Prokuratorzy i sędziowie z Kordoby przejęli śledztwo w sprawie niedzielnej katastrofy dwóch szybkich pociągów w Adamuz koło Kordoby. Tragedia pociągnęła za sobą śmierć co najmniej 39 osób, a ponad 150 odniosło rany.
Przypomnijmy, że do katastrofy doszło, gdy wykoleiły się ostatnie wagony pociągu spółki Iryo relacji Malaga – Madryt. Uderzyły one w jadący po sąsiednim torze pociąg Renfe relacji Madryt-Huelva. W wyniku katastrofy 39 osób zmarło, a ponad 150 odniosło rany.
Najnowsze informacje mówią o tym, że w szpitalach wciąż pozostaje 48 rannych pasażerów, a 12 z nich, w tym jedno dziecko, leżą na oddziale intensywnej terapii. Niektórzy są w bardzo ciężkim stanie i dlatego władze Hiszpanii obawiają się, że liczba ofiar śmiertelnych może się jeszcze zwiększyć.

Na miejscu katastrofy przebywa minister transportu Hiszpanii Óscar Puente. Minister poinformował, że w pociągu Iryo jechało 289 pasażerów oraz pięć osób personelu pokładowego. Natomiast skład Renfe przewoził 184 podróżnych.
Óscar Puente powiedział też, że wypadek miał miejsce na prostym odcinku torów. I tym samym – zdaniem ministra – był to „dziwny wypadek, a przez to trudny do wyjaśnienia”.
Natomiast spółka Iryo (prywatny przewoźnik, w którym głównym udziałowcem są koleje włoskie) poinformowała, że ich pociąg, który wziął udział w katastrofie, to pojazd Frecciarossa wyprodukowany w 2022 roku, czyli prawie nowy. W dodatku ostatni przegląd skład przeszedł ledwie kilka dni temu, gdyż 15 stycznia. Śledczy z Kordoby zbadają więc teraz jakość wykonania przeglądu. Mogło bowiem dojść do jakichś błędów podczas prac, które mogły być bezpośrednią przyczyną wykolejenia wagonów. Ale to tylko jedna z hipotez. Mogło bowiem dojść także do uszkodzenia toru, ale zarządca infrastruktury kolejowej w Hiszpanii – Adif – poinformował, że linia kolejowa w tym miejscu była poddana przeglądowi w maju 2025 roku.
Bez szans na reakcję
Álvaro Fernández de Heredia, prezes Renfe, mówił dziennikarzom, że od chwili wykolejenia się pociągu Iryo do momentu uderzenia w niego pociągu Alvia należącego do Renfe minęło tylko 20 sekund. Dlatego maszynista składu Alvia (także zginął w wypadku) nie miał żadnych szans na reakcję i uruchomienie urządzeń bezpieczeństwa. Tym bardziej, że skład jechał prawdopodobnie z prędkością ponad 200 km/h. Nie było też szans, aby zareagowały systemy bezpieczeństwa zainstalowane przy torach, które ostrzegają przez wykolejonymi pociągami.
Gwardia Cywilna otworzyła w Kwaterze Głównej Dowództwa w Kordobie biuro do identyfikacji zmarłych. Część z ofiar katastrofy musi być poddana badaniom genetycznym, aby potwierdzić ich tożsamość. Dlatego eksperci od badań genetycznych będą pobierali materiał biologiczny od członków najbliższych rodzin i przeprowadzą testy zgodności DNA.
Król wraca do kraju
Pałac Królewski w Zarzueli ogłosił, że zaplanowane na wtorek spotkania króla Filipa VI Hiszpańskiego w Toledo, gdzie miała się odbyć ceremonia wręczenia Medali Sztuk Pięknych, zostały odwołane. Para królewska przyspieszyła zaś powrót do Hiszpanii z Grecji, gdzie monarchowie brali udział w pogrzebie księżniczki Ireny Greckiej. Król Filip i królowa Letycja będą jutro w Kordobie, aby złożyć kondolencje ofiarom tragicznego wypadku kolejowego.

