Zapowiada się bardzo udany rok dla przewozów kolejowych w Polsce. W nowym rozkładzie jazdy, który wczoraj wszedł w życie, będzie więcej zarówno pociągów pasażerskich, jaki i towarowych. Kolej pasażerska może nawet pobić roczny rekord pracy eksploatacyjnej od czasów upadku PRL, choć już na samym początku doszło do odwołania kilku tras.
PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., które zbudowały rozkład jazdy 2025/2026, starały się uwzględnić jak najwięcej wniosków przewoźników o przydziały nowych połączeń. W rezultacie w obecnym rozkładzie liczba tras zamówionych dla pociągów towarowych wzrosła z 412 do 449. Natomiast w przypadku przewozów pasażerskich w rozkładzie znalazło się 10701 pociągów, czyli o 378 więcej niż w sezonie 2024/2025 – wtedy było ich 10323. Większość to pociągi kursujące codziennie, ale są tam też połączenia sezonowe, czy też składy, które znajdą się w rozkładzie w wyniku korekt w trakcie roku. I dlatego przewoźnicy kolejowi mają pobić rekord pracy eksploatacyjnej.
Jednak już wiadomo, że niewielka liczba połączeń nie zostanie zrealizowana. Jak już pisaliśmy, RegioJet odwołał kilka dni przed inauguracją rozkładu część swoich pociągów, głównie na trasie Kraków – Warszawa. Natomiast PKP PLK były zmuszone do przesunięcia – prawdopodobnie co najmniej o miesiąc – wznowienia ruchu pociągów między Kętrzynem a Korszami. Powodem jest osunięcie się ziemi i uszkodzenie torów na szlaku między Kętrzynem a Tołkinami. Na razie będą tamtędy jeździły autobusy komunikacji zastępczej. Czy to zagrozi rekordowi?
Wysoka praca przewozowa
Przed wdrożeniem nowego rozkładu jazdy PKP PLK zakładały, że w 2026 roku praca eksploatacyjna w segmencie pasażerskim wzrośnie o 20 mln pociągokilometrów w stosunku do 2025 roku. Miałaby bowiem wynieść w przyszłym roku 240 mln pockm. Jeśli kolej to osiągnie, wtedy będzie to najlepszy rezultat w ujęciu pracy eksploatacyjnej w Polsce od upadku PRL.
To jest rekord na polskiej kolei, najwyższy dotychczas wynik osiągnęliśmy w 1991 roku, gdy praca eksploatacyjna wyniosła 234,4 mln pociągokilometrów – mówił Piotr Malepszak, wiceminister pracy przewozowej.
I dodał, że jej wielkość może nawet być jeszcze wyższa, gdyż przewoźnicy występują w trakcie roku o dodatkowe pociągi nieujęte wcześniej w rozkładzie. Tak będzie zapewne i w tym roku, gdyż praca eksploatacyjna planowana na 2025 rok wynosiła 220 mln pociągokilometrów. A sięgnie prawdopodobnie 225 mln pockm. Według danych UTK po 10 miesiącach 2025 roku wyniosła ona 187,66 mln pockm. Więc rzeczywiście bardzo realne jest nawet przekroczenie 225 mln pockm. W 2026 roku przewoźnicy kolejowi mają pobić rekord, co wydaje się w tej sytuacji bardzo prawdopodobne.
Piotr Malepszak wskazał też, że osiągamy coraz lepsze wskaźniki eksoploatacyjne, choć w latach 70-tych czy 90-tych mieliśmy dłuższą o kilka tysięcy kilometrów sieć kolejową.
Jest bardzo duże intensyfikacja ruchu, nie tylko na najważniejszych liniach. Ta intensyfikacja przenosi się na linie jednotorowe, czy trasy, gdzie jeżdżą pociągi spalinowe. Dolnośląskie jest tego najlepszym przykładem. Zachęcamy PKP PLK, aby poprawiać parametry infrastruktury, bo one przekładają się na zwiększenie ruchu kolejowego – wskazał wiceminister Piotr Malepszak.
Rośnie przepustowość
Lepsze prognozowane wyniki przewozowe to efekt szeregu czynników. Na pewno przewoźnikom sprzyja wzrost przepustowości na szlakach. Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest podnoszenie prędkości jazdy składów. W 2025 roku PKP PLK podniosły prędkość na 1701 km linii kolejowych, a obniżyły tylko na odcinkach o długości 86 km. I skoro przewoźnicy kolejowi mają pobić rekord pracy eksploatacyjnej, to na pewno wzrost prędkości na trasach im w tym pomoże. Można bowiem ta kich odcinkach zmieścić więcej składów.
Obecnie na polskiej sieci kolejowej mamy prawie 5 tys. km tras, gdzie pociągi pasażerskie jeżdżą z prędkością 160 km/h i więcej. W 2004roku takich odcinków było niespełna 2,3 tys. km. Na kolejnych 8,5 tys. km składy rozwijają prędkość od 120 do 160 km/h.
Podobne zmiany odczują również przewoźnicy towarowi. Dla nich prędkość wzrośnie na 954 km km linii, a obniży się tylko na 9 km. Ponadto, na dystansie ponad 2,1 tys. km torów wzrośnie nacisk na oś, a więc przewoźnicy poprowadzą tamtędy cięższe składy. Natomiast obniżenie nacisku na oś obejmie tylko 87 km tras.
Technika pozwoli też na przyspieszenie ruchu pociągów towarowych. I chodzi nie tylko o to, że wczoraj na wybranych odcinkach linii kolejowych ruszyła eksploatacja cyfrowej łączności w standardzie GSM-R. Przede wszystkim, na kolei maszyniści i dyspozytorzy posługują się już nie wieloma, a tylko jednym rozkazem pisemnym. Dlatego składy nie muszą stawać na wyznaczonych pośrednich stacjach, gdzie postoje trwały nawet po kilka godzin. Większa elastyczność przekłada się na lepszą przepustowość.

