Polskie służby znają dane osoby, która kupiła dwie karty SIM do telefonów, które były użyte do zdetonowania ładunków wybuchowych na torach na trasie kolejowej Warszawa – Lublin – Dorohusk.
Takie wiadomości podała stacja radiowa RMF FM. Stacja powołała się na swoje nieoficjalne informacje. Są to nowe dane, które dotyczą aktu dywersji na linii kolejowej nr 7 w pobliżu przystanku Mika, na szlaku Sobolew-Życzyn, na granicy Mazowsza i Lubelszczyzny.
Telefony komórkowe były niezbędne do zdalnego zainicjowania eksplozji. Jeden ładunek wybuchł, drugi natomiast nie eksplodował. Nie wiadomo z jakich przyczyn, ale dzięki temu nie doszło do katastrofy. Gdyby bowiem wyrwa była w obu szynach, to pierwszy skład, który najechałby na to miejsce, najpewniej wypadłby z torów.
Funkcjonariusze, jak informuje RMF, zabezpieczyli karty SIM z odnalezionych urządzeń. Karty należą do polskiego operatora. Na ich podstawie służby ustaliły dane z paszportu osoby, na której nazwisko zostały kupione karty. Co prawda właściciel paszportu nie musi być jednocześnie autorem sabotażu, ale jest to ważny trop, który może doprowadzić do sprawców zamachu.
Sprawą rozwikłania sprawy ataku na infrastrukturę kolejową zajmuje się specjalny zespół śledczy. Tworzą go prokuratorzy, funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Centralnego Biura Śledczego Policji. Prokuratura Krajowa wszczęła wczoraj śledztwo w sprawie aktu dywersji. Sprawcom, jeśli zostaną wykryci i ujęci, grozi kara od 10 lat więzienia do dożywocia.
Tymczasem dzisiaj w nocy PKP Polskie Linie Kolejowe wznowiły ruch dwutorowy na odcinku Sobolew – Życzyn. Kolejarze naprawili bowiem uszkodzony fragment toru nr 1 i pociągi mogą znowu tędy jeździć.

