoczone oczekują, że wojska sojusznicze krajów NATO będą bardziej mobilne niż obecnie. „FT” wskazuje, że nowy system KE wzoruje na współpracy państw w zakresie zagrożenia pożarowego. Jednak w przypadku transportów wojskowych sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż armie korzystają przede wszystkim z jednostek transportowych prywatnych firm. Te zasoby są więc bardzo rozporoszone.
Policzenie zasobów taborowych
Kluczowe znaczenie ma tym wszystkim kolej. KE odrzuciła pomysły, aby z funduszy unijnych kupić np. lokomotywy i wagony -platformy i utworzyć coś w rodzaju militarnego poolu taborowego. Byłoby to rozwiązanie zbyt kosztowne. Zarówno jeśli chodzi o wydatki na zakup setek lokomotyw i tysięcy wagonów, jak i potem ich utrzymanie i serwisowanie. Tymczasem z raportu Europejskiej Wspólnoty Kolejowej (CER) wynika, że przerzut jednej tylko lekkiej dywizji, która liczy 15 tys. żołnierzy i 7,5 tys. pojazdów, wymaga podstawienia około 200 pociągów. Każdy eszelon miałby po 42 wagony, więc łącznie potrzeba ponad 8,4 tys. w przypadku jednostek ciężkich trzeba też zadbać o wagony o dużej nośności. Czołgi, ciężkie transportery, czy samobieżne haubice wymagają platform o nośności co najmniej 22,5 tony na oś.
Lepszym wyjściem byłoby dofinansowanie zakupu oraz modernizacji taboru kolejowego przez przewoźników i operatorów kolejowych. Póki co Komisja Europejska chce nałożyć na państwa UE obowiązek ujawnienia i zarejestrowania posiadanych środków transportu kolejowego, drogowego, wodnego i lotniczego, które nadają się do przewozu wojsk. Wtedy Bruksela otrzyma wiedzę na temat zasobów mobilizacyjnych Unii.
KE zakłada również, że kluczowa rolę w tym systemie odegrają Niemcy ze względu na swoje zasoby transportowe i położenie w środku UE. W Polsce natomiast najważniejsza na kolei będzie najpewniej rola PKP CARGO.

